Nazywa się Bliżniaczka. Charakterna i temperamentna z niej dziewucha. Stale musi coś robić, no, chyba, że śpi. Pyskuje, gdy zwrócę jej uwagę. A kiedy się na coś uprze, to żadna siła jej nie powstrzyma. Jest najdroższa w utrzymaniu, bo je za dwóch, a szkodzi za trzech. A oto dowód tylko z dzisiejszego dnia.

Średnio załatwia dwie rolki papieru na tydzień.

Szczególnie upodobała sobie gazetki z kauflandu, nigdy nie zdążę je przejrzeć.

Po tak pracowicie spędzonych chwilach chce się spać. Szkoda, że nie widać świecznika, który zrzuciła, by się położyć na cieplutkiej podkładce.