Dodaj do ulubionych

o teściowej

20.09.11, 11:53
Nigdy się nie skarżyłam na teściową, ale się przelało. Została z kotami podczas naszego urlopu. Nie było nas 10 dni, niemal codziennie dzwoniliśmy i zawsze odpowiedź była taka sama: kotki zdrowe i zadowolone. Wróciliśmy, a Kicia śmierdzi przeokropnie, pod pachą zaropiała, cieknąca rana. Kurka, mówiłam, żeby zwracać uwagę na te pachy, bo ona potrafi się wygryzać. Jest transporter, są pieniądze, weterynarz na osiedlu. A kot zostawiony sam sobie. No tak, czuła, że śmierdzi, ale pomyślała, że jak wrócimy, to się tym zajmiemy.

OK, ulżyło. Tak ogólnie, to ja lubię teściową, dobra z niej kobieta i jestem wdzięczna za pomoc. Tylko żal mi kota.
Obserwuj wątek
    • ajaksiowa Re: o teściowej 20.09.11, 14:31
      A pomyśl...mogłaby koty wyrzucić i powiedzieć że......uciekły.Chwała jej że była z nimi.
    • olinka20 Re: o teściowej 20.09.11, 14:31
      Moze sie go bała złapac?
      Ale rozumiem wkurzenie.
      Moja jest tez fajnauncertain Ostatnio jak wyjechałam na tydzien, a moj p miał bakteryjne zapalenie gardła, a potem na osłabiony organizm przyplątala sie jelitówka, nie zaszczyciła synusia swą obecnoscią.
      Dobrze, ze macocha i moi rodzice blisko mieszkają to sie nim zajęli.
      Tesciowa przyjechała na kawusie w pt ( ja tez wracałam w pt, ale po poludniuuncertain )
      Dlatego z moimi futrami psimi i kocimi zajmują sie moi rodzice, albo tesc i macoszka.
      Jej bym nie zaufala,
      • lisek.chytrusek Re: o teściowej 20.09.11, 14:54
        Ależ ja jestem jej wdzięczna. Ale jak mówi Olinka - zaufać to już się będę bała. Ech, i znowu opieka spadnie na moją biedną mamęsmile
        • lisek.chytrusek Re: o teściowej 20.09.11, 14:57
          Aha, łapać nie musiała - zostawiłam jej telefon do mojego brata, który w razie potrzeby miał przyjechać i pomóc. Brat nawet był (w całkiem innej sprawie), ale o kocie mu nie powiedziała.
          • kr_ka_11 Re: o teściowej 20.09.11, 15:44
            nieładnie uncertain też bym była zła
            żeby następny urlop nie polegał na wiecznym zastanawianiu się czy aby napewno wszystko jest ok, nie zostawiaj już kotów pod jej opieką. mogło się gorzej skończyć, rana to nie przelewki, infekcja się mogła wdać uncertain już nic nie piszę więcej, ale rozumiem Twój żal jak najbardziej.
            • sonrisa06 Re: o teściowej 20.09.11, 16:12
              Rzeczywiście niefajnie uncertain ale moja teściowa też nie poszłaby z kotem do weta nawet jeśli byłby umierający. Czekałaby na mnie. Do tej pory zostawiliśmy jej Bursztynka tylko na półtora dnia, wyeżdżaliśmy na wesele. Bałam się co zastanę jak wrócę do domu i czy w ogóle kot w domu jeszcze będzie. A nie miałam komu go zostawić, bo cała moja rodzina też była na tym weselu. Całe szczęście wszystko dobrze się skończyło, a teścoiwa bardzo polubiła mojego kota. Teraz gada do niego jak do dziecka, nie posądzałam jej o takie skłonności smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka