lisek.chytrusek
20.09.11, 11:53
Nigdy się nie skarżyłam na teściową, ale się przelało. Została z kotami podczas naszego urlopu. Nie było nas 10 dni, niemal codziennie dzwoniliśmy i zawsze odpowiedź była taka sama: kotki zdrowe i zadowolone. Wróciliśmy, a Kicia śmierdzi przeokropnie, pod pachą zaropiała, cieknąca rana. Kurka, mówiłam, żeby zwracać uwagę na te pachy, bo ona potrafi się wygryzać. Jest transporter, są pieniądze, weterynarz na osiedlu. A kot zostawiony sam sobie. No tak, czuła, że śmierdzi, ale pomyślała, że jak wrócimy, to się tym zajmiemy.
OK, ulżyło. Tak ogólnie, to ja lubię teściową, dobra z niej kobieta i jestem wdzięczna za pomoc. Tylko żal mi kota.