Nie jest najstarsza (podobno Gałeczka jak do nas trafiła miała 9 lat, więc teraz to 11 letnia panna), ale była pierwsza. Od Ksiki zaczęła się nasza kocia przygoda. Syn wracając z weekendowego wypadu znalazł na szosie małe kocię, przeniósł więc na pobocze, ale maluch usilnie zaczął pełznąć w kierunku gdzie prawdopodobnie zniknęła mu z oczu mama, sądzimy, że musiała zgubić maleństwo przenosząc je na drugą stronę (a to była szosa gdańska

). Wrzucił więc małe do auta i przywiózł do domu. Udało się maleństwo wykarmić, odchować i pokochać, a ona odwzajemniła nasze uczucie choć na swoich zasadach. Jest kotem trudnym. Strachulec i boidoopka jak ją nazywam żyje trochę obok izolując się całkowicie z kociej społeczności. Prawdopodobnie byłaby szczęśliwa gdyby była jedynym kotem w domu. Niestety dla niej kotów jest szóstka. Jest płochliwa. Są oczywiście chwile, kiedy wydaje się być spokojna, ale częściej jest wyczulona na ruch, gest, słowo. Staramy się ją dowartościowywać (pierwsza dostaje jedzonko, jest bardziej hołubiona, odganiane są koty, które mogłyby ja napaść, przestraszyć).
Dzisiaj właśnie mija 8 lat jak Ksika trafiła do nas. De facto jest z 15-20 dni starsza.
Ksikuniu bądź długo z nami, zdrowa i szczęśliwa!