Jak już się doczytałam, mało kto nie śpi z kotem w łóżku. Ja również. Co
prawda jeszcze przed tym jak Diabeł się u mnie znalazł miałam takie silne
postanowienie, że wszędzie tylko nie w łóżku. Ale życie wyprostowało moje
poglądy. Maleństwo wdrapywało się po prześcieradle i przytulało do mojej
szyji...
Oczywiście wspaniale śpi się z taką mruczącą futrzastą poduszką, tylko to
futro... I to jest mój problem. To futro jest wszędzie. Wyczesywanie nic nie
daje, a kot lnieje cały rok. Całą pościel mam w czarnych włoskach. Pranie
niewiele pomaga, a co gorsze przenosi się na np ręczniki.
Jak sobie z tym radziecie?