Jak zwykle zeszlam wypuscic Ksieciunia do ogrodka. Dzis byl laskawy, bo dopiero o 6h rozdarl sie na calego ( o 3h probowal, ale ostatnio stanowczo mowimy: "Arthur, spokoj"....i o dziwo na nowo zasypia

). Wrocilam do lozka przy asyscie Cessny, ktora od razu umoscila sie i zaczela mnie masowac mruczac jak najeta.
Po chwili Pancio sie rozbudzil i mowi:"to nie moglas zamknac drzwi w kuchni?" Ja:"ale po co?"
On: "no bo wlaczylas zmywarke i sie teraz tlucze". Ja: "ahahhahaha, jaka zmywarke, to Kocica tak mruczy".
No jeszcze tego nie bylo, zeby Pancio Kocice ze zmywarka pomylil