Dziś moja staruszka Edzia musiała mieć usuwane kolejne ząbki, rok temu ten sam lekarz jej usuwał, więc poszłam jak w dym, a nasz pan doktór się wziął i zafrasował, że stara pielęgniara mu na ręce patrzy i nie mógł się zakłuć. W końcu zaproponował żebym ja Edkę ukłuła, ale odmówiłam, też nie lubię jak mi się na ręce patrzy

W końcu wspólnymi silami Edzię uśpiliśmy.
Teraz bieda już odsypia w domu, i kto by pomyślał, 4 zęby, które były chore, bądź rozchwiane nie chciały dać się wyrwać. Chłopina namęczył się po pół godziny przy każdym.
Ja zaś korzystając z okazji, że Edzia o bożym świecie jeszcze nie wie, poobcinałam jej pazury i potrzymałam na kolanach(co do tej pory jeszcze się nie zdarzyło).