Jeszcze parę tygodni temu były gładkie i lśniące jak domowe, po fali mrozów są osowiałe, a kilka ma zaropiałe oczy. Nie jestem w stanie dopilnować kuracji antybiotykowej, pomyślałam, żeby w czasie mrozów podawać im jakiś środek wzmacniający odporność. Czy jest coś takiego i czy to w ogóle ma sens? Martwię się też o ich oczy, bo nie wyłapię dorosłych dzikich kotów i nie przemyję im oczu rumiankiem

Czy to ma szansę przejść samo i czy kot potrafi sobie poradzić, jeżeli ropa skleja mu powieki?