Moi znajomi wzięli niecały rok temu kotkę - nie z żadnego schroniska ani forum, tylko "od znajomych, którzy mają rasowe koty". Swoją kotkę prezentowali jako mieszankę z ojca persa i matki brytyjskiej niebieskiej. Rzeczywiście, jest to śliczna, puchata trikolorka z płaską, nieco persią mordką.
Wczoraj znajomi spytali, czy przypadkiem nie chcemy jeszcze jednego kota. Bo oto się okazało, że owi znajomi znajomych, od których wzięli swą kotkę muszą pozbyć się owego persa i brytyjki (rodziców ich kotki), ponieważ ich dziecko ma alergię. Skomentowałam, że pewnie nie będą mieli problemu ze znalezieniem nowych domów, skoro koty są rasowe. Znajoma wyjaśniła wówczas, że koty są "rasowe, ale bez rodowodu". I ludzie nie chcą ich w związku z tym brać...
Powstrzymam się w tym momencie od szerszego komentarza na temat pseudohodowli i dążenia do rozmnażania kotów nierasowych, choć swoje zdanie mam, zgodne z obowiązującym na forum.
Tak więc, jeśli ktoś przypadkiem miałby ochotę przygarnąć dwa koty: kotkę w typie brytyjskim i rudego kocura w typie persa, to proszę dawać znać. Rejon Warszawy.
Owi znajomi wspominali też o jeszcze jednym kocie do wzięcia, zupełnie nierasowym. Przyczyna -znów ostra alergia dziecka, z atakami astmy oskrzelowej. Kilkuletni, dorosły, bardzo przymilny i spokojny kot.
Cholerny świat, tak sobie myślę. Tysiące kotów do rozdania, z których większość nigdy nie znajdzie domów