Dodaj do ulubionych

Smuteczek...

13.10.11, 17:39
Nie wiem jak zatytulowac ten watek a oddaje moje uczucia...
Tydzien czasu mieszkalam u corki ktora z kolei mieszka razem z Przyjaciolka i Jej mezem.
Przyjaciolka wyjechala z mezem na 10 dni i poprosila o opieke nad Tefnet, kotka.
Kota jest specjalnej troski , wzieta ze schroniska , ma dwa lata.
Ma alergie pokarmowa w zwiazku z tym dostaje jedzenie dwa razy dziennie , wedlug
zegarka .
Tydzien czasu opiekowalysmy sie Tef z corka , ja pracuje na popoludnia , corka studiuje, dzielilysmy sie obowiazkami.
Kotke widzialam kilka razy wczesniej kiedy bylam w odwiedzinach u Mlodej i raczej nei mialam specjalnie zaniteresowania kotem ani ona mna.
Natomiast podczas tego tygodnia Tefnet zaskarbila sobie moje uczucia , bardzo sie zaprzyjaznilysmy.
Wczoraj wrocili wlasciciele kota i sie poryczalam.
Nie znam sie za bardzo na kociej psychice ale Tef nie widziala panstwa dziesiec dni i powitala ich obojetnie. Natomiast caly czas przebywala kolo mnie , tulila sie , wchodzila do pokoju corki a nie do sypialni wlascicieli.
Moja Mloda mowi ze Tefnet zdecydowanie woli byc z Nia niz z podstawowa wlascicielka...
Wiem ze kotka ma lepiej jak w schronisku , ze pani o nia dba , ma jedzenie , czysta kuwete, dom ... ale nie rozumiem czemu Tefnet lgnie bardziej do corki niz do Jej Przyjaciolki i czemu po dziesieciu dniach opieki nad nia jest bardziej zainteresowana mna niz swoja wlascicielka...

Obserwuj wątek
    • wadera3 Re: Smuteczek... 13.10.11, 17:49
      Koty są wrażliwcami węchowymi i dotykowymi. Pewnie coś w Waszym zapachu, może głosie czy dotyku powoduje, że kotce jest lepiej w Waszym towarzystwie, czuje się bezpieczniej.
      Moje trzy koty są zupełnie od siebie różne. Teofil wywala brzuch do prawie każdego gościa żądając głaskania, Tosia z niektórymi się czuli, dużo ostrożniej niż Teofil, a do innych wcale nie podchodzi, Mamba przy niektórych gościach nawet noska nie wyściubi, przy niektórych obserwuje z góry, i kilka osób dostępuje zaszczytu, że Mamba otrze się o nogi. Pogłaskać się nie dała jeszcze nikomu.
      • pi.asia Re: Smuteczek... 13.10.11, 18:50
        Ja też byłam oburzona i obrażona, jak wyjechałam na trzy dni i po moim powrocie koty zachowywały się tak, jakbym wyszła na trzy godziny. Ani przesadnej radości, ani też focha. Po prostu zero reakcji.
        Kolega mi wytłumaczył, że kot jest zwierzęciem inteligentnym i z byle powodu nie będzie darł paszczy ani robił jakiegoś cyrku.

        A że Tef woli Ciebie niż prawowitych właścicieli? Ty jesteś jak ta ukochana ciocia, która bywa rzadko, a własciciele są jak rodzice - codziennie, i mogą się znudzić wink
        • jan.kran Re: Smuteczek... 13.10.11, 18:53
          Fajnie napisalyscie dziewczynysmile))
          Ja w tej chwili nie moge miec swoich kotow i sie jakos bardzo do Tef przywiazalam ... poza tym Ona jest supersmile)
          Ale faktem jest ze po tygodniu opieki nad kotem spalam dzis dwanascie godzin i bardzo sie cieszylam ze nikt po mnie nie depcze , mnie nie szturcha i nie budze sie z kotem na twarzy...
          Choc brakuje mi lizania ostrym jezyczkiem ...
    • pamama Re: Smuteczek... 13.10.11, 18:57
      To, że zareagowała obojętnie na swoich jest raczej częstym zjawiskiem przy wyjazdach, moje koty na codzień nie złażą ze mnie ale jak wyjadę to mnie potem ignorują (jak masz nas w nosie to my ciebie też). Nie przywiązywałabym do tego większego znaczenia, a że ogólnie wolą twoją córkę od właścicielki, no cóż zawsze uważałam, że to koty nas wybierają a nie my je. Coś czuję przez skórę, że masz chętkę togo kota zaadoptować, jestem w błędzie?
      • agnes-05 Re: Smuteczek... 13.10.11, 21:15
        Miałyśmy bardzo podobną historię w zeszłym roku, Koleżanka mojej córki zostawiła nam klucze do mieszkania ( bardzo blisko) i kota pod opieką. Odjeżdżając z narzeczonym na narty stwierdziła niefrasobliwie, ze kota chyba trzeba niedługo wykastrować, ale ona jest tak wrażliwa i delikatna, że sama nie będzie w stanie patrzeć na jego cierpienie. Kot piękny, rosyjski niebieski! Obiecałyśmy, że zrobimy to u naszego weta, który kastrował oba nasze kocury. Kot koleżanki nie miał nawet porządnego imienia, nazwali go Kot, albo Kiciuś, miał dobre jedzenie, był czysty, ale chyba nikt nie poświęcał mu nawet chwili czasu, bo lgnął do nas niesamowicie i chyba był zdziwiony, że się z nim bawimy. Został wykastrowany ( a był już najwyższy czas) i trafił do nas na rekonwalescencję. Biedak musiał leżeć w łazience, bo Omar dostawał wariacji, dosłownie wył na jego widok, nie słyszałam, żeby kiedykolwiek wydawał z siebie takie dźwięki. Rudy nie miał nic przeciwko Kiciusiowi i powiem szczerze, ze poważnie myślałam, żeby został u nas na zawsze, Omar pewnie by sie przyzwyczaił po jakimś czasie, ale właścicielka słyszeć o tym nie chciała, bo ona kotka tak bardzo kocha. Wiem od córki, że Kiciuś nadal siedzi sam i nikt się z nim nie bawi, młodzi właściciele zajęci studiami i karierą.. Niektórzy nie powinni mieć kotów...((((
        • olinka20 Agnes 13.10.11, 21:41
          Znam takich włascicieli psauncertain
          Pies ( szczeniak) rasowy, za gruba kase ( co ofkors zawsze było mowione na 1 miesjcu) zostawał sam 10,12 godzin, a po powrocie karcony za nasikanie i nakupkanie ( a jak ktos ma psa to wie, ze to nie kot, zaąłtwia sie jak małe dziecko, co chwilunieuncertain )
          Pies po ciągłym karceniu nauczył sie zjadac i zlizywac co zrobiłuncertain
          Na szczescie jego własciciele pojechali na urlop i oddali go pod opieke b. dobrej osobie, u ktorej finalnie został.
          Ale wyprowadzanie go z pewnych zachowan ( typu zjadanie odchodow czy rzucanie sie na jedzienie, nawet w folii)trwało dosc długo.
          Niektorzy ludzie to debile...
          • agnes-05 Re: Agnes 13.10.11, 22:04
            Biedny piesek...Na szczęście u Kiciusia aż tak źle nie jest, jego traktują wprawdzie jak pluszową zabawkę, ale przynajmniej ma dobre jedzenie i jest w miarę zadbany. Najgorsze jest to, że to nie jest odosobniony przypadek, ile zwierzaków trafia na takie "dobre panie".???
            • olinka20 Re: Agnes 13.10.11, 22:20
              Az sie boje pomyslec ileuncertain
              • macarthur Re: Agnes 14.10.11, 01:10
                nie przesadzajmy kiedy wiele kotów ginie z głodu i zimna
    • annb Re: Smuteczek... 14.10.11, 11:03
      gdybyś do mnie przyjechała, odniosłabys takie samo wrazenie jesli chodzi o mnie i Havę
      Wyszłabyś sądząc że robię kotu krzywdę
      Ona lgnie do każdego goscia
      uwielbia pana sprzątającego, listonosza, kuriera
      Petsitterę wręcz wielbi
      Mnie tez w sumie ale jak pojawia się ktoś nowy na horyzoncie to ja dla niej nie istnieję
      • jan.kran Re: Smuteczek... 14.10.11, 19:01
        Nie chce zaadoptowac Tef bo wiem ze przyjaciolka corki jest do niej przywiazana i kot ma to co trzeba.
        Natomiast na pewno w przyszlosci zaadoptuje dwa kotysmile)
        • jan.kran Re: Smuteczek... weselej:)) 31.10.11, 14:03
          Przyjaciele Mlodej wyjechali na weekend i wpadlam do corki zeby Jej oslodzic samotnosc i zoczyc Tef.
          Koty nie widzialam dwa tygodnie i przywitala mnie obojetnie , obejrzala obwachala. Ja sie z czulosciami nie pchalam.
          Po kilku godzinach dala sie poglaskac a w nocy polizala , podeptala i wsadzila mi lapke do ok tongue_outPP
          Kot wyglada bdb , jest zadomowiony , zadowolony i zadbany.

          Widzac jak kotu dobrze szykujemy z Mloda zamach panstwa Tef. Przyjaciolka niesmialo wspomina o drugim kocie. Ja bym polecala dwa .. w osloanskim schronisku jest do oddania rodzenstwo , moim zdaniem dobrze by pasowaly...
          Mieszkanie duze, przyjacielle Mldej sa dosc dobrze sytuwani finansowo tak ze koty by mialy zapewnione co tzreba.
          Na razie trzeba zasiac ziarno , ja uwazam ze Tefnut przdaloby sie towarzystwo...

          Jak Mloda wiosna wroci na studia do Monachium pewnie bede sie zajmowa Tef ... przyjaciele sporo podrozuja.
          Bardzo by mi odpowiadala taka rola opiekunki z doskokusmile
          Poza tym bylo mi bardzo milo kiedy przyjacilka corki zauwazyla ze futro mnei lubi i wcale nie jest zazdrosnasmile))
          • verdana Re: Smuteczek... weselej:)) 31.10.11, 15:20
            Kot wyraza swoje głębokie przywiązanie do państwa śmiertelnie się obrazając, jesli opuszczą kota. Dla mnie reakcja kota jest prawidłowa - moj, przywiązany wrecz nadmiernie, po moim powrocie ignoruje mnie całkowicie przez pare godzin, potem pozwala się poglaskać, ale naprawdę przestaję byc nadety po dwóch-trzech dniach.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka