Wiesiu kieruję ten wątek do Ciebie, ponieważ bardzo interesuje mnie jak
weszłaś w posiadanie aż tylu kociaków?
Który był pierwszy? Jak wygląda karmienie?Z kuwetami nadążasz?Mieszkanie masz
jakoś specjalnie dostosowane?Ile i które koty są wychodzące?Z sąsiadami masz
jakieś problemy?
Czy bierzesz pod uwagę dokocenie się?Ogólnie napisz jak to wszystko wygląda u
Ciebie?
Ja muszę powiedzieć szczerze, że w upał bardzo cierpię z powodu braku
możliwości otwierania okien (nie montuje siatek, bo lada tydzień się
wyprowadzamy), ale otwieram sień gdzie maluszki mogą biegać, a ja mogę trochę
wychłodzić mieszkanie. Z karmieniem nie mam trudno po to tylko 3 posiłki na
dzień+ woda, ale często słyszę narzekania męża na ciągłe kuwety

(mamy dwie,
ciągle do sprzątnięcia). Oczywiście to są takie nie groźne utyskiwania, bo tak
naprawdę bardzo kochamy kociki, ani jednego byśmy nie oddali, chociaż w
rodzinie jesteśmy wyśmiewani, że aż tyle...
Dlatego zaraz myślę, a co ma powiedzieć Wiesia ze swoją 9- tką?
Pozdrawiam!
Jesteś wzorem prawdziwego kociarza