najpierw zauwazyłam brązowe plamki na prześcieradle. I to tylko na lózku u
mojej siostry (koty to strasznie mądre zwierzęta, ona ją wyratowała od smierci
wtedy po wypadku, do niej teraz przyszla i pokazała ze cos jest nie tak)
zagladnelam jej pod ogonek i okazało się ze plami (jest wysterylizowana więc
ropomacicze raczej odpadało)
zawiozlysmy ją w zeszly piatek do weta, niestety nie udalo nam sie zlapac siuskow.
wetka zdiagnozowala zapalenie pecherza i zaaplikowala antybiotyk (betamox)plus
nospe (trzy zastrzyki co dwa dni)i polecila zlapac siki
wczoraj udało mi się złapac siuski (swietnie się do tego nadają miarki
kuchenne

, wyniki nie sa dobre ale nie są tez bardzo zle przez tel wetka
powiedziala mi ze to sa wyniki "normalne" przy zapaleniu pecherza i zeby
przyjechac w poniedzialek bo trzeba kontynuowac leczenie i zwalczyc stan
zapalny ktory tam jest. podaje jej tez rc urinary na zmiane z purina urinary
prosze pocieszcie mnie i powiedzcie ze nic jej nie bedzie, jestem z gatunku
panikar niestety i marwie sie okrutnie