Dodaj do ulubionych

Balowe problemy

09.09.08, 11:20
Wyobraźmy sobie taką sytuację:

Jestem na dużej imprezie (bal z płatnymi wejściówkami) i po paru
chwilach orientuję się, że, mimo zapewnień organizatorów, impreza
jest nudna i drętwa. Siedzę ze dwie godzinki i, po skonsumowaniu
swojej racji żywnościowej (akurat catering dopisał), chcę iść do
domu. Ale mój towarzysz bawi się świetnie w gronie naszych
znajomych. Co zrobić? Czy s.v. pozwala na to, by kobieta wyszła
zostawiając partnera na balu? Czy obowiązuje zasada „razem
przyszliśmy, razem wyjdziemy”? Jak wytłumaczyć znajomym, że szkoda
mi czasu na dalszą „rozrywkę” i wolę iść spać (mogą się obrazić).
Jeśli powiem, że źle się poczułam, to mój towarzysz będzie musiał
wyjść ze mną, żeby się mną zaopiekować, a wolałabym , żeby został,
skoro miło spędza czas.

Jak elegancko i z klasą wyjść z takiej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • dominikjandomin Re: Balowe problemy 09.09.08, 12:48
      Primo - to nie jest twój towarzysz, tylko osobnik, który przez pomyłkę z Tobą
      poszedł. Ja to - on się bawi, a ty się nudzisz?

      Secundo - możesz go sobie odpuścić.
      • zagubiona11 Re: Balowe problemy 09.09.08, 13:30
        > Ja to - on się bawi, a ty się nudzisz?

        Tak się czasem zdarza, że na tej samej imprezie jedni się bawią, a
        inni męczą.

        > Secundo - możesz go sobie odpuścić.
        Nie o to pytałam.
        • dominikjandomin Re: Balowe problemy 09.09.08, 13:44
          Nie zrozumiałaś.

          Nie jest dla mnie on twoim PARTNEREM, jeśli bawi się w kręgu SWOICH znajomych, a
          ty siedzisz przy stole...

          I o odpuszczeniu go sobie jako partnera na balu pisałem. Bo partnerem nie jest.
          • zagubiona11 Re: Balowe problemy 09.09.08, 14:25
            > Nie jest dla mnie on twoim PARTNEREM, jeśli bawi się w kręgu
            SWOICH znajomych, a ty siedzisz przy stole...

            Sytuacja nie jest może aż tak drastyczna jak Pan ją przedstawia, że
            mój towarzysz obtańcowuje znajome panie, a ja siedzę w kącie i w
            przystępie frustracji zmiatam sałatki z półmisków. Po prostu jedno
            z nas bawi się dobrze, a drugie się nudzi i cierpi, starając się to
            ukryć, bo nie wypada ziewać w trakcie towarzyskiej rozmowy przy
            stole. Najlepiej byłoby, żeby każde postąpiło zgodnie z własną wolą,
            ale chyba s.v. jest w tej sytuacji nieubłagany.


            > I o odpuszczeniu go sobie jako partnera na balu pisałem. Bo
            partnerem nie jest.

            Czyli, Pana zdaniem, powinnam jednak wyjść z balu? Ale trochę to nie
            w porządku w stosunku do towarzysza zabawy, w końcu to nie jego
            wina, że pomyliłam się i poszłam na imprezę, gdzie nie pasuje mi
            muzyka, towarzystwo itd. Ludzie będą się dziwować, gdzie się
            podziałam, czy się pokłóciliśmy itd. I jak on będzie się
            tłumaczył? „Zagubiona czuje się bardzo dobrze, tylko nie leży jej
            temat rozmowy i nie lubi, jak muzykanci fałszują”?
    • romek501 Re: Balowe problemy 09.09.08, 13:03
      Elegancko to chyba jednak wyjść samej się nie da sad
      każde Twoje samodzielne wyjście będzie potraktowane jako pewien
      afront do znajomych (bo przecież to oznacza, że z nimi się źle
      czujesz), a przede wszystkim do Twojego partnera, który z Toba
      przyszedł i z Tobą powinien wyjść.
      Wcale to nie oznacza, że wyjść nie można - ale z konsekwencjami, że
      będzie to odebrane jako manifestacja niezadowoelenia z zachowania
      towarzystwa lub osoby, z którą przyszłaś (to zależy, jak swoje
      wyjście wytłumaczysz, bo powiedzieć, że wychodzisz, komuś powinnaś)
      • dominikjandomin Re: Balowe problemy 09.09.08, 13:18
        Niekoniecznie. Zawsze kobieta może się nagle "źle poczuć" i afrontu nijakiego
        nie ma. Tylko cham i idiota miałby wtedy pretensje do kobiety.
        • romek501 Re: Balowe problemy 09.09.08, 13:30
          Pewnie, że kobieta może się źle poczuć i wówczas spokojnie sobie
          wyjść, ale wówczas razem z nią MUSI (tym bardziej, gdy kobieta się
          źle czuje) wyjść osoba towarzysząca. I wówczas faktycznie nie ma
          problemu. Tyle tylko, że autorka wątku pisała, że chce wyjść sama,
          bo jej partner sie super bawi
          • pavvka Re: Balowe problemy 09.09.08, 16:49
            Można spróbować podstępem, np. wymyślić jakąś pilną, ale nie
            superpoważną sprawę - choćby, że się zostawiło w domu niewyłączony
            kran. Powiedzieć, że wychodzisz i zaraz wrócisz, a potem zadzwonić
            do partnera z domu, że jednak nie możesz wrócić, bo np. właśnie
            rozbolała Cię głowa. Trochę naciągane, ale nie mam lepszego pomysłu.
            • romek501 Re: Balowe problemy 09.09.08, 20:32
              pavvka napisał: Trochę naciągane

              nawet bardzo wink I troche niepoważne. Mówimy o balu a nie wizycie w
              piwiarni za rogiem. Z balu sie nie wyskakuje "na chwilę", a jeśli
              już, to z partnerem

              • pavvka Re: Balowe problemy 10.09.08, 15:36
                romek501 napisał:

                > troche niepoważne. Mówimy o balu a nie wizycie w
                > piwiarni za rogiem. Z balu sie nie wyskakuje "na chwilę", a jeśli
                > już, to z partnerem

                Czyli jeśli człowiek po przybyciu na bal przypomni sobie, że
                zostawił z domu włączone żelazko, to lepiej pozwolić, żeby dom się
                spalił, bo BĘDZIE SZTRASZNY SZKANDAL jeśli wyskoczy do domu je
                wyłączyć?
      • zagubiona11 Re: Balowe problemy 09.09.08, 13:40
        > będzie to odebrane jako manifestacja niezadowoelenia z zachowania
        > towarzystwa lub osoby, z którą przyszłaś (to zależy, jak swoje
        > wyjście wytłumaczysz, bo powiedzieć, że wychodzisz, komuś powinnaś)

        Właściwie to powiedzieć, że wychodzę, powinnam tylko temu, z którym
        przyszłam, żeby się nie zaniepokoił, że nagle zniknęłam, bo nie jest
        to nawet "wyjście po angielsku", jako że nie ma gospodarzy(imprezę
        organizuje jakaś firma eventowa i chyba im nie muszę dziękować za
        urocze przyjęcie i tłumaczyć się, że wcześniej wychodzę)...


        > Twojego partnera, który z Toba przyszedł i z Tobą powinien wyjść.

        Nawet, jeśli chce zostać, zapłacił pewną kwotę za wejście, też
        powinien się poświęcić i wyjść ze mną? A jeśli byłaby sytuacja
        odwrotna, ja bym chciała zostać, a on wyjść, to też powinnam wyjść,
        mimo że wykupiłam wejściówkę?

        Czy zgodnie z zasadami s.v. osoby, które przyszły razem na bal muszą
        też wyjść razem?

        • romek501 Re: Balowe problemy 09.09.08, 14:46
          zagubiona11 napisała:

          >powieć, że wychodzę, powinnam tylko temu, z którym
          przyszłam, żeby się nie zaniepokoił, że nagle zniknęłam, bo nie
          jest to nawet "wyjście po angielsku", jako że nie ma gospodarzy
          (imprezę organizuje jakaś firma eventowa i chyba im nie muszę
          dziękować za urocze przyjęcie i tłumaczyć się, że wcześniej
          wychodzę)...

          Pewnie, że ni musisz nikomu dziekować za świetne przyjęcie
          (zwłaszcza, że organizator wziął za Twój udział pieniądze, a Ty się
          wcale dobrze nie bawiłaś). Jednak wychodząc stawiasz swojego
          partnera w niezręcznej sytuacji wobec znajomych, bo w takiej
          sytuacji on powinien Cie odprowadzić do domu.
          >
          > Nawet, jeśli chce zostać, zapłacił pewną kwotę za wejście, też
          > powinien się poświęcić i wyjść ze mną? A jeśli byłaby sytuacja
          > odwrotna, ja bym chciała zostać, a on wyjść, to też powinnam
          wyjść, mimo że wykupiłam wejściówkę?

          Powinien wyjść z Tobą, odprowadzić Cię do domu. Jeśli sytuacja by
          była odwrotna, to on albo powinien sie poświęcić i przynajmniej
          troche zostać, albo razem powinniście wyjść. Mówię oczywiście o balu
          a nie o dyskotece.
          >
          > Czy zgodnie z zasadami s.v. osoby, które przyszły razem na bal
          muszą też wyjść razem?
          >
          W zasadzie powinny wyjśc razem. Jeśli nie wychodzą razem, to znaczy,
          że sie nie umieją zachować. Bo nawet jeśli osoby, ktore razem
          przyszły, weszły na wojenną ścieżkę, to jednak mimo wszystko on
          powinien ją odprowadzić do domu.
      • pavvka Re: Balowe problemy 10.09.08, 09:07
        romek501 napisał:

        > Elegancko to chyba jednak wyjść samej się nie da sad
        > każde Twoje samodzielne wyjście będzie potraktowane jako pewien
        > afront do znajomych (bo przecież to oznacza, że z nimi się źle
        > czujesz), a przede wszystkim do Twojego partnera, który z Toba
        > przyszedł i z Tobą powinien wyjść.

        I to jest właśnie jeden z tych przypadków, w których SV utrudnia
        życie zamiast je ułatwiać. Wyjście partnerki z balu i pozostanie na
        nim partnera jest zdecydowanie najsensowniejszą opcją - ona w domu
        poczuje się lepiej, a on będzie się dalej dobrze bawił. Zarówno
        pozostanie obojga, jak i wspólne wyjście jest rozwiązaniem
        suboptymalnym.
        Osobiście uważam, że zasady służą do ułatwiania życia. Jeśli w
        konkretnym przypadku jest odwrotnie i można je złamać bez szkody dla
        nikogo, to należy tak zrobić. Czyli: Zagubiona może powiedzieć do
        partnera "Przepraszam, ale jestem jednak bardzo zmęczona, naprawdę
        nie mam już siły siedzieć, muszę się położyć, jadę do domu". Partner
        jako człowiek dobrze wychowany oczywiście proponuje, że wyjdzie z
        nią, ale Zagubiona tłumaczy mu wtedy, że to nie ma sensu, ona marzy
        tylko o pójściu spać i miałaby wyrzuty sumienia, że popsułaby mu
        zabawę. Ona jedzie do domu, on zostaje. Czy to naprawdę będzie taka
        straszna afera?
        • romek501 Re: Balowe problemy 10.09.08, 11:50
          pavvka napisał:

          > I to jest właśnie jeden z tych przypadków, w których SV utrudnia
          > życie zamiast je ułatwiać. Wyjście partnerki z balu i pozostanie
          na nim partnera jest zdecydowanie najsensowniejszą opcją - ona w
          domu poczuje się lepiej, a on będzie się dalej dobrze bawił.

          Dziwne rozumowanie. Czlowieczeństwo i jakis elementarny styl
          narzucaja pewne formy. To oczywiste, że partnerkę z balu odprowadza
          się do domu. Tak samo jak np. przynosi sie kwiaty gospodyni, gdy sie
          przychodzi na proszony obiad. Przecież wygodniej byłoby kwiatów nie
          przynosić. Można też dla teoretycznej wygody robić wiele innych
          rzeczy, których się po prostu nie robi. Nie widzę w odprowadzeniu
          partnerki z balu żadnej niewygody. Jeśli jest to niewygoda, to nie
          powinno sie w ogóle na ten bal iść.
          • zagubiona11 Re: Balowe problemy 10.09.08, 12:30
            > To oczywiste, że partnerkę z balu odprowadza się do domu. Nie
            widzę w odprowadzeniu partnerki z balu żadnej niewygody. Jeśli jest
            to niewygoda, to nie powinno sie w ogóle na ten bal iść.

            Tutaj niewygody żadnej by nie było! Towarzysz imprezy nie musi mnie
            odprowadzać do domu. Zamawiam taksówkę przez telefon, ona podjeżdża
            pod budynek, ja wsiadam i wysiadam pod domem. "Odprowadzanie"
            polegałoby najwyżej na wyjściu na zewnątrz i towarzyszeniu mi w
            oczekiwaniu na taksówkę, co zajęłoby pewnie 5 minut. A potem mój
            towarzysz mógłby sobie wrócić na bal i bawić się dalej. A ja nie
            miałabym wyrzutów sumienia. Ale zdaje się tak nie można…
            • romek501 Re: Balowe problemy 10.09.08, 15:07
              Można, ale trochę głupio smile
              Można zwłaszcza jeśli nie jest to bal w ambasadzie lub bal
              debiutanek w Wiedniu, a cała sprawa nie odbywa sie w atmosferze
              jakiejś jawnych lub ukrywanych niesnansek, no i towarzystwu, w
              którym się jest, należałoby jakoś wyjaśnić, że wszystko OK.
              No i samotny facet podczas balu to zaraz robią sie jakieś "dymy", bo
              zaczyna być nie do pary itp.
              • dominikjandomin Re: Balowe problemy 10.09.08, 15:55
                romek501 napisał:

                > No i samotny facet podczas balu to zaraz robią sie jakieś "dymy", bo
                > zaczyna być nie do pary itp.

                A to wszyscy naraz musza tańczyć?
                • romek501 Re: Balowe problemy 10.09.08, 18:26
                  Nie, nawet byloby to niewskazane
          • pavvka Re: Balowe problemy 10.09.08, 15:24
            romek501 napisał:

            > pavvka napisał:
            >
            > > I to jest właśnie jeden z tych przypadków, w których SV utrudnia
            > > życie zamiast je ułatwiać. Wyjście partnerki z balu i pozostanie
            > na nim partnera jest zdecydowanie najsensowniejszą opcją - ona w
            > domu poczuje się lepiej, a on będzie się dalej dobrze bawił.
            >
            > Dziwne rozumowanie. Czlowieczeństwo i jakis elementarny styl
            > narzucaja pewne formy. To oczywiste, że partnerkę z balu
            odprowadza
            > się do domu. Tak samo jak np. przynosi sie kwiaty gospodyni, gdy
            sie
            > przychodzi na proszony obiad. Przecież wygodniej byłoby kwiatów
            nie
            > przynosić.

            Ale gospodyni jednak z kwiatów prawdopodobnie się ucieszy, a tutaj
            Zagubiona, jak rozumiem, tego towarzystwa nie oczekuje i do niczego
            jej ono niepotrzebne (a może nawet woli wracać sama, bo nie jest w
            towarzyskim nastroju). W propozycji, którą opisałem powyżej, ona
            mówi o tym partnerowi i prosi go o to, żeby jej nie towarzyszył - i
            w takiej sytuacji nie widzę sensu, żeby on mimo wszystko jej
            towarzyszył, "bo tak wypada".

            Załóżmy, że gospodyni, do której wybierasz się w gości, kiedy Cię
            zaprasza, mówi "tylko proszę Cię, nie przynoś kwiatów, bo..." np.
            a) "moje dziecko ma na nie uczulenie"
            b) "2 dni temu mieliśmy imprezę w domu, naznosili mi tyle kwiatów,
            że już nie mam na nie miejsca w domu i nawet nie mam ich w co
            wstawić"
            Czy w ww. sytuacjach zignorujesz jej sugestię i przyniesiesz kwiaty
            bo taka jest zasada?
    • mallard No to mamy 10.09.08, 10:15
      Następny kwiatuszek do bukietu pt: "Obraz psychologiczny koleżanki
      Zagubiona11" - tak na marginesie... wink

      Pozdrawiam.
    • pammella Re: Balowe problemy 12.09.08, 10:47
      Jeśli nie jesteście parą i podejrzewam że wasze wspólne towarzystwo
      o tym wie, to nie widzę problemu żeby się samej pożegnać i wyjść. A
      jeśli jesteście parą, to proponuje porozmawiać z partnerem, może on
      też się nudzi i tylko udaje że się dobrze bawi? Lub zaproponować mu
      jakąś inna rozrywkę... i wyjść razem. Ewentualnie umówić sie, że np.
      za pół godz. wychodzimy razem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka