Dodaj do ulubionych

Jutro odejdzie moj kot

12.12.13, 12:38
Mam strasznie sprzeczne uczucia, ale po dlugiej wewnetrznej walce w koncu podjelam decyzje o eutanazji Niutka. Od 3 dni sika pod siebie, na brzuchu pod ogonem ma duzy plat lysej skory.Caly czas lezy , przesuwa sie tylko troche gdy sie zesika, jest chudy,czuc kazda kosteczke, nie je i nie pije od 4 tygodni- jest karmiony strzykawka.Rozmawialam z lekarzem, ktory powiedzial mi,ze choroba postepuje.Wiem o tym, bo to przeciez rak plaskonablonkowy i przczytalam wszystko co sie da na ten temat w necie.,A jednak mimo umowionej juz wizyty czekam na cud, ktory nie nastapi. Znajomi mnie wspieraja.oczywiscie ci, ktorzy maja zwierzeta i rozumieja przez co przechodze.Moja kolezanka nie uspila swego kota i mowiac o tym placze.Zaluje,ze tego nie zrobila i kot sie meczyl w bolach.To samo mowi moja siostra, ze nigdy nie popelni ponownie bledu przedluzania bolu i cierpienia zwierzecia. Corka przyslala mi artykul na ten temat pod tytulem " pozwolenie na odejscie" .to moje tlumaczenie, bo artykul jest w jezyku angielskim i jest o psach. Nie rozumie dlaczego nie ma publikacji na ten temat o kotach czy innych zwierzetach tylko wylacznie o psach, ktore uwaza sie za jakis specjalnych towarzyszy czlowieka.. Nawet badania raka u zwierzat sa finansowane w ogromnej przewadze na psy, ale podobno zaczyna sie to zmieniac. Autor wymienia symptomy, ktore swiadcza,ze to jest wlasnie ten moment.Na 5 wskazan u mojego Niutka wystepuja 3. Niby wiem to wszystko, ale jest mi ciezko. Glaszcze to wychudzone cialko i z jakas desperacja sciskam mojego drugiego kota Kajtkajakbym chciala zaklnac los aby on nigdy nie odszedl. Zabralam go do weterynarza na badania, ale przeciez w zeszlym roku Niutek mial pod narkoza usuwane dwa zeby i czyszczenie pozostalych i lekarz nie zauwazyl zadnych symtomow choroby.
Zdecydowalam sie na kremacje indywidualna, bo nie chce aby cialo Niutka bylo spalone w stercie z innymi zwierzetami. na szczescie tu gdzie mieszkam jest to mozliwe i normalne, jak na przyklad cmentarze zwierzat co podobno w Polsce budzi duze emocje.
Z takim trudem to wszystko zaakceptowalam. Ten rok jest dla mnie okropny w kazdym wymiarze a teraz jeszcze Niutek musi odejsc. Pojade do weterynarza razem z mezem, bo ie chce go zostawic samego w tej sytuacji, ale za nic nie bede obecna przy tej procedurze.Wiem,ze Niut dostanie dwa zastrzyki.jeden oszalamiajaco usypiajacy i po chwili ten drugi. Pytajac weterynarza o szczegoly plakalam bez przerwy i jestem wdzieczna,ze lekarz mnie rozumial i nie traktowal jak jakas glupia rozhisteryzowana babe. Wczoraj moja sasiadka powiedziala mi, ze jestem niepowazna i powinnam to juz zrobic po poznaniu diagnozy po czym nalala mi duzy kieliszek jakiegos wstretnego alkoholu abym wedlug niej lepiej sie poczula. Powiedzialam Helen ,ze taka jestem i chyba z tego powodu daje mi klucze od swojego mieszjkania gdy jedzie na wakacje abym opiekowala sie jej kotem. Ona nie ma takich rozterek, bo pierwszego kota uspila chociaz operacja mogla mu znacznie przedluzyc zycie a tydzien po tym miala juz nastepnego, ktorego wziela ze schroniska. Dla niej to wszystko jest takie proste- kot mial dobre zycie, byl kochany, wszystko sie konczy trzeba zaopiekowac sie nastepnym zwierzakiem. Dla mnie wszystko jest skomplikowane, powiazane, zagmatwane i bolesne.
Zatem jutro o 6, 30 wieczorem mam te ostateczna wizyte.Boje sie tego, ale jeszcze bardziej boje sie,ze Niutek moze cierpiec, a jego choroba jest nieuleczalna.Nie ma paliatywnej opieki nad zwierzetami.Zreszta nie wyobrazam sobie wstrzykiwania kotu morfiny czy innego narkotyku przeciwbolowego, bo wiem, ze w koncowym etapie trudno jest to konrolowac nawet u ludzi.
Znalazlam w necie wiersz o teczowym moscie, po ktorym przechodza zwierzeta do podobno lepdszego zycia, w ktorym nie ma chorob, cierpienia i okrutnych, glupich ludzi. Musze sie jakos pozbierac, bo nie mam wyboru.Desperacko chce wierzyc,ze podjelam sluszna decyzja, ktora pomoze Niutkowi godnie zakonczyc zycie.
Obserwuj wątek
    • muraszka1 Re: Jutro odejdzie moj kot 12.12.13, 12:54
      Przytulam Ciebie serdecznie. Niedawno przeszłam to,co Ciebie czeka. Moja dwudziestoletnia koteczka Plamka została uśpiona,bo bardzo cierpiała .Kiedy podano jej zastrzyk ten pierwszy,zostawiono mnie z nią .Przytulałam ją i mówiłam do niej. Potem poproszono bym wyszła,zaczekała.Oddano mi ją kiedy już odeszła. Miała taką spokojną mordkę .Tylko ja płakałam.
    • aankaa Re: Jutro odejdzie moj kot 12.12.13, 12:57
      strasznie to przykre crying
      może masz możliwość wizyty domowej weta ? Niutek odszedłby w domu, który zna a nie w lecznicy, która nie kojarzy mu się z niczym dobrym
      • niutaki Re: Jutro odejdzie moj kot 12.12.13, 13:42
        Bardzo Ci wspolczuje i przytulam, to naturalne ze jestes rozbita, takie decyzje nigdy nie sa latwe. Nie mozesz zrobic nic lepszego, to smutne, ale taka jest prawdasad pozwol sobie przezyc te wszystkie uczucia, nie ma sensu tego tlumic w sobie.
        • mag_da53 Re: Jutro odejdzie moj kot 12.12.13, 15:06
          Bardzo Ci współczuję, ja też kiedys musiałam podjąć taka decyzję. I jesli mogę Ci cos podpowiedzieć - bądx z nim po tym pierwszym zastrzyku (premedykacja taka jak do zabiegu w narkozie) dopóki nie ząśnie, przytulaj go i mów do niego, żeby się nie bał, zeby czul sie bezpieczny. Potem zaśnie i nic już nie będzie czuł. Jesli mozesz zamów weterynarza do domu - oszczędzisz mu stresu podróży.
          Trzymaj się.
        • salimis Re: Jutro odejdzie moj kot 12.12.13, 15:08
          Niutek zasłużył na godną śmierć i ty możesz mu ją ofiarować, bez dalszego bólu i cierpienia.
          Współczuję bardzo.
          • mitta Re: Jutro odejdzie moj kot 12.12.13, 16:51
            Jakie to musi być strasznie ciężkie. Przytulam i współczuję.
            Ja mam do dzisiaj ogromne poczucie winy, że tego nie zrobiłam, kiedy Karotka, mama moich kotek, umierała w bólu i cierpieniach.
            • shatmach Re: Jutro odejdzie moj kot 12.12.13, 17:27
              Współczuję. Mój Maciek ma 6 lat, ale czasami zastanawiam się jak to będzie gdy trzeba go będzie uśpić. Samo jakoś tak przychodzi. Wiem jednak, że nie dam mu cierpieć gdy zachoruje. To jedyna słuszna decyzja.
    • peonka Re: Jutro odejdzie moj kot 12.12.13, 18:49
      Trzymaj się jakoś, nie wiem co Ci napisać...
      Pamiętaj, że to Niutek jest teraz najważniejszy, robisz to dla niego i dla jego dobra. On ma tylko Ciebie, i tylko Ty możesz go uchronić przed cierpieniem.
      Jeśli możesz, zamów weterynarza do domu, a jeśli się nie da, to bądź z kotkiem, nie będzie się bał...
    • kusama Re: Jutro odejdzie moj kot 12.12.13, 20:20
      Strasznie ciężka decyzja. Ale czasem trzeba ją podjąć.
      trzymaj się.
      pzdr
      • mist3 Re: Jutro odejdzie moj kot 12.12.13, 20:55
        Bardzo ci współczuję i rozumiem sad
        • 3-mamuska Re: Jutro odejdzie moj kot 12.12.13, 21:36
          Bardzo to przykresad
          Ale trzeba pamietać ,ze to jest ostatnia i najlepsza rzecz ,ktora mozna zrobić dla naszego ukochanego zwierzaka.
          Przytul, pogłaszcz, pozwól zasnąć u siebie w ramionach...

          -----------------
          ,,Miłość jest bólem ,powiedział zając jeża ściskając"
    • kasikk_29 Re: Jutro odejdzie moj kot 13.12.13, 09:32
      sama to przeszłam, więc wiem o czym piszesz tylko na mnie spadło wszystko w ciągu tygodnia
      i wiem, że nie było innej możliwości, bo kot umierałby w męczarniach
      bardzo mi przykro...
    • borysa Re: Jutro odejdzie moj kot 13.12.13, 09:56
      Bardzo to smutne, przytulam...
    • zaba_300 Re: Jutro odejdzie moj kot 13.12.13, 14:34
      na pocieszenie zostanie Ci świadomość, że cały ból i tęsknota zostały po Twojej stronie,
      po jego stronie już jest super ...
      • kromisia Re: Jutro odejdzie moj kot 14.12.13, 12:40
        Trzymaj sie dzielnie. Wiesz, ze zrobilas dla niego wszystko, a teraz spokojnie biega za TM i nic go juz nie boli. Przytulam w bolu...
        • salimis Re: Jutro odejdzie moj kot 14.12.13, 13:01
          ajandgeo jeśli choć trochę ukoi to twój ból i rozpacz to pisz, pisz, pisz. Jesteśmy z tobą w tych trudnych chwilach. Gdy musiałam uśpić moją ukochaną koteczkę, otrzymałam tu wielkie wsparcie duchowe. Było to 6 lat temu ale do dzisiaj pamiętam zrozumienie z jakim się spotkałam na forum. Wszak są to nasi członkowie rodziny, najlepsi przyjaciele.

          A gdy mruczeć przestanę
          i zamknę swe oczy
          nie szukaj mnie na ziemi
          lecz na niebie, w nocy
          Wśród gwiazd migoczących
          w blasku księżyca
          dojrzysz mnie biegającym
          szczęśliwym nadzwyczaj.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka