Dodaj do ulubionych

Funka mi się pochorowała :(

05.06.10, 21:30
najpierw zauwazyłam brązowe plamki na prześcieradle. I to tylko na lózku u
mojej siostry (koty to strasznie mądre zwierzęta, ona ją wyratowała od smierci
wtedy po wypadku, do niej teraz przyszla i pokazała ze cos jest nie tak)
zagladnelam jej pod ogonek i okazało się ze plami (jest wysterylizowana więc
ropomacicze raczej odpadało)
zawiozlysmy ją w zeszly piatek do weta, niestety nie udalo nam sie zlapac siuskow.
wetka zdiagnozowala zapalenie pecherza i zaaplikowala antybiotyk (betamox)plus
nospe (trzy zastrzyki co dwa dni)i polecila zlapac siki
wczoraj udało mi się złapac siuski (swietnie się do tego nadają miarki
kuchenne smile, wyniki nie sa dobre ale nie są tez bardzo zle przez tel wetka
powiedziala mi ze to sa wyniki "normalne" przy zapaleniu pecherza i zeby
przyjechac w poniedzialek bo trzeba kontynuowac leczenie i zwalczyc stan
zapalny ktory tam jest. podaje jej tez rc urinary na zmiane z purina urinary
prosze pocieszcie mnie i powiedzcie ze nic jej nie bedzie, jestem z gatunku
panikar niestety i marwie sie okrutnie
Obserwuj wątek
    • fettinia Re: Funka mi się pochorowała :( 05.06.10, 22:18
      Brombolino kochana..glasku..najwazniejsze,ze wiecie co jest i wiecie jak
      leczyc..nie panikuj..musi byc dobrzesmile
      • salimis Re: Funka mi się pochorowała :( 05.06.10, 22:28
        przez tel wetka
        powiedziala mi ze to sa wyniki "normalne" przy zapaleniu pecherza


        Normalne a nie fatalne.To ogromna różnica tak więc bez paniki.
      • wladziac Re: Funka mi się pochorowała :( 05.06.10, 22:32
        jeżeli diagnoza jest prawidłowa i faktycznie jest to zapalenie pęcherza to nie
        musisz się bardzo martwić ale trzeba pilnowac leczenia i niczego nie zaniedbać
        bo niedoleczone choróbsko lubi wracać,jedno jest pewne zapalenie jest bolesne
        dla kociaczka,dwa lata temu w zimie zabrałam chorą kotkę z podwórka i wet
        zdiagnozował zapalenie pęcherza oczywiście było leczenie chyba przez dwa
        tygodnie i trzymanie kotki w ciepełku domowym,po wyleczeniu do dzisiaj jest
        spokój a kotka jest wychodząca nawet w zimie,trzymam kciuki za szybkie
        wyzdrowienie Funki
    • mysiulek08 Re: Funka mi się pochorowała :( 06.06.10, 04:10
      jak ja znam panikarstwo i histerie smile Bromba, wyniki sa typowe, leczenie wdrozone wiec sukces smile Kicia sobie troche pochoruje, a co moze, nie? a potem wszystko wroci do normy.
      • br0mba Re: Funka mi się pochorowała :( 06.06.10, 10:48
        no to sie troche uspokoilam smiledzieki bardzo
        Funiak juz nie plami (no swinia jestem ale zagladam jej tam regularnie smile) sika
        normalnie, je normalnie (wczoraj ukradła mi mięso któe dla nich sie rozmrazalo,
        przydybałam ją w przedpokoju jak ciągneła worek z miechem po ziemi smile)
        ale jutro i tak do wetki
    • annb Re: Funka mi się pochorowała :( 06.06.10, 11:13
      "U mnie" brązowe plamy są sygnałem że Gaba znowu ma problemy z gruczołami przy
      odbycie.
      • kromisia Re: Funka mi się pochorowała :( 07.06.10, 11:30

        Bromba panikaro, jak tam Funka ma sie dzisiaj?

        My przechodzilismy przez to z Cessna. Antybiotyk, glaski, chuchanie
        na kociczke i wyzdrowiala smile
        Glowa do gory
        • verdana Re: Funka mi się pochorowała :( 07.06.10, 16:50
          Kota mojego syna miała już kilka razy - leczy się bardzo dobrze,
          tylko ma tendencje do nawrotów (u kobiet też ma...). Nie martw się.
          • br0mba Re: Funka mi się pochorowała :( 07.06.10, 19:11
            no wyniki ma takie:
            leukocyty 125, białko +, ph 7,5 cięzar 1,005
            wetke niepokoi to białko i ph, dlatego dala jej synulox 2 x dziennie 1/4
            tabletki i lespewet 2 x dziennie 1 ml i tak przez 9 dni (tak jakos strasznie dlugo (
            Funka ogolnie ma sie dobrze, plamienie ustalo juz po pierwszej kuracji
            antybiotykowej
            ale wetka powiedziala ze trzeba wyleczyc do konca bo moze djosc do zapalenia
            miedniczek nerkowych,
            Funiak ogolnie dobrze, je pije sika robi kupy, bawi sie, oczy ma czyste, siersc
            jej tylko troche zmatowiała
            tylko kurde jak ja jej te tablety podam o matko, dzisiaj gadzina 4 razy wyplula
            mięcho z kawalkiem tabl, w koncu zjadla, syrop to dam jej strzykawką ale tablete
            znienawidzi mnie

            Czy wasze koty mialy te leki?
            acha i po kuracji ponowne badanie moczu
            • mysiulek08 Re: Funka mi się pochorowała :( 07.06.10, 21:34
              Nasza Kicia, wiejskie dziewcze, zdrowe jak kon smile ale z tabletkami na odrobaczenie, ktorymi plula na odleglosc robilam tak, ze je rozcieralam i mieszalam z woda i strzykawka do pyszczka.

              Zapytaj wetki, czy te ktore jej podajesz mozna tak potraktowac.
              • kromisia Re: Funka mi się pochorowała :( 07.06.10, 22:55

                Bromba, dobrym sposobem jest rozgniecenie tabletki na pylek i
                wymieszanie z pol lyzeczki/lyzki ulubionego jedzonka ( najlepiej
                takiego gdzie jest sosik, a nie galaretka ). Kotka powinna to zjesc.
                Nasza Cessna to wielki "fusyt" ( jak to moja babcia mawiala smile i nie
                tknie lekarstwa. Ale antybiotyk, ktory miala mial ponoc jakis
                dodatek, do ktorego koty ciagna ( to samo ten po sterylce ). No i
                ladnie zlizywala z miseczki. Raz tylko nie chciala dokonczyc (
                pomylilam pasztety ), to juz na sile wlozylam jej palcem do
                pyszczka...obrazila sie na kilka chwil, ale do tej pory jestem jej
                pania i tylko do mnie przychodzi smile
                • verdana Re: Funka mi się pochorowała :( 07.06.10, 23:16
                  ja rozkruszałam, mieszałam z wodą i dawałam strzykawka do pyska.
                  • kromisia Re: Funka mi się pochorowała :( 08.06.10, 17:11

                    No i jak Wam poszlo z ta tabletka?
                    • br0mba Re: Funka mi się pochorowała :( 08.06.10, 18:15
                      jednak ta cwiartka to duzy kawal jest, wiec rozkruszylam zmieszalam z
                      przegotowana woda i strzykawą
                      ech uchlapana bylam cala ja i pol pokoju
                      nogi i rece tak mi sie trzesly z nerw, i caly czas mialam przekonanie ze jej
                      robie wielka krzywde ta strzykawka, a tu jeszcze 8 dni
                      dzis mam przygotowany na tuż po kawałek mięska, zeby je troche oslodzic

                      a czy te wysokie leukocyty w moczu to nie cukrzyca czasem?
                      • jottka Re: Funka mi się pochorowała :( 08.06.10, 20:23
                        leukocyty = stan zapalny w organizmie, a fuńka właśnie ma zapalenie pęcherza,
                        wszystko sie zgadza. paskudna choroba, ale przejściowa, a ty ją od razu zaczęłaś
                        leczyć. i pilnuj tych tabletek aż do ostatniej, bo verdana ma rację, to choroba
                        z tendencją do nawrotów, a to bolesne i nieprzyjemne świństwo. znaczy trzeba od
                        razu wygubić gadzinęsmile

                        i zapytaj weta, może są leki w innej postaci? proszek, płyn czy coś, łatwiej by było
                        • wiesia.and.company Re: Funka mi się pochorowała :( 11.06.10, 18:52
                          Nie martw się, zapalenie pęcherza jej minie. Chociaż... zapalenie pęcherza lubi
                          powracać.
                          Co do synuloxu, to ja go muszę po prostu mieć ZAWSZE w domu. Używam, ale nie
                          nadużywam. Ostatnio zaaplikowałam Wikci, sama tak zdecydowałam, gdy o północy
                          zaczęła się krztusić. Wyszło mi po moim osłuchaniu i po innych objawach, że to
                          coś z gardłem lub krtanią, bo nawet przy mruczeniu się krztusiła. No i podałam
                          synulox, a drugiego dnia byłam z Wikcią u weta. Stwierdził zaczerwienienie
                          migdałków i pochwalił leczenie. Dzisiaj jest OK, ale jeszcze ją potrzymam (wg
                          weta) na synuloxie (w sumie 5 dni). Daję do pyszczka - wsuwam, czasem mniej
                          udolnie. Wikcia jest dobrą pacjentką.
                          Przy Grosi takie rzeczy w ogóle nie wchodzą w grę, grymasi, nie tknie
                          nafaszerowanego mięska, czy to będzie rozdrobnione, posypane Biogenem-kt
                          (mmmm... zapach zanęca i te witaminy + mikroelementy). Nic z tego, a do pyszczka
                          nie można jej na siłę wprowadzić nawet strzykawki, bo ona ma stałe zapalenie
                          jamy ustnej.
                          Tak więc u Grosi sprawdził się tylko podskórny zastrzyk betamox (to w iniekcji
                          odpowiednik tabletkowego synuloxu). Przed robieniem zastrzyku też mi się ręce
                          trzęsą, nie ma kto trzymać pacjentki, więc wiadomo że muszę bezbłędnie wbić i
                          przycisnąć tłoczek. Ufff...
                          Więc jeśli nie tabletki, to może zastrzyk? Powodzenia!
                          • br0mba Re: Funka mi się pochorowała :( 11.06.10, 20:16
                            no coraz lepiej mi to idzie, jeszcze 4 dni bo dostala w sumie na 9
                            ona juz wczesniej miala betamox plus nospe zaraz na poczatku leczenia 3
                            zastrzyki co dwa dni
                            ale strasznie mi jej zal, taka jest moja bidulinka, tak jej tlumacze ze musi
                            zeby byla zdrowa ech, dzieci i zwierzeta nie powinny chorowac
                            a o do zastrzykow, to bez problemu zrobie domieśniowo czlowiekowi (czytaj:
                            siostrze) ale kotu juz nie smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka