Dodaj do ulubionych

Miałam nie pisac ale muszę!!! prosze o poradę

17.09.10, 17:01
Postaram się krótko, sąsiedzi maja białą piękną kotkę nie wysterylkowana, kotka urodziła kociaki.., byłam rozmawiałam nie wpuścili do mieszkania, nie uzywaja zwirku tylko noszą piasek z piaskowwnicy, sasiedzi narzekaja na smród, etc..,
pukam gadam, nie mozna, nielzja, wczoraj słyszałam jak rozmawiali : idź i wyrzuc te kociaki w pizdu?!!
przypuszczam , że zostały utopione lub gdzies wyrzucone
I teraz tak
Czy mam podjac kroki typu : wezwac straz dla zwierząt?
Zeby otworzyli mieszkanie i zobaczyc co tam sie dzieje?
Czy próbować sama naegocjowac z panią docent (tak sie nazywa)..ta pani włascicielka
dumam i dumam i myslę , ze mnie te koty wzywaja, a szczególnie ta biała kotka..
i kurwa niewiem co robić
................byłam u tej pani nie otworzy drzwi za cholerę i nie wpuści
Obserwuj wątek
    • babka71 Re: Mi tylko chodzi o sterylizacje ale jak to 17.09.10, 17:06
      zrobić zeby skubańce zrozumieli , ze to pomoc, a nie wtracanie..w ich zycie...
      p.s by
      • muraszka1 Re: Mi tylko chodzi o sterylizacje ale jak to 17.09.10, 17:45
        Trudna sprawa.Powiadom schronisko i Towarzarzystwo Opieki nad Zwierzętami.
        Teraz sobota,niedziela,może staż miejską ?
        • muraszka1 Re: Mi tylko chodzi o sterylizacje ale jak to 17.09.10, 18:04
          Może nic złego nie zrobą zwierzakom,może tylko wstydzą sie nie sprzątniętego mieszkania,kociego smrodku ?
          • agnieszka71 Re: Mi tylko chodzi o sterylizacje ale jak to 17.09.10, 19:50
            Może napiszesz list, przedstawisz sprawę z zaznaczeniem że nie chcesz bezpośrednio wtryniac swoich trzech groszy w ich życie ale chcesz pomóc w sprawie kotki. Napisz co proponujesz, podaj np adres internetowy naszego kociego Zakątka. Kartkę złożyłabym na pół czy cztery ale nie wkładała do koperty i wsunęła pod drzwi jeśli się da ew w futrynę włożyła, albo do skrzynki pocztowej.
            • wiesia.and.company Re: Mi tylko chodzi o sterylizacje ale jak to 18.09.10, 18:11
              Babka71, z tego co piszesz wnioskuję, że kotka jest wychodząca, bo skąd ciąża i kociaki? Bo może ją po prostu siłą capnąć i zawieźć do koterii na sterylkę? A jeśli w mieszkaniu więcej jest kotów? Hm... i smród i sąsiedzi narzekają... hm... zawsze jest jeszcze możliwość powołania się na postawę hm.. społeczną i punkt statutu spółdzielni lub wspólnoty mieszkaniowej.. ale to ostateczność, gdy administracja pisze pismo i wzywa do zastosowania odpowiednich metod i żwirków, aby ograniczyć uciążliwość...
              Ale ja bym postawiła na metodę zaproponowaną przez agnieszkę71 + wspomnienie w piśmie, że chcesz pomóc też i w uciszeniu sarkania lokatorów, że śmierdzi, no i tam takie słodkie gadanie, że sama jesteś kociarą zaangażowaną na naszym forum, tak jak radzi agnieszka71 .
              Ogólnie postawić na pomoc i obłaskawienie tych wykształconych, utytułowanych ludzi.
              • babka71 wiesiu droga 21.09.10, 13:04
                Jestem "uczulona " na koty nawet w nocy jak słysze jakies miau to sie budzę...i od razu do okna...
                kotka nie jest wychodzaca , podobno dostaje hormony, bo jest biała i ładna, dla kuzynki "jakowejs" przeznaczona , ale urodziła kociaki (przypuszczam ze 3) przed podawaniem hormonów , ale w te hormony to tez nie wierze!!!
                miała rujke i sikała na klatce, była wyprowadzana na dwór na smyczy koszmar!!, podobno dlatego, ze musiała zazyc powietrza, gdyż pochodzi ze wsi..no coment....
                rece i nogi mi opadają
                Zgodnie z zaleceniem starałam się byc grzeczna ale ;
                ta pani docent jest niereformowalna....
                z wywiadu srodowiskowego wiem, ze kotków juz nie ma, zapewne wyrzucone w Milanówku
                ale wiem ,ze ta biała kotka tam jest !!
                meczy mnie to ..wiem ze ta pseudo pani docent zbiera szmaty po smietnikach ...byłam tam sorki ale wprosiłam sie na chama i zobaczyłam koszmar
                magazym, szmat, butelek, worków, kartonów etc..
                nie zdazyłam zobaczyc kotki ale wiem ze tam gdzies jest..
                streszczam się: kociaków juz nie ma podobno zostały wywiezione do Milanówka na wies...
                ale: dozorczyni twierdzi ze nadal smierdzi spod drzwi
                • wiesia.and.company Re: wiesiu droga 23.09.10, 22:39
                  Babka71! Obawiam się, że nic nie wskórasz. Nie masz na to teraz żadnego wpływu, bo pani docent na pewno ją karmi, piasek targa, kotka ma w tym brudzie gdzie się kryć... ech! Szkoda kotki, koty są czyste, a ludzie... sad szkoda gadać... Osobiście znam taką panią "redaktor", co u niej się dzieje w domu - to Ty widziałaś u swojej "docent". Gdyby ta kotka wychodziła na korytarz i gdyby można było do niej jakoś podchodzić, to zaryzykowałabym podawanie tabletki antykoncepcyjnej (Provery) raz na tydzień w jakimś kawałeczku mięsa. Tak cichcem.
                  I tylko tyle mi przychodzi do głowy. Sytuacja patowa, bo niby krzywda się nie dzieje kotce, nie można napuścić na babę śmierdziela żadnej komisji, nie przekonasz jej także do żadnych metod antykoncepcji. Nie zmienisz tego - tak myślę. Jest takie powiedzenie: żaba i tak pozostanie żabą, choćby na sobie złote siodło miała. Baba tłumok pozostanie taka, choć odebrała wykształcenie w konkretnym kierunku. Ale rozumu jej nie wszczepiono, tylko wyuczono. Dla Twojego spokoju - odpuść sprawę, a w razie czego faszeruj kotkę tabletką antykoncepcyjną, może chociaż tak się uda. Trzymaj się!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka