Dodaj do ulubionych

sv na spotkaniach międzynarodowych

18.10.08, 22:27
Od czasu do czasu uczestniczę w różnych spotkaniach
miedzynarodowych. Wygląda to typowo - sala pełna słuchaczy,
wystąpienia, tłumacz z boku (nie zawsze są kabiny). Często gęsto
znam słuchaczy na sali i wiem, że języków nie znają żadnych
ewentualnie markują ich znajomość. Ale w przerwach lub w czasie
wystąpień szeptem komentują tzn. krytykują tłumaczenie. Im większy
ignorant tym bardziej przemądrzały. W tego typu spotkaniach zwykle
biorą udział tłumacze renomowani, śmieszy mnie jak człowiek
nieznający języka i niepotrafiący nawet prawidłowo wymówić jednego
słowa, prowadzi akademicką dyskusję (po to żeby w swoim mniemaniu
błysnąć) że lepiej było użyć tego a nie innego sformułowania.
Generalnie uważam tego rodzaju komentarze za nie na miejscu.
Macie podobne doświadczenia?
Obserwuj wątek
    • romek501 Re: sv na spotkaniach międzynarodowych 19.10.08, 00:58
      Ale o co Ci chodzi? Jesteś tłumaczką i chcesz odreagować? Czy tylko
      tak bezinteresownie poobgadywać?
      • kol.3 Re: sv na spotkaniach międzynarodowych 19.10.08, 08:27
        Nie, czasem, jestem uczestniczką a czasem organizatorką. Wynajmuje
        się tłumaczy przysięgłych z wieloletnią praktyką takich którzy na
        tej pracy zjedli zęby. A ignoranci którzy słowa poprawnie nie
        potrafią wymowić wymądrzają się i robią uwagi.
        • magdalaena1977 Re: sv na spotkaniach międzynarodowych 20.10.08, 01:19
          kol.3 napisała:

          > Nie, czasem, jestem uczestniczką a czasem organizatorką. Wynajmuje
          > się tłumaczy przysięgłych z wieloletnią praktyką takich którzy na
          > tej pracy zjedli zęby.
          Czasami tłumacz przysięgły, co prawda zna język bardzo dobrze, ale brakuje mu
          fachowego słownictwa. Słyszałam kiedyś jak tłumacz przysięgły tłumaczył zeznania
          świadka dotyczące skomplikowanych wewnętrznych stosunków we władzach spółki.
          Wyraźnie nie radził sobie z przełożeniem wszystkich nazw i tytułów.
          • kol.3 Re: sv na spotkaniach międzynarodowych 20.10.08, 19:17
            Zgadzam się. Takie problemy wychodzą np. przy tłumaczeniach
            technicznych jeśli tłumacz jest spoza branży i może nie znać
            wąskospecjalistycznego słownictwa. Wtedy pomoc, podpowiedź jest
            bardzo cenna.Zwłaszcza jeśli jest udzielona w formie życzliwej.
            Na ogól jednak firmy i instytucje pracują z tymi samymi
            sprawdzonymi tłumaczami, którzy znają tematykę jaka może się
            pojawić na spotkaniach.
    • remez2 Re: sv na spotkaniach międzynarodowych 19.10.08, 09:44
      W tego typu spotkaniach zwykle
      > biorą udział tłumacze renomowani, śmieszy mnie jak człowiek
      > nieznający języka i niepotrafiący nawet prawidłowo wymówić jednego
      > słowa, prowadzi akademicką dyskusję (po to żeby w swoim mniemaniu
      > błysnąć) że lepiej było użyć tego a nie innego sformułowania.
      Czy zechcesz udzielić odpowiedzi na dwa pytania - chciałbym lepiej zrozumieć
      temat wątku?
      - przykład języka w którym opisani przez Ciebie ludzie nie potrafią wymówić
      prawidłowo jednego słowa?
      - co oznacza zwrot "prowadzić akademicką dyskusję"? pozdrawiam
      • kol.3 Re: sv na spotkaniach międzynarodowych 19.10.08, 23:50
        Chciałam zasygnalizować pewne zjawisko z jakim się spotykam w
        pracy. Nie chodzi o konkretny język, bo spotkałam się z czymś takim
        w czasie spotkań angielskojęzycznych, rosyjskojęzycznych...
        Akademicka dyskusja polega na tym, że ktoś długo i zawile udowadnia
        iż tłumacz powinien użyć innego sfomułowania niż użył (zwykle chodzi
        o sprawę drobną), co jest praktycznie bez znaczenia, bo albo oba
        słowa są równorzędne, albo sprawa jest marginalna i bez znaczenia.
        Chodzi mi o wymądrzanie się ignorantów o chęć zabłyśnięcia w grupce
        słuchaczy kosztem pracującej pod presją i w stresie osoby. Ostatnio
        bardzo mnie wkurzyła osoba, która koślawiąc słowa w języku obcym,
        podeszła w przewie spotkania do wynajętej zmęczonej tłumaczki i
        zaczęła jej zwracać uwagę, że coś tam było nie tak. Było mi przykro
        patrzeć na zestresowaną kobietę, którą znam jako dobrego fachowca.
        Uważam takie zachowanie za nie do przyjecia. Albo poprawianie
        tłumacza w czasie obrad. Np.tłumacz tłumaczy gładko przez kilka
        godzin jakiś tekst typu ogólne ple ple, a tu jakiś osobnik
        postanowił zabłysnąc i zaczął w czasie obrad korygować jedno słowo.
        Również nie do przyjęcia.
        Pytałam, czy ktoś ma podobne obserwacje z życia i refleksje na ten
        temat.
        • romek501 Re: sv na spotkaniach międzynarodowych 20.10.08, 00:17
          Zjawisko, które opisujesz, jest naganne i swiadczy o braku dobrego
          wychowania. To - jak mawia klasyk - oczywista oczywistość. Co innego
          gdyby błędy w tłumaczeniu jakichs pojęć, zjawisk itp. mogły
          spowodowac jakies przeklamania czy błędy merytoryczne. Wówczas
          oczywiscie sprostowanie jest przydatne.
    • e._ Re: sv na spotkaniach międzynarodowych 21.10.08, 21:06
      Piszesz: "im wiekszy ignorant, tym bardziej przemądrzały".
      To prawda.
      Pewna utytuowana naukowo pani powaliła mnie na łopatki, gdy chcąc
      włączyć się i koniecznie "zaistnieć" w rozmowie na temat muzyki
      poważnej, z miną zblazowanego besserwissera wypaliła: "Ach, Jesień.
      Chodzi o Cztery koncerty na każdą porę roku Vivaldiniego. Też bardzo
      lubię."
      Nam szczęki opadły, wybrnęliśmy z tego z trudem.
      • uyu Re: sv na spotkaniach międzynarodowych 21.10.08, 23:07
        Jakze rozumiem autorke postu!
        I bardzo jej dziekuje, bo sama jestem tlumaczem naukowo-technicznym
        plus 4 lata tlumaczen dyplomatycznych smile)

        Ilez takich typow i typic widzialam!
        A iluz durniow i ich bzdur tlumaczylam!
        Tego nie da sie opisac, a i nie moge, bo deontologia nie pozwala, a
        durnie ciesza sie dobrym zdrowiem i wystepuja na 'arenach'.

        Na "poprawiaczy" i "kompetentnych" mam wyprobowana, skuteczna
        metode: pytam takiego slodko-donosnym glosem o to, kogo tak
        wlasciwie chce skompromitowac, bo mnie jeszcze nie zaczal, a siebie
        juz mu sie udalo.

        Jesli delikwent jest inteligentny dziala natychmiast, jesli trafi
        sie snop trzeba powtorzyc operacje w brutalniejszy sposob.

        Odnosnie umiejetnosci tlumacza i zasobu slownictwa.
        Dobry tlumacz przygotowuje sie do tematyki sympozjum, narady,
        spotkania itp. czyli siada kamieniem nad literatura fachowa i stara
        sie zrozumiec i nauczyc.

        W technicznych, dokladniej- przemyslowych, musi sobie jeszcze
        przyswoic regionalizmy w obu jezykach. Nie macie pojecia ilu ludzi
        posluguje sie w opisach dynksami, wajchami i innymi. Jest
        takze 'radosna twotczosc' czyli tworzenie wlasnego slownictwa.

        Zakoncze tym, ze naprawde dobry tlumacz nigdy nie powie, ze da rade
        wszystko przetlumaczyc.

        Wiem, wiem, rozpisalam sie, ale tak rzadko spotkac kogos, kto
        docenia prace tlumacza i nie wydaje mu sie, ze "przeciez oni tylko
        mowia".
        Oni czasami mowia i mysla za kilka osob jednoczesnie. Musza
        natychmiast wychwycic i zrozumiec tiki jezykowe i je omijac.
        Bardzo czesto dzieki tlumaczowi ktos "inteligentnieje" w oczach, bo
        tlumacz nie moze i nie umie oraz nie bedzie mowil "robim, widzim,
        chcem". Tlumacz ubiera takiego delikwenta we wlasne slowa, wlasna
        kulture i dzieki tlumaczowi delikwent zaczyna w koncu mowic ludzkim
        glosem. Tlumacz bywa takze nianka sporych grup doroslych ludzi.

        Jednym slowem to bardzo ciezka ale nieslychanie ciekawa praca!
        • etruska Re: sv na spotkaniach międzynarodowych 22.10.08, 14:12
          Racja, racja i jeszcze raz racja! Chylę czoła za tę wypowiedź,
          wypada mi tylko przyklasnąć.
          Dodam tylko, że wg jakichś badań, których źródła nie pamiętam, zawód
          tłumacza (ustnego) plasuje się w czołówce najbardziej stresujących
          zawodów świata.
          • remez2 Re: sv na spotkaniach międzynarodowych 22.10.08, 21:40
            > Dodam tylko, że wg jakichś badań, których źródła nie pamiętam, zawód
            > tłumacza (ustnego) plasuje się w czołówce najbardziej stresujących
            > zawodów świata.
            Ale z a zawodowym "czytaczem" postów w necie.
            • etruska Re: sv na spotkaniach międzynarodowych 24.10.08, 21:05
              Nie rozumiem - co chcesz przez to powiedzieć?
              • remez2 Re: sv na spotkaniach międzynarodowych 25.10.08, 17:41
                etruska napisała:

                > Nie rozumiem - co chcesz przez to powiedzieć?
                Tylko to, że poważnie pracujący admin, czytający większość postów ma równie
                stresujące zajęcie. pozdrawiam
        • romek501 Re: sv na spotkaniach międzynarodowych 22.10.08, 21:57
          uyu napisała:

          > Jednym slowem to bardzo ciezka ale nieslychanie ciekawa praca!

          Jak wiele innych zawodów. Ale to wcale nie znaczy, że wsród tłumaczy
          nie ma nierzetelnych, niedouczonych (podobnie jak wśród lekarzy,
          księży, nauczycieli czy kogo tam jeszcze chcesz).

          • uyu Re: sv na spotkaniach międzynarodowych 22.10.08, 22:55
            romek501 napisał:
            "...Ale to wcale nie znaczy, że wsród tłumaczy nie ma nierzetelnych,
            niedouczonych (podobnie jak wśród lekarzy, księży, nauczycieli czy
            kogo tam jeszcze chcesz)."

            Calkowicie sie z toba zgadzam. Najgorsze jest to, ze w wielu
            przypadkach za tlumacza uwazaja sie osoby, ktore tak naprawde nie
            znaja dobrze ani rodzimego jezyka, ani przyswojonego.
            Tego rodzaju nadety duren na zawsze obrzydzil francuskim uczniom
            polska literature. Przetlumaczyl "Pana Tadeusza" proza (sic!) i
            korzystajac ze znajomosci i wplywow narzucil to paskudztwo jako
            lekture w szkolach srednich.
            To co sie dzialo gdy Szymborska dostala Nobla jest niedoopisania.
            Nikt jej nie znal, nikt nie tlumaczyl, wydawnictwa w poplochu
            szukaly tlumaczy. No i stalo sie! Spadla z nieba manna dla
            grafomanow. Nigdy nie widzialam tak skopanej przez tlumaczy poezji,
            jak ta Szymborskiej w tamtym okresie.
        • kol.3 Re: uyu 25.10.08, 09:55
          Na "poprawiaczy" i "kompetentnych" mam wyprobowana, skuteczna
          metode: pytam takiego slodko-donosnym glosem o to, kogo tak
          wlasciwie chce skompromitowac, bo mnie jeszcze nie zaczal, a siebie
          juz mu sie udalo.

          Świetna riposta będę ją wykorzystywać jeśli prawa autorskie pozwolą.
          Pozdrawiam.
          • uyu Re: uyu 25.10.08, 12:08
            Alez bardzo prosze smile)
            Rezygnuje z praw autorskich na rzecz wszystkich tlumaczy i zycze
            powodzenia wink
            • kol.3 Re: uyu 26.10.08, 10:19
              Bardzo dziękuję. Uważam że riposta jest uniwersalna i może być
              używana przy różnych okazjach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka