Witajcie, kociarze, po dłuuuugiej przerwie.
Jakiś czas temu pisywałam tu o moich dwóch kotkach, Kocilli Gryzek zwanej Gryzeldą, a potem również o Matyldzie (zwanej przez jakiś czas Kuzynką Ze Wsi). Choćby tu:
forum.gazeta.pl/forum/w,10264,48970285,48970285,Trzymajcie_kciuki_dokocilam_sie_.html
Matylda niestety opuściła już nasz ziemski padół (o czym też tu parę lat temu pisałam), a Gryzia ma obecnie lat 9 i dobrze się miewa. Tzn ściślej mowiąc miewałaby się wręcz doskonale, gdyby nie zjawił się u nas Kuzyn z Rodos (Rodzinnych Ogródków Działkowych Otoczonych Siatką)...
Kuzyn jest uroczym małym rudzielcem, ma teraz jakieś 4 miesiące i przyprawia Gryzeldę o rozpaczliwe warczenie. Ale po prostu musiałam go zatrzymać, bo jest cudny, ufny, śmiały, nawet bezczelny, wiecie, taki uwodzicielski chuligan. Moja córka znalazła go na działce; biedak błąkał się tam sam i płakał.
Pomimo dużej różnicy wieku między nim i Gryzią i ich nieustannych bijatyk i gonitw mam nadzieję, że ten związek jakoś pozytywnie się rozwinie, tzn młody przestanie rzucać się na Gryzeldę, a ona odpuści sobie walenie go po łbie. Na razie mały jest u nas od dwóch tygodni, ciekawe czy to dokocenie będzie udane czy nie. Cały czas mam wątpliwości, ale Rudolf jest takim słodziakiem, że nie mam serca go nikomu oddać.
Pozdrawiam was serdecznie i liczę na porady i wsparcie.