mieszkam w bloku, ogłoszenie o zaginięciu kota wisi na drzwiach od wczoraj.
klasyka klasyk, kota śmignęła przez uchylone drzwi.
widziałam ją dziś, siedzi przy drzwiach piwnicy.
jest potwornie przerażona - taki kot przylepiony do podłogi jak naleśnik.
straszny widok.
próbowałam ją złapać. najpierw sama. potem poprosiłam o pomoc sąsiada, też
kociarza. na nic.
sąsiadka, właścicielka koty, jest niepełnosprawna - nie pomoże.
zaproponowałam, że może mógłby przyjechać ktoś z jej rodziny/znajomych, kto
kotę zna, może wtedy byłoby łatwiej?
sąsiadka ma się zorientować i dać znać.
stan na tu i teraz jest taki:
kota przylepiona do podłogi przy drzwiach do piwnicy.
dwa biegi schodów: miska z jedzeniem, miska z wodą, pudełko na kota.
dwa biegi schodów: wyjście z bloku.
na ogłoszeniu dopisałam, że kota jest w piwnicy i żeby uważać na małe czarne
coś, co przemyka między nogami.
ale nie sądzę, żeby próbowała uciekać, jeżeli jej nikt jeszcze bardziej nie
przestraszy.
dziś raczej nikt do piwnicy nie będzie schodzić, ale jutro?
co robić?
sama jej nie złapię. kota się boi i ucieka jak błyskawica.
są profesjonalni łapacze kotów?

dzwonić do TOZu czy gdzie?
mieszkam w Warszawie na Gocławiu.
będę wdzięczna za wszystkie rady.