Dodaj do ulubionych

Duszka dała mi popalić

08.04.13, 20:16
Duszka zaserwowała mi coś takiego:
W piątek byłam z nią u weta. Kocina była jak zwykle super grzeczna i posłuszna, ale po powrocie coś w nią wstąpiło.
Łaziła w kółko po przedpokoju, drąc się wniebogłosy, dobijając do drzwi, a nawet - o zgrozo - skacząc na klamkę.
Jest kotem niewychodzącym, w życiu kilka razy była na klatce schodowej. Wynoszona na dwór (w celu odwiedzenia weta) sztywnieje ze strachu i wczepia się pazurkami we mnie jak w ostatnią deskę ratunku.
Wycie było klasycznym wyciem kotki w rui. Tyle że Duszka jest 7 lat po sterylce. No i jak mogłam jej pomóc??? Wypuścić? Wyjrzałaby na schody i zwiała do mieszkania gdzie wyłaby dalej.
A ponieważ awanturowała się w nocy, zastosowałam wobec niej metodę ostateczną - zamoczyłam jej futro pod kranem. Z doświadczenia wiem, że mokry kot idzie w kąt doprowadzać futerko do porządku i potem jest tak zmęczony, że już nie wariuje.
Ale tym razem ten niezawodny sposób nie zadziałał. Po pół godzinie wycie, skoki i dobijanie się do drzwi znów wyrwały mnie ze snu.
Znów zastosowałam drastyczną metodę. Nie pomyślałam, że mokra Duszka może jako azyl wybrać moje łóżko. Na szczęście ona też nie pomyślała.
Zadziałało na godzinę. Ale chyba była już zmęczona, bo po kilkunastu miauknięciach wreszcie poszła spać.
A rano przyszła cała rozmruczana na mizianki. Jakby nigdy nic!
Miewacie takie spektakle?
Obserwuj wątek
    • kotapsota Re: Duszka dała mi popalić 08.04.13, 20:34
      Oj Duszko, Duszko! Chciałaś znowu do weterynarza?
      Pozdrawiam i życzę spokojnych snówsmile
    • uleczka_k Re: Duszka dała mi popalić 08.04.13, 21:18
      A było skarżyć na Duszka? No, to teraz masz tongue_out
    • szila_tekila Re: Duszka dała mi popalić 08.04.13, 21:27
      ja miewam, ale nie z kotką a kocurem...
      Niezależnie od pory roku i wychodzenia do weta, Zorek ma chwile, kiedy po prostu chce wyjść, chociaż jest niewychodzący. Wyje pod drzwiami, skacze na klamkę, czym doprowadza mnie do szału... Robi to głównie kiedy nikt się nim nie zajmuje, a on słyszy odgłosy z klatki schodowej (mieszkanie w bloku). Domyślam sie, że jako stworzenie obdarzone o niebo lepszym słuchem niż człowiek, rozpoznaje pewnie kroki sąsiadów, czy głosy innych psów mieszkających w tej samej klatce a będąc kotem bardzo towarzyskim bardzo pragnie ich wszystkich poznać..
      Moczenie futra nie zawsze skutkuje... przyciskanie do ziemi żeby zdominować spowodowało tylko tyle, że Zorek kładzie się łapami do góry kiedy lecę z interwencją wink
      Nie mam na to lekarstwa, od lat próbuję się przyzwyczaić... No ale kocham gnojka no...
      • karple Re: Duszka dała mi popalić 08.04.13, 21:48
        Moja Nelka ma czasem taki odpał.... nie zawsze pod drzwiami! Czasem wyje pod drzwiami, czasem na parapecie a czasem po prostu siada na środku pokoju i drze japiszona ( prawie zawsze ma takie ataki nocą, choć takie odpały zdarzają się rzadko tak raz na dwa-trzy miesiące )!!! Nie wiem o co jej wtedy chodzi, ale ona podobno ma "kuku" tak przynajmniej powiedział Pan koci psychiatrabig_grin Nie no nie powiedział wprost że Nelka ma nierówno pod sufitem, ale tak jakoś zasugerował wink
        Nie mam pojęcia dlaczego koty tak robią, ale wiem że nie dzieje im się wtedy krzywda, więc staram się przeczekać, bo jak próbowałam ja "ratować" z opresji to było jeszcze gorzej......
      • wladziac Re: Duszka dała mi popalić 08.04.13, 22:09
        ja mam tak jak szila,Pipciuś ma ADHD i od 7 lat mało zabawne zachowania,na szczęście nie w nocy ale i tak w dzień potrafi doprowadzić mnie do wściekłości swoim wyciem pod drzwiami,natomiast w nocy uwielbia bawić się najmłodsza latorośl i tej nocy wynalazł gdzieś kasztana żeby pół nocy turlać go po parkiecie bo uwielbia ten wspaniały dźwięk który mi rozsadza głowę
    • noname2002 Re: Duszka dała mi popalić 08.04.13, 22:38
      Wycie owszem, ale zawsze ma jakis cel- wody zabraklo, pokoj zamkneli a kot musi do kuwety pilnie, ewentualnie syn przestal rzucac pileczke big_grin wtedy jest najglosniejszy protest.
      Oczywiscie Inki, bo Figa jest dama i jak czegos jej trzeba to wchodzi mi na kolana, traca lapka i patrzy z lagodym wyrzutem w oczy.
    • aankaa Re: Duszka dała mi popalić 09.04.13, 12:04
      ufff, odetchnęłam smile myślałam, że tylko moja pani (prawie 16 lat po sterylce!) tak zawodzi...
      • mitta Re: Duszka dała mi popalić 09.04.13, 17:34
        Oj, żeby tak koty umiały mówić! Bo czasami nijak nie idzie zrozumieć, czego sobie życzą. A drastyczne metody też czasem stosuję, ja mam jeszcze taki koci żel, którym brudzę im futerko.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka