Już było tak fajnie i nagle nawrót, nie wydarzyło się nic szczególnego, tak po prostu, leży bidulek znowu w jednym miejscu z łapkami podkulonymi pod siebie, Zara właśnie położyła się obok i przytuliła się do Pusia. Czy ktoś ma/miał kota z depresją i czy takie nawroty zdarzają się często. Jak z tego wyjść, teraz ma znowu wyższą dawkę leków, ale czy to już tak do końca życia? Puszek robi wrażenie jakby wcale już nie chciał żyć, bardzo to przykre, głaszczę bidulka, a on taki smutny.