Nasza Majeczka coś chora.... idziemy dzisiaj do weta, ale dopiero po południu- przecież ja zaraz na zawał zejdę!!!
Od początku:
Maja wczoraj zrobiła "miękką kupkę" i mniej jadła, ale nic poza tym. Bawiła się, szalała.... Jadła tylko saszetki, chrupek nie chciała, ale to nas nie zmartwiło bo chrupki zawsze cieszyły się u niej małym zainteresowaniem.
Dzisiaj rano zaczęłam się martwić: spała przy kaloryferze ( jak nigdy!!! ), w kuwecie kolejna miękka kupka i wcale nie chce jeść

co niestety u Majki źle wróży. Przecież ona zawsze je!!!!
Nie przyszła na saszetkę poranną, więc wyciągnęłam lepszą- jej ulubioną a ona liznęła tylko i poszła. Nie poddałam się i wyciągnęłam tajną broń czyli chrupki Whiskasa serowo - kurczakowe. Normalnie biegnie na sam dźwięk potrząsanego pudełka a dziś nic

dałam jej kilka tych chrupek pod pyszczek a Maja pomamlała jedną i wypluła.....
Musiałam ją zostawić i jechać do pracy, ale serce mi prawie pękło- siedziała bidulka taka osowiała przy tym kaloryferze.... Czekam jak na szpilkach aż przyjdzie stażystka i zostawiam ją samą trudno musi sobie poradzić a ja jadę do domu bo przecież nie wytrzymam....
Co jej może być??? Wydaje mi się że może ją jakiś ząbek boli bo nie chce gryźć i wypluwa jedzenie, ale skąd do tego ta kupa??? Niestety wet tylko po południu bo musimy jechać do naszego konkretnego, ponieważ Maja nie pozwala się zbadać i trzeba dać jej usypiacza

a tylko tam dobrze znają Maję i Pani doktor ma już z nią doświadczenie i wie ile trzeba dać tego zastrzyku.... przyjmą nas około 17

Ale ja się martwię