Dodaj do ulubionych

Czy warto kastrować kocura wolnożyjącego?

25.10.10, 17:33
Mam taką sprawę - będę wdzięczna za wszelkie uwagi i refleksję osób doświadczonych w temacie.
Moi rodzice dokarmiają pewnego wolnożyjącego kota. Nosi on imię Byk, ze względu na silną posturę, ogromny łeb i nieco zakapiorski wyraz pyszczka wink Byk jest kotem wolnożyjącym, mocno dzikawym - ucieka, gdy się do niego zbliżyć, choć pozwala podchodzić do siebie już znacznie bliżej niż na początku (rodzice dokarmiają go od ostatniej zimy). Do rodziców przychodzi codziennie, czasem śpi u nich w ogródku w wiklinowym koszu. Odwiedza też inne domy, gdzie jest dokarmiany.

I teraz tak: wiem, że sterylizacja jest polecanym zabiegiem w stosunku do kotów wolnożyjących. Gdyby to była kotka, nie zastanawiałabym się ani trochę. Jednakże w przypadku kocura, mocno się waham. Pomijając już fakt trudności ze złapaniem Byka (latem próbowałam raz z sukcesem, kładąc do transporterka jedzenie - udało się, ale zamknięty w klatce wpadł w szał i wyłamał drzwiczki, potem przez długie tygodnie trzymał się z daleeeka od nas)... Chodzi mianowicie o to, że rodzice obawiają się - ja zresztą również - o dalsze bytowanie Byka po ewentualnej kastracji. Boją się, że jako wykastrowany kocur straci "prestiż" w miejscowym kocim otoczeniu i będzie bity czy przeganiany. Mieliśmy taką historię z Luckiem mojej cioci (który obecnie jest u nas) - jako jedyny wykastrowany kocur w okolicy stał się kozłem ofiarnym. Mimo że jest dużym, dorodnym kocurkiem, wszystkie inne kocury ostro go biły i znęcały się nad nim sad

Jakie macie doświadczenia w tej kwestii? Nam w sumie fakt niewykastrowania Byka zbytnio nie przeszkadza, kocur za bardzo nie "znaczy". Jedynie argument, iż niewykastrowany kocur zapładnia kotki przemawia - jak dla mnie - za kastracją. Ale nade wszystko, nie chciałabym mu zaszkodzić - to nie jest kot proludzki, którego ktoś przygarnie i przez to ocali go od dręczących go innych kotów, musi radzić sobie sam...
Obserwuj wątek
    • 0ffka Re: Czy warto kastrować kocura wolnożyjącego? 25.10.10, 23:25
      Mój znajomy wykastrował wychodzącego kocurka i krótko się nim cieszył...
      • schiraz Re: Czy warto kastrować kocura wolnożyjącego? 26.10.10, 00:48
        Ja wykastrowałam kota, który żył w moim ogrodzie od czterech lat jako "przewodnik stada". Teren był absolutnie jego, na nim łowił (myszy, ptaki, jaszczurki), na nim "śpiewał" miłosne pieśni kotkom i nie było kota,, który bezkarnie mógł wejść do ogrodu. Wykastrowałam dwa miesiące temu, przy okazji kot zamieszkał w domu, wciąż będąc kotem wychodzącym. Bałam się, że starci "twarz" wobec innych samców, ale wciąż jest takim władcą ogrodu, mimo, że już większość czasu i wszystkie noce spędza w domu. Dwa dni temu złapałam kolejnego samca ze stada wolnożyjących, które dokarmiam, jest już po kastracji i dochodzi do siebie w garażu. Mam plan wykastrować i wysterylizować wszystkie (około 15 kotów wolnożyjących, które przychodzą na jedzonko) jedynie finanse nie powstrzymują i każą rozłożyć w czasie tę akcję. Moim zdaniem to lepiej dla kotów, kocury przestają walczyć o swoje terytorium i się rozmnażać, a kotki nie "produkują" kolejnych miotów małych bezradnych kociaków.
        ------
        Milcz, albo powiedz coś takiego co jest lepsze od milczenia.
        • katia.seitz Re: Czy warto kastrować kocura wolnożyjącego? 26.10.10, 02:33
          Moim zdaniem to lepiej dla kotów, kocury przestają walczyć o
          > swoje terytorium i się rozmnażać, a kotki nie "produkują" kolejnych miotów mały
          > ch bezradnych kociaków.

          To na pewno... Ale nie chciałabym mu zaszkodzić - Offka zna jakąś nieprzyjemną historię, zdaje się, Luckowi mojej cioci też kastracja nie posłużyła w kwestii dogadywania się z innymi kotami. To raczej wyjątek, czy reguła?
          Żeby to był kot udomowiony, to bym się nie wahała, ale jego nie weźmiemy - jakby co - do domu, bo dzikus z niego straszny.
    • kadrel Re: Czy warto kastrować kocura wolnożyjącego? 26.10.10, 03:45
      Ja bym tego nie robiła.
      Zaburzysz hierarchię okolicznego stada kotów.
      A od kastracji tego jednego kocura kociąt nie ubędzie.
      Lepiej dołożyć parę złotych i wyciąć kolejną kotkę.
      • wadera3 Re: Czy warto kastrować kocura wolnożyjącego? 26.10.10, 09:33
        kadrel napisała:

        > Ja bym tego nie robiła.
        > Zaburzysz hierarchię okolicznego stada kotów.
        > A od kastracji tego jednego kocura kociąt nie ubędzie.
        > Lepiej dołożyć parę złotych i wyciąć kolejną kotkę.



        Od kastracji jednego kocura ubędzie całkiem sporo kociąt, bo kocur w ciągu jednej nocy jest w stanie zapłodnić kilka kotek, każda z nich wówczas urodzi kilka kociąt, które dalej będą się mnożyć.
        Już sam ten argument powinien wystarczyć. Kot sobie poradzi, nie będzie pchał się w bójki, bo nie będzie miał takiej potrzeby.
        • macarthur Re: Czy warto kastrować kocura wolnożyjącego? 26.10.10, 11:55
          sądzę że każda sytuacja jest inna jeśli masz uzasadnione obawy to się wstrzymaj sądzę że jednak kastracja kocurów ma mniejsze znacznie przy walce z nadpopulacją ważniejsze są jednak tutaj samiczki
    • barbasia3 Re: Czy warto kastrować kocura wolnożyjącego? 26.10.10, 08:23
      Też bym tego nie robiła. Mam takiego kota w domu, Był bardzo domniujacym kocurem, rządził okolicą , nawet psy czuły przed nim respekt wink zaczął chorować, leczenie nie było trudne i szybko doszedł do siebie , ale wet namówił mnie na kastrację. Dzisiaj po 2 latach mogę powiedzieć , że NA PEWNO nie poradziłby sobie bez człowieka. Nie potrafi walczyć. Przychodzą na moją działkę inne kocury, Walenty przyczaja się , zachodzi , wykonuje piękne parady ale jak dochodzi do spotkania en face to niestety dezerteruje. Przed kastracją cała okolica była jego, teraz nie opuszcza działki. Dla kota taka sytuacja na pewno jest bezpieczniejsza, ale musisz się wziąć za niego odpowiedzialność. Krótko mówiąc jak chcesz mieć swojego kota to tak, jeśli chcesz aby sobie sam radził to nie kastruj.
      • marysia191 Re: Czy warto kastrować kocura wolnożyjącego? 26.10.10, 12:42
        Sąsiadka miała takiego Leona - ogromnego, wolnożyjącego kocura, pana i władcę okolicy. Nie wymiękał na widok żadnego psa (mój jamnik bał się go paniczniewink. Kiedyś po stoczonej walce (nie wiadomo czy z psem czy z kotami) wrócił na podwórko m.inn. z poranioną moszną. Weterynarz go przy tej "okazji" wykastrował.
        Od tej pory kocur marniał w oczach. Siedział osowiały na podwórku, albo schodach, chodził jakby mu sie chodzić nie chciało... Chyba nie potrafił już sam sobie dać rady, a do domu sąsiadka go nie zabrała.
        Pożył tak jakieś 2 lata tylko...
        • 0ffka Re: Czy warto kastrować kocura wolnożyjącego? 26.10.10, 17:18
          Prawda jest taka, że kocury wysterylizowane wolnożyjące żyją według moich obserwacji krócej niż jajeczniki. Ale mogę być w błędzie...
          • macarthur Re: Czy warto kastrować kocura wolnożyjącego? 26.10.10, 20:18
            podobnież w medycynie jest taka zasada że kiedy jest bardzo trudno podjąć właściwą decyzję
            przyjmuje się regułę
            Po pierwsze nie szkodzić.
      • babka71 Re: Co Ty gadasz!! 26.10.10, 12:49
        wykastrowany kocur mojej mamy rzadzi tak, ze nikt nie podejdzie pod dom!!..ani pies ani inny kot !!
        to raz!!
        a dwa nie łazi na pobliskie kotki z rujka ,
        a kot sasiadow rudzielec nie kastrowany sic!! i wraca po 3, 4 tygodniach zarazony i wyglada jak "łach",.. zagrzybiony , brudny, chory, głodny itp...ale oni nadal niet kastracji, bo szkoda jego jajek??hmnnn !!!!
        ale zapłodninych kotek to nie szkoda ??
        utopic kilka kociaków w wiadrze to nie problem prawda?/
        • wadera3 Re: Co Ty gadasz!! 26.10.10, 13:09
          Tak, to zastanawiające, jak łatwo utopić kociaki, czy inaczej je unicestwić, a jak trudno obciąć kotu jajka.
          • katia.seitz Re: Co Ty gadasz!! 26.10.10, 13:35
            > Tak, to zastanawiające, jak łatwo utopić kociaki, czy inaczej je unicestwić, a
            > jak trudno obciąć kotu jajka.
            Bardzo przepraszam, ale mam nadzieję, że ten komentarz to nie w związku z moimi dylematami uncertain
            Mam w tej chwili w domu na stanie Lucka, kocurka-kastrata z przetrąconą łapą, nie wiadomo, czy kiedykolwiek będzie sprawny - pobiły go kastrowane koty, które zrobiły sobie z niego ofiarę. Nie chciałabym, aby Byka spotkała podobna historia - czy to trudno zrozumieć?? Wszystkie koty - moje osobiste i koty moich rodziców - są wysterylizowane/wykastrowane. Gdyby Byk był proludzki, nie wahałabym się - po prostu tego kota się nie przygarnie ot tak, do domu, gdyby się okazało, że jednak straci swoja pozycję i stanie się ofiarą.
            • wadera3 Re: Co Ty gadasz!! 26.10.10, 14:14
              To nie był komentarz do Ciebie, tylko ogólna refleksja, przemyślenie w związku z dyskusją.
          • barbasia3 Re: Co Ty gadasz!! 26.10.10, 16:43
            wadera3 napisała:

            > Tak, to zastanawiające, jak łatwo utopić kociaki, czy inaczej je unicestwić, a
            > jak trudno obciąć kotu jajka.
            >

            Wykastrować jest bardzo łatwo, trudniej jest zastanowić się co dalej. Bo nieprawdą jest ,że WSZYSTKIE koty odnajdują się w nowej sytuacji. I tu mamy 2 podejścia do sprawy:
            1. Działać w myśl zasady, że cel uświęca środki, mówi się trudno , jednego kocura mniej ale przynajmniej ograniczy się populację kotów. Szczytny cel i może warto poświęcić dla niego jednego kocura ??????
            2. zastanowić się co dalej , obserwować kota , zobaczyć jak sobie radzi, w przypadku gdy sobie nie radzi po prostu nim się zająć, poszukać domu etc.
            Zdecydowanie bardziej odpowiada mi postawa nr 2. Pójście na żywioł kastracja wszystkiego co się rusza bez zastanowienia co dalej , jest dla mnie sytuacją zbliżoną do topienia kociaków. Być może ,że są koty które sobie z tym radzą , ale NIE WSZYSTKIE.
        • sundry Re: Co Ty gadasz!! 26.10.10, 13:22
          Mój kastrat też walczy o terytorium, jak szalony, żadnemu kotu nie przepuści.
        • marysia191 Re: Co Ty gadasz!! 26.10.10, 15:06
          babka71 napisała:

          > wykastrowany kocur mojej mamy rzadzi tak, ze nikt nie podejdzie pod dom!!..ani
          > pies ani inny kot !!
          > to raz!!
          > a dwa nie łazi na pobliskie kotki z rujka ,
          > a kot sasiadow rudzielec nie kastrowany sic!! i wraca po 3, 4 tygodniach zaraz
          > ony i wyglada jak "łach",.. zagrzybiony , brudny, chory, głodny itp...ale oni n
          > adal niet kastracji, bo szkoda jego jajek??hmnnn !!!!
          > ale zapłodninych kotek to nie szkoda ??
          > utopic kilka kociaków w wiadrze to nie problem prawda?/
          Babko, nie krzycz, naprawdę nie ma potrzeby.
          Ja nie posiadam żadnego kocura, którego powinnam wykastrować. Kociąt nie topie, moja kotka jest wysterylizowana i niewychodząca.
          Podałam kocura sąsiadki za przykład i tyle. Nie znałam żadnego innego kota, żyjącego na wolności bez jajekwink
          Bardzo się cieszę, że wykastrowany kocur twojej mamy dalej rządzi... A Leon po wykastrowaniu już nie dawał sobie rady na wolności. Koty, droga babko, są różne, jak widzisz...
          Katia rozważa różne sytuacje i dobrze robi.
        • kadrel Re: Co Ty gadasz!! 26.10.10, 23:52
          Tysiac razy lepiej wydac pieniadze na sterylkę kolejnej kotki niż na kastrację kocura.
          No chyba, ze ktoś ma tyle kasy, ze starczy mu na wszytsko...
      • babka71 Re: barbasia3 26.10.10, 13:21
        I BARDZO DOBRZE ZE NIE OPUSZCZA DZIAŁKI ZASTANÓW sie dlaczego??
        • barbasia3 Re: barbasia3 26.10.10, 16:40
          babka71 napisała:

          > I BARDZO DOBRZE ZE NIE OPUSZCZA DZIAŁKI ZASTANÓW sie dlaczego??


          Wywołana do tablicy , po ZASTANOWIENIU smile grzecznie odpowiadam. Otóż MÓJ kot po kastracji boi się panicznie wszystkiego i jestem pewna,że dlatego nie opuszcza działki. Kastracja zmieniła prawdziwego tygrysa i wojownika, w trzęsącego d….ą misia, bardzo fajnego zresztą smile
          Intuicja mi mówi , że to nie jest prawidłowa odpowiedź na twoje pytanie wink
    • borysa Re: Czy warto kastrować kocura wolnożyjącego? 26.10.10, 13:41
      Kastracja zapobiegnie włóczeniu się kota w poszukiwaniu kotki ( a przynajmniej zmniejszy terytorium łazikowania), nie narazi go na walki z innymi kocurami o chętną kotkę, co zmniejsza możliwość zarażenia się , np. FIV-em, ale czy kot nie stanie się przez to kozłem ofiarnym ? Tego nie wiem. Mój Borys, choć wykastrowany, jest aż za bardzo waleczny i za odważny.

      Dokarmiałam Balerona, dużego niekastrowanego kocura, niestety, któregoś dnia nie wrócił.
      • wladziac Re: Czy warto kastrować kocura wolnożyjącego? 26.10.10, 16:00
        z mojego osobistego doświadczenia i obserwacji wynika że jak wysterylizujesz wszystkie kotki a kocura nie to w pewnym momencie kocur odejdzie z tego terenu w poszukiwaniu kotek,mój Misiu domowo-wychodzący wykastrowany został dość późno bo się wahałam czy sobie poradzi ale daje radę pilnuje terenu jak pies i niestety wdaje się w bójki z dzikusami ale coraz rzadziej
        • wiesia.and.company Re: Czy warto kastrować kocura wolnożyjącego? 28.10.10, 20:16
          Ależ oczywiście, że warto kastrować. Nie biega wtedy w poszukiwaniu kotek w rui, zatem w mniejszym stopniu zagrażają mu niebezpieczeństwa po drodze: samochody, psy, źli ludzie. Nie odbiegnie zbyt daleko, nie zgubi się przestraszony nagłym hukiem (czy to samolot, czy warkot samochodu, szczekanie psa). Będzie trzymał się swojego terenu i będzie się zgłaszał na jedzenie, picie, swojego człowieka - więc będzie też szansa, by go regularnie odrobaczać, leczyć zwichnięcia, skaleczenia i inne rany. które mogą się jątrzyć, spowodować gangrenę, inwazję much składających jaja w ranie.... scenariusz może być urozmaicony. Że nie wspomnę o banalnych przeziębieniach, które nieleczone mogą się przerodzić w poważne choroby (zapalenie płuc, astma, itp.).
          Nie stanie się też powodem ciąży kotek. U mnie wystarczył na działce jeden jedyny zakochany Kicinek, który trafił na Leosię... Nie będzie o kotki w rui walczył z innymi kocurami, a więc nie będzie ran, powodów do zakażeń różnymi chorobami od dochodzących kocurów i chętnych do wzięcia kotek (bo i przecież kotki w rui mogą być nosicielami chorób).
          I poza tym: kot wykastrowany to kot bez możliwości zapłodnienia. Sami wiemy, że kocury wykastrowane również czasem udeptują kotki, gryzą w karczek... zostają im pewne możliwości smile A wycięcie "orzeszków" nie zmienia charakteru kota, nie zmienia temperamentu. Testosteron potrzebny jest przy kształtowaniu płci płodów, budowy kości itd., wprawdzie jest produkowany w głównej mierze przez jądra, ale także przez korę nadnerczy.
          Więc spokojnie, kot z powodu utraty jąder nie utraci swojego charakteru, bo testosteronu dostarczy mu kora nadnerczy, jeśli był awanturnikiem, to będzie dalej miał skłonności do bojowych wystąpień. Jeśli podejmował walkę, to dalej będzie walczył - tyle, że będzie walczył o swój teren, o swoją władzę na swoim terytorium - pod warunkiem, że mu ktoś to terytorium naruszy. Czyli zdecydowanie spadnie ilość walk - zostanie obrona terytorium, zaniknie ilość walk o zdobycie dostępu do kotek w rui.
          Zdecydowanie kot będzie zdrowszy, nie trzeba mu będzie bez przerwy szyć ran na części twarzowej, podawać zastrzyków z antybiotyków, szyć uszu, przemywać jątrzących się wrzodów, zakrapiać poharatanych oczu itd. itd.
          • mist3 Re: Czy warto kastrować kocura wolnożyjącego? 29.10.10, 21:23
            No cóż - ja kastruję koty na wsi (często przed złapaniem nie wiem nawet czy to kocur czy kotka, a jak się już złapie...) i szczerze - nie zauważyłam jakiejś różnicy w podejściu do swojego terytorium. Koty nadal niechętnie patrzą na pobratymców wypuszczających się na ich teren, no i plusem dla mnie jest to, że nie muszę się zastanawiać, czy przypadkiem 'moje' kocury nie zapładniają jakichś kotek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka