Rośnie moja malizna, rośnie. Aż serce rośnie!
Dziś byliśmy u weta, wykończyć świerzbowce w uszach
nie było to miłe doświadczenie, nie dość że grzebano w uszach, to jeszcze to śmierdziało, dlatego uszy położyła po sobie i zamknęła ślepka - wygląda jak małe tygrysiątko:
A potem zapadła w sen na moich kolanach
uszy miała jak Gremlin
w samochodzie spała jak niemowlę, nieprzyzwoicie rozwalona
ale jak się obudziła, od razu nabrała skromności
Teraz buszuje po mieszkaniu, irytując Fraszkę