Dodaj do ulubionych

9 i Wiesia.

11.06.10, 22:38
Wiesiu kieruję ten wątek do Ciebie, ponieważ bardzo interesuje mnie jak
weszłaś w posiadanie aż tylu kociaków?
Który był pierwszy? Jak wygląda karmienie?Z kuwetami nadążasz?Mieszkanie masz
jakoś specjalnie dostosowane?Ile i które koty są wychodzące?Z sąsiadami masz
jakieś problemy?
Czy bierzesz pod uwagę dokocenie się?Ogólnie napisz jak to wszystko wygląda u
Ciebie?

Ja muszę powiedzieć szczerze, że w upał bardzo cierpię z powodu braku
możliwości otwierania okien (nie montuje siatek, bo lada tydzień się
wyprowadzamy), ale otwieram sień gdzie maluszki mogą biegać, a ja mogę trochę
wychłodzić mieszkanie. Z karmieniem nie mam trudno po to tylko 3 posiłki na
dzień+ woda, ale często słyszę narzekania męża na ciągłe kuwety big_grin (mamy dwie,
ciągle do sprzątnięcia). Oczywiście to są takie nie groźne utyskiwania, bo tak
naprawdę bardzo kochamy kociki, ani jednego byśmy nie oddali, chociaż w
rodzinie jesteśmy wyśmiewani, że aż tyle...
Dlatego zaraz myślę, a co ma powiedzieć Wiesia ze swoją 9- tką?wink
Pozdrawiam!
Jesteś wzorem prawdziwego kociarza smile
Obserwuj wątek
    • wiesia.and.company Re: 9 i Wiesia. 12.06.10, 02:36
      Ech, wzorem to na pewno nie jestem. Moje koty przede wszystkim są
      "niewybawione". Nie starcza mi czasu ani rąk, aby każdego z osobna wypieścić na
      tyle, na ile by chciały. Nie każdy z kotów jest aż taki pieszczotliwy - Fryga to
      wiercipięta, ale ucieka od człowieka. Tak ma.
      Za to chodzi jak wierny giermek za Kubusiem. A Kubuś nie dostrzega, chociaż...
      kilka razy im się zdarzyło ku wielkiej radości Frygi, że razem leżeli a Fryga
      została polizana w główkę. Najwięcej pieszczot złakniona jest Grosia - tu
      wepchnęła się pod moją brodę i tak obie leżakujemy w łóżku w swoich objęciach.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/ih/if/coof/ezKMgxBvStTbtiuSbB.jpg

      Oczywiście najwięcej także pieszczot dostaje moja ukochana Wikcia, szefowa i
      właściwie moja partnerka (jesteśmy wiekowo rówieśnicami).
      Oto moja Wikciusza

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/ih/if/coof/iS0k5Y8DBrPDXswCfX.jpg

      Co do wychodzenia, to nie ma rady: koty są w domu i już. Mieszkamy na 6.piętrze
      12-piętrowego bloku skonstruowanego jak hotel robotniczy - jeden długi korytarz
      mnóstwo drzwi, czasem tylko spaceruję z Wikcią lub Grosią do zsypu. Tylko Leosię
      zabieram na działkę leśną raz w roku i to tam ćwiczy swoje niesprawne nóżki.
      Kuwety mam dwie - basen w łazience i narożną krytą schowaną w pokoju.
      Nawet, gdy wprowadzałam nowego kociego domownika i ustawiałam zacisznie małą
      kuwetkę, to i tak wędrowały do niej inne koty, nowy spłoszony przenosił się do
      mniej akurat uczęszczanego "basenu" w łazience, następnie koty znów odkrywały
      uroki "basenu" i metodą prób i błędów zostały tylko te dwie kuwety: basen i
      kryta narożna. Zatem sprzątać muszę na okrągło. To jest tak, że gdy biegnę w
      nocy do łazienki, to od razu grzebię w kocim "basenie" i czyszczę. Jeśli wstaję
      w nocy dwa razy, to dwa razy na śpiąco prawie - czyszczę.
      Kiedy wstaję to też czyszczę i czyszczę, przechodzę od kuwety do kuwety i wracam
      i znowu wracam do właśnie wyczyszczonej i z radością użytej przez jakiegoś
      czyścioszka. Czyszczę w ciągu dnia na bieżąco.
      W sumie jest to 18-22 razy na dobę.
      Mieszkanie to 36 m2, ale dwa pokoje pozwalają na przebieżki kocie, a czasem
      któryś z kotów gdzieś mi się potrafi chwilowo ukryć smile
      Z sąsiadami nie ma problemów. Nie ma żadnych zapachów, żadnych tzw. znamion
      istnienia takiego kocińca (od sierocińca kociego), koty jakoś szczególnie nie
      tupią, bo na podłogach mam dywaniki, chodniki i dywan (uffff... to czyszczenie
      szczotą ryżową przez 3 godziny na klęczkach, mam to w nosie, wykluczone, żeby
      raz na tydzień, to jest raz na miesiąc i już!). Oczywiście zamiatam całe
      mieszkanie dwa razy dziennie, często dodatkowo przedpokój i w miarę potrzeby
      łazienkę.
      Każdy z moich kotów ma swoją miskę. Jedzą w kuchni (śniadanko puszkowe), Filipek
      w zamkniętej łazience, bo chodzi po wszystkich miskach, odgania jedzących i
      wtyka swój czarny nos w nieswoje. Leosia dostaje w "dziupli"-budce
      wielopiętrowego drapaka. Tam ma spokój, swoją ciężką trudną do wywrócenia miskę
      ustawioną na pojemniku plastikowym, tak żeby mogła pysiem łatwiej uchwycić
      kawałki jedzenia. Filipek rozrzuca jadło dookoła miski - muszę nieustannie
      sprzątać i czyścić podłogę. Leosia rozrzuca jedzenie, bo nie trafia główką.
      Muszę czyścić i myć podłogę.
      Tak wygląda miska Filipka po zakończonym seansie (a w tym czasie, gdy ja
      sprzątam, on już dorywa się do kolejnej miski sąsiada i robi to samo)

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/ih/if/coof/pCgWcnPzFkxC7LIK8B.jpg

      Dobrze, na dzisiaj kończę opisy. A co do kolejności przychodzenia to było tak:
      w 1994 - od razu dwa koty: Gucio i Felutek, po kilku miesiącach Kiciusia. Gucio
      zmarł na raka jamy nosowej. Felutek zmarł w wyniku cukrzycy, Kiciusia zmarła na
      raka jamy ustnej.
      Były także koty: Uranek, Lusia, Bartuś, Amelka - też za TM.
      Z obecnego składu najpierw pojawił się Kubuś w 1999r. (jeszcze za życia Felutka
      i Kiciusia). W trzy miesiące później Misiunia, po miesiącu dołączyła Wikcia.
      Grosia wyrzucona z samochodu na szosę w lesie w sierpniu 2004 (zaraz po śmierci
      Felutka), Fryga przyszła w czerwcu 2006 (wzięta od pani wet. nie mojej zresztą,
      kilka miesięcy po śmierci Bartusia), potem dobił Filipek (od tej samej pani
      wet., zaraz po śmierci Uranka), i w tym samym 2006 przyszedł Miluś zabrany
      przeze mnie z krzaków, w tydzień gdy się w nim zakochałam. W 2007 roku w maju
      pożegnałam Lusieńkę (nowotwór nerek - tydzień trwała choroba) i w grudniu
      przyniesiono mi Leosię, a zaraz po niespełna trzech miesiącach znalazłam na
      trawniku wyrzuconą przez okno Natalkę. Uffff....

      W czwartek u weta była Grosia (znowu wrócił stan zapalny przy plazmocytarnym
      zapaleniu jamy ustnej) i Wikcia (sama rozpoczęłam leczenie, bo mi się po północy
      zaczęła krztusić i charkotać - antybiotyk synulox podany od razu, zaczął
      skutecznie działać). Wikcia miała powiększone i zaczerwienione migdałki. Tak to
      się dzieje w dużym towarzystwie, że czasem się synchronizują rujki, albo
      choróbska. Ufff, ale mam nadzieję, że zmogłyśmy z Wikcią te zbuntowane migdałki.
      Dziewczynki jedzą, mimo upału i to jest dobra oznaka. Ja tam się cieszę, kiedy
      Grosia pulpetosia je. To u niej oznaka zdrowia. A to, że gruba jest... no cóż,
      tylko ona jedna ze stada. Taka hoża uroda wink

      No, ale starczy tego. Na pewno na dzisiaj. smile Pogadałam, oj pogadałam, bo tak
      miło zostałam wyciągnięta do tego monologowania wink
      Dobrej nocki życzę, a może już dzieńdoberek dla niektórych? smile
      • echtom Re: 9 i Wiesia. 12.06.10, 18:17
        Czytam i jestem pełna podziwu. Mam "tylko" 4 koty na powierzchni 94 m2. Najbardziej mnie dołuje, że się między sobą żrą i to mi komplikuje ewentualne dokocenie czy nawet tymczasowanie, choć bardzo bym chciała uncertain Kuwety mam 4, też staram się sprzątać na bieżąco z przerwą na pracę i sen i wychodzi z tego parę "seansów" dziennie. Btw. kiedy Ty masz czas na pracę przy takiej częstotliwości sprzątania kuwet?
        • macarthur do echtom 12.06.10, 18:31
          że się tak wtrącę trochę nie na temat
          wspomniałaś że możesz wziąć kotka,otóż nadarza ci się nadzwyczajna
          okazja bo mam wykastrowanego kocurka o niespotykanie łagodnym
          charakterze który się dogaduje z największymi zakapiorami, jego
          zdjęcia są na wątku piękna Carmen ( początkowo wzięliśmy go za
          samiczkę )jak coś to daj znać
          smile
          • echtom Re: do echtom 12.06.10, 21:01
            Nie zrozumiałeś - wspomniałam, że nie mogę wziąć nowego kota, nawet na tymczas, choć bardzo bym chciała. Pufcia i Kamcia funkcjonują od lat w stanie zbrojnego rozejmu, ale już dokocenie Łapkiem spowodowało problemy. Z natury jest łagodnym kotem, ale z niewyjaśnionych przyczyn uwziął się na Pufcię i często ją atakuje. A mała Esme okazała się niezłą zakapiorką i gania wszystkie dorosłe koty. Mam w domu podwójną wojnę, bo z jednej strony skłócone i warczące koty, a z drugiej moje dziewczyny, które naciskają, żeby Esme oddać uncertain Nie zdecyduję się w tej sytuacji na wzięcie nowego kota i bardzo zazdroszczę ludziom mającym 9-11 kotów, które jakoś się dogadują w jednym mieszkaniu.
      • yola1976 Re: 9 i Wiesia. 12.06.10, 18:40
        Wiesiu Ty złota kobieta jesteś
        • wiesia.and.company Re: 9 i Wiesia. 12.06.10, 20:35
          Eeee, tak mi to wyszło, chociaż nie chciałam mieć aż tylu kotów. Przez wiele lat
          miałam tylko piątkę, od pięciu lat siódemkę, a od dwóch lat dziewiątkę. Z
          siódemką sobie radziłam mimo bardzo intensywnej pracy (wyjście z domu o 7.00,
          powrót o 19.00). A dziewiątkę "posiadłam", kiedy przeszłam na wcześniejszą
          emeryturę. Więc zrozumiałe, że zyskałam baaaardzo dużo czasu, żeby być z moimi
          kotami.
          I ponieważ ta wcześniejsza emerytura nie była w żadnym wypadku planowana przeze
          mnie (to tylko tak szefostwo małej firmy postanowiło odmłodzić kadry, zresztą
          młodymi łatwiej się rządzi) to przeżyłam to jako odstawienie od nurtu życia. No
          i... smile wtedy otrzymałam od barby50 (i misi007) tableau z dziewięcioma
          pozytywnymi sentencjami (a miałam wtedy siedem kotów smile
          Np. taka: Emerytka to fajna kobitka.
          I jeszcze jedna: Lepiej mieć siedem kotów niż jednego szefa.
          smile Prawda! smile Ja miałam szefową-psycholkę. I ujęłabym to tak:
          Lepszych w domu kotów siedem, niźli w pracy zły szef jeden. smile
          Czyli wniosek: jeśli macie w pracy koszmarnego szefa, to przebywanie w domu z
          siedmioma kotami wynagrodzi Wam ten stress smile Zatem: adoptować koty by osiągnąć
          magiczną szczęśliwą cyfrę siedem! Do dzieła! smile
          • 0ffka Re: 9 i Wiesia. 12.06.10, 20:48
            Bardzo lubię czytać Wiesi posty o jej Kompani.
            Piękne są te kicie na zdjęciach smile
          • watersnakes2 Re: 9 i Wiesia. 13.06.10, 07:53
            Ja jak 0ffka, tez Cie bardzo lubie czytac Wiesiusmile

            Pozowole sobie jeszcze dodac do Twojego:

            > I jeszcze jedna: Lepiej mieć siedem kotów niż jednego szefa.

            Mam szefa z rodzaju pierdol, czyli roztrzepany, wszystko na ostatnia chwile i
            generalnie brak organizacji, i to koty mnie stawiaja do pionu jak wracam do domusmile
    • ewa_anna2 a ja mam 7 12.06.10, 23:11
      na każdy dzień tygodnia kota wink
      i chyba druga w kolejności tu jestem.....
      • kromisia Re: a ja mam 7 13.06.10, 13:45
        Wiesiu, jak wiesz, u nas "tylko" trojka futerek, ale sprawdzily sie
        rewelacyjnie w leczeniu mnie po szefie-tyranie. Egzema z rak
        zniknela po kilku tyg. smile Koty tak mnie wybarankowaly, ze na nowo
        jestem gotowa do innej pracy smile
        Pozdrawiam serdecznie
        • salimis Re: a ja mam 7 13.06.10, 14:08
          Wikcia jak na koteczkę w swoim wieku bardzo dostojna,emanuje z niej spokój smile

          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/ih/if/coof/iS0k5Y8DBrPDXswCfX.jpg
          • mary4 Re: a ja mam 7 14.06.10, 10:36
            Wiesiu gratuluje tak fajnej gromadki, dużo zdrowia życze wink
    • ashton Re: 9 i Wiesia. 14.06.10, 10:52
      Co tu dużo gadać, koty są dobre na wszystko smile
      A Wiesię podziwiam - cieszę się że tak dokładnie
      przedstawiła "instrukcję obsługi" wesołej gromadki. Po sobie widzę,
      że gdy miałam przez 2,5 tygodnia drugiego kota "na przechowaniu"
      jakoś łatwiej było mi się zebrać czy do karmienia, czy do
      oporządzania kuwet, że nie wspomnę o wiecznym szukaniu czy to
      jednego czy drugiego delikwenta wink
      • malgosiann Re: 9 i Wiesia. 14.06.10, 11:28
        Wiesiu, podziw i szacunek.
        • a.kudla5 Re: 9 i Wiesia. 14.06.10, 16:12
          Wiesiu jestes cudowna osoba i od pirwszego dnia zagladania na to
          forum bardzo Cie polubilam i kazdy wpis,zawsze ciekawy i dokladnie
          na temat.Fajnie ze jestes.
          • alhana82 Re: 9 i Wiesia. 14.06.10, 20:58
            i ja bardzo lubie czytac opisy Wiesismile
            Podziwiam za ta 9 w 36mkw, my mamy 2 na 32mkw i bywa ciezko.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka