Dodaj do ulubionych

kody kulturowe

24.10.03, 13:26
Studiuje na jednej z filologii orientalnych. Na co dzien stykam sie z paniami
doktor azjatkami, i panami magistrami azjatami. No i z azjatyckimi
studentami. Zawsze mam pewne obawy co do swoejgo zachowania -wiadomo ajcy sa
azjaci - patrza uwaznie i mysla cos czego ty nawet sie nie domyslasz...
pytanie zatem - czy jesli przyjezdza czlowiek do obcego kraju zeby tam
mieszkac/pracowac/zyc czy podrozowac to do jakiego kodu kultuirowego sie
stosuje? czy ja mam byc ukladny wobec azjatow, i zachowywac sie tak jak
oni... z tego wynikaloby ze kiedy mi sie kiedys zdarzy wyjechac do azji, to
wtedy bede mogl sie zachowywac jak Polak, bo wszyscy zrozumieja moje
zachowania kulturowe... czy wrecz odwrotnie - oni powinni wybaczyc to czego
by nie wybaczyli azjacie jesli przypadkiem zrobie cos co dla m,nie byloby
normalne a dla nich ejst np. niegodne...
Co sadzicie?
Obserwuj wątek
    • jottka Re: kody kulturowe 24.10.03, 19:57
      my sądzimy, że gdyby wolno było sie stosować jedynie do norm własnej kultury,
      to żadna kobieta, wjeżdżając do islamskiego kraju, nie musiałaby zakładać
      chustki na łeb smile

      innymi słowy - tolerancja piękną jest rzeczą, ale w praktyce rzadko kto ją
      stosuje i trzeba uważać.
      • kreskator Re: kody kulturowe 25.10.03, 20:48
        w gruncie rzeczy wszystko w tej kwestii to dokśc do kompromisu
        tak czy inaczej i owe Azjatki muszą wyczuwać napięcie między wzorami kulturowymi
        drażnić musi je niekiedy zbytnia impulsywnośc polskich rozmówców czy tez więcej
        niż lekko zaznaczona ekspresja ciała
        ale nie sądzę żeby z tego powodu trzeba było dokonywac koncesji na rzecz
        przystosowania swojego zachowania do ichniego---wszak mieszkają obecniem w
        takim a nie innym miejscu i o ile chcą tu funkcjonować komfortowo musza
        nauczyc sie, przyswoić sobie podstawowe wzorce lub też zakonotowac sobie że tak
        a nie inaczej one wyglądają------ów w/w kompromis może nawiązywac wówczas do
        tolerancji odmienności ...i tyle......
    • alka_xx Re: kody kulturowe 25.10.03, 20:41
      ja mysle, ze uznawanie czyjejs odmiennosci kulturowej i obyczajowej jest oznaka
      naszej wlasnej kultury,
      mysle, ze Twoj problem na razie, gdy jestes na wlasnym " podwórku" nie jest aż
      taki powazny, bo raczej nie masz zbyt wielu szans na popelnianie strasznych
      foux-pas, to raczej panie wykladowczynie maja wiekszy problem asymilacyjny
      co innego, gdy Ty znajdujesz sie w obcym kraju by ...no
      wlasnie...mieszkac/pracowac/...wtedy powinno sie respektowac i szanowac w
      wiekszym stopniu tamtejsze zwyczaje, niz w sytuacji, gdy sie kraj tylko zwiedza
      Ty i tak jestes w dobrej sytuacji, bo studiując orientalistyke, wiec zapewne
      " lizniesz" podstawowej wiedzy o obyczajach , kulturze i jej odmiennosci, w
      krajach wschodu no i poznasz jezyk, co wiele Ci ulatwi,
      jadac turystycznie raczej nie musisz chyba ulegac wszystkim wymogom obyczajowym
      danego kraju, chyba ze bardzo chcesz, ale turystom wiecej sie chyba wybacza,
      szczególnie tym co maja cash!!, a poza tym czesto takie dostosowywanie sie na
      siłe wypada bardzo sztucznie i latwiej wtedy popelnic jakas gafe...
      co innego gdy jedzie sie z wizyta oficjalna wtedy nalezy wrecz wykuc na pamiec
      wszystkie kanony, co wypada robic a czego nie , ale wtedy jest tez do
      dyspozycji " protokół" ...
      pozdrawiam i zycze Ci milej podrózy , kiedy by ona nie miala nastapic

      • sumerolog Re: kody kulturowe 26.10.03, 22:15
        No wlasnie... skoro one tu przyjechaly to wobec tego musza sie dostosowac do
        tego ze np. w Polsce mamy powiedzmy w zwyczaju byc bardziej wylewnymi, bardziej
        zdystansowanymi od zycia, ze nie wszystko jest brane powanzie etc. I nalezy sie
        zachowywac ajkby sie mialo przed soba POLAKA, oczywiscie nie popadajac w
        przesade.
        Natomiast jeslki ja zjawie sie w Azji, to wtedy mi sie nic nie wybacza, bo ja
        musze byc taki jak oni.

        Wtedy nikt nie bedzie rozumial ze sie zachowuje jak Polak, bo bede tam gosciem
        i bede sie musial dostosowac.
        W sumie to ciekawe jaka jest roznica meidzy wlasnie turysta, ktory podrozuje
        sobie z duza kasa, a czlowiekiem ktory np. jedzie uczyc sie jezyka...

        Przezyliscie kiedys szok kulturowy jako wlasnie ktos taki?
        • jottka chwilke, 26.10.03, 23:20
          one nie muszą sie dostosować, one muszą brac poprawkę, że ludzie mogą reagować
          inaczej niż w cywilizowanym - tj. ich własnym - kraju smile

          • alka_xx Re: chwilke, no wlasnie 27.10.03, 16:30
            ja uwazam, ze tu chyba obie strony powinny uczynic uklon w swoją strone, bowiem
            obie zdaja sobie sprawe z niedoskonalosci wlasnych zachowan w tym konkretnym
            kontakcie wiec i sklonnosc do przymruzania oka na ewentualne wpadki jest chyba
            wieksza
            natomiast turysta/ w tym student/ narazony na kontakt z "cywilna" ludnoscia nie
            zawsze moze od razu wylapac te kulturowe niuanse i co gorsza je zrozumiec.
            Pamietam jak pierwszy raz pojechalam do Bulgarii, a tam w sklepie na moje
            pytanie " Czy jest .../ cos tam/?" Pan pokrecil przeczaco głowa , a po chwili
            dopiero bardzo niedbale dodał " da" / tak/
            w koncu nie wiedzialam jak jestwink)

          • sumerolog Re: chwilke, 28.10.03, 20:50
            jottka napisała:

            > one nie muszą sie dostosować, one muszą brac poprawkę, że ludzie mogą
            reagować
            > inaczej niż w cywilizowanym - tj. ich własnym - kraju smile
            >
            Brac p[oprawke - to ladniejsze okreslenie na "dostosowac" - jak zrobie cos co
            dla nich bedzie gafa a dla mnie swietnym zartem to czyja wina? moja? Nie
            sadze.... ich? Nie sadze... bo czemu bogu ducha winni ludzie maja sie
            przejmowac? Ale na ich miejscu pomyslalbym "Nie obrzam sie ani nie bourzam, bo
            oni inaczej mysla i dla nich to nic zlego"
            • jottka Re: chwilke, 29.10.03, 13:00
              no niezupełnie, to jednakowoż nie są synonimy

              jeżeli - że pozostanę przy wzmiankowanym przykładzie - trafiam do opresyjnego
              kraju islamskiego, to sie musze dostosować, a raczej podporządkować, nakładając
              chustkę, bo inaczej liczne przykrości mnie spotkają.

              jeżeli natomiast chodzę sobie w niemczech na uczelnię, to biorę poprawkę na
              fakt, że koleżanka muzułmanka może przyjść na zajęcia w chuście, że może nie
              chcieć umówić się na basen itp. - i nie powinnam reagować na to wytrzeszczem
              oczu oraz głupimi komentarzami. ale nie musze sama ubierać chusty na głowę,
              żeby sie lepiej poczuła smile
    • bilala Re: kody kulturowe 20.01.04, 14:02
      Większość norm dobrego wychowania można w zasadzie streścić krótko: nie rób
      komukolwiek przykrości swoim zachowaniem. Niestety, w różnych kręgach
      kulturowych inaczej się podchodzi do tych samych sposobów zachowania, skutkiem
      czego bywają nieporozumienia i urazy. Osoba uważająca się za dobrze wychowaną -
      będąc gdzieś, gdzie może się spodziewać funkcjonowania sawoir-vivre'u
      odmiennego od tego, do którego przywykła - powinna się starać nikogo nie
      urazić, a także zrozumieć to, że ktoś, kto sprawia wrażenie osoby kompletnie
      niewychowanej, może być w danym kręgu kulturowym właśnie bardzo dobrze
      wychowany.
      Panie i panowie z Azji czy innych stron świata, przebywając u nas, zapewne
      początkowo dziwią się naszym manierom, ale z pewnością wkrótce zaczynają
      rozumieć, że nie każde nasze zachowanie, które wśród nich byłoby uważane na
      przykład za obraźliwe, jest rzeczywiście obraźliwe. Oczywiście, student w
      stosunku do wykładowców lepiej zrobi, jeśli będzie dmuchał na zimne (we własnym
      dobrze pojętym interesie).
      Jeśli się gdzieś jedzie, zawsze lepiej przynajmniej z grubsza zapoznać się z
      panującymi tam zasadami, żeby uniknąc nieświadomego zrobienia czegoś, co tam
      może być uważane za kompletnie nie do przyjęcia (przecież jadąc z krótką wizytą
      turystyczną i tak nie jesteśmy w stanie od razu całkowicie poznać całość
      tamtejszych zasad!).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka