Dodaj do ulubionych

Nowe futro w domu

27.07.14, 23:15
Wzięłam dzisiaj. Siostrze się okociła kotka. Dwa oddane, z trzecim na razie nie wiedzieli co zrobić. Ma dwa miesiące. Wzięłam, bo moja siostrzenica niestety nie za delikatnie obchodzi się z kociakami. Na razie Kocio jest bardzo, ale to bardzo zdziwiony. I miauczy pod drzwiami pokoju, w którym zamknięty jest maluch.

Nie wiem, czy zostanie, nie wiem, jak to wszystko się uda... ale muszę być dobrej myśli. Mam już trochę więcej doświadczenia niż prawie rok temu, gdy wzięłam Kocia...

A to zdjęcia malucha (z komórki, jeszcze gdy zapadała decyzja big_grin ):


https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn2/v/t34.0-12/1620468_755645581159543_4105425286180839419_n.jpg?oh=5e0d1c5848309ef3388ce5575bf76de7&oe=53D7628D&__gda__=1406598365_0fe5412f96487348f0e9e308adcfa511

https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xpf1/v/t34.0-12/10489926_755645674492867_1257587523332435838_n.jpg?oh=323173c14fa6982702a1e7379327d4df&oe=53D76D41&__gda__=1406607550_455259e4fbee55280146299d18063762
Obserwuj wątek
    • esimona Re: Nowe futro w domu 27.07.14, 23:48
      Prześliczne kociątko. Niech się spodoba Kociowi i stanie pełnoprawnym mieszkańcem.
    • mysiulek08 Re: Nowe futro w domu 28.07.14, 00:44
      > Wzięłam dzisiaj. Siostrze się okociła kotka.
      Suoer, ze dalas dom kiaciowi, ale dlaczego siostra kotki nie wysterilizowala?????
      • panna_beata Re: Nowe futro w domu 28.07.14, 08:15
        Moja starsza siostra, od której wzięłam kotka, reprezentuje typ ludzi, którzy uważają, że "kotka powinna mieć chociaż raz młode", a sterylizacja kosztuje. A kotów na wsi jest zawsze dużo, jeśli ktoś chce mieć...

        No niestety. Próbuję nieraz coś tam tłumaczyć, ale nie jestem dla niej autorytetem w żadnej dziedzinie. Moja miłość do kotów jest odbierana jako, hm, kolejne moje dziwactwo.

        Cóż. Rodziny się nie wybiera.

        Ale pierwsza noc była... długa. Kocio nie mógł przeżyć, że po pierwsze zamknęłam pokój, który zawsze służył jemu. Po drugie, czuł, że jest tam ktoś, kto już zdążył go oparskać. (Pokazałam ich sobie, jak wnosiłam małe, trudno było inaczej to zorganizować). Większą część nocy i teraz słyszę, jak miauczy pod drzwiami.

        A małe wciąż za fotelami lub łóżkiem. Kuweta czysta niestety, a brzuszek - o ile dobrze wyczułam - napięty. Aczkolwiek trudno mi uwierzyć, że nie siknął, tyle że nie czuję, gdzie.

        Nie miała baba kłopotu, wzięła drugiego kota...
        • nevada_r Re: Nowe futro w domu 28.07.14, 08:27
          > Moja starsza siostra, od której wzięłam kotka, reprezentuje typ ludzi, którzy u
          > ważają, że "kotka powinna mieć chociaż raz młode", a sterylizacja kosztuje. A k
          > otów na wsi jest zawsze dużo, jeśli ktoś chce mieć...

          A jakbyś jej zafundowała tę sterylizację, tłumacząc, że kotka już miała młode? Może by się udało...
          • panna_beata Re: Nowe futro w domu 28.07.14, 08:29
            To nic nie da. To wymówka, nie rzeczowy argument. Bo ona nawet nie dyskutuje na ten temat, tylko pobłażliwie słucha mnie. Mówi, że teraz chyba już wysterylizują, ale obawiam się, że zanim to zrobią, kocia będzie znowu z brzuchem.

            sad
            • panna_beata Re: Nowe futro w domu - postęp! 28.07.14, 09:53
              Jesss! Wreszcie jest siku w kuwecie! Pierwsze od wczoraj! Znaczy się rozluźnił! wink Może jak mu Kocio pod drzwiami przestanie miauczeć, to i to drugie pójdzie! smile A Kocio wreszcie zasypia, temperatura go widać zmaga. (jako i mnie...) tongue_out

              Plis, trzymajcie kciuki, żeby się zgodziły. Mogę siostrze go oddać, ale w sumie... szkoda mi... wink
              • a.kudla5 Re: Nowe futro w domu - postęp! 28.07.14, 10:20
                Szkoda kotki ktora jest u siostry , bo zaraz beda nastepne mlode.
                • jottka Re: Nowe futro w domu - postęp! 28.07.14, 10:51
                  ale czekaj, po co ty koty izolujesz? oba się przez to czują niepewnie (maluch - bo za drzwiami nieznany wróg, dorosły - bo nie wie, co się dziwnego pojawiło w domu).

                  rozumiem zamykanie na razie małego w osobnym pokoju, gdy cię nie ma, ale jak jesteś, to ja bym zorganizowała wieczorek zapoznawczy. pod kontrolą, rzecz jasna, ale po prostu zostawiasz otwarte drzwi i patrzysz, co się dzieje (nie ingerując, aż do momentu jawnej i zagrażającej życiu przemocysmile, ew. głaszcząc i podziwiając rezydenta. ale też bez przesady, on będzie zainteresowany maluchem, a nie twoimi świadczeniami.

                  a póki do tego nie dojdzie, głaszcz oba na przemian, żeby im się zapachy wymieszały i daj dorosłemu jakiś kocyk czy zabawkę małego, żeby sobie obwąchał w spokoju i poznał go "wstępnie".
                  • panna_beata Re: Nowe futro w domu - postęp! 28.07.14, 11:09
                    jottka napisała:

                    > ale czekaj, po co ty koty izolujesz? oba się przez to czują niepewnie (maluch -
                    > bo za drzwiami nieznany wróg, dorosły - bo nie wie, co się dziwnego pojawiło w
                    > domu).
                    >
                    > rozumiem zamykanie na razie małego w osobnym pokoju, gdy cię nie ma, ale jak je
                    > steś, to ja bym zorganizowała wieczorek zapoznawczy. pod kontrolą, rzecz jasna,
                    > ale po prostu zostawiasz otwarte drzwi i patrzysz, co się dzieje (nie ingerują
                    > c, aż do momentu jawnej i zagrażającej życiu przemocysmile, ew. głaszcząc i podziw
                    > iając rezydenta. ale też bez przesady, on będzie zainteresowany maluchem, a nie
                    > twoimi świadczeniami.
                    >
                    > a póki do tego nie dojdzie, głaszcz oba na przemian, żeby im się zapachy wymies
                    > zały i daj dorosłemu jakiś kocyk czy zabawkę małego, żeby sobie obwąchał w spok
                    > oju i poznał go "wstępnie".

                    Bo mały bardzo się boi.

                    Wchodzę co jakiś czas z dużym (od wczoraj może cztery razy) i mały ucieka, syczy, parska. No boję się o nie oba, i nie chcę, by się zraziły.

                    A zapachy mieszam, głaszczę oba, i na razie przynajmniej na mnie, pachnącej przecież Seniorem wink, już nie parska. A przecież nawet doba nie minęła. Więc może nie będzie źle.

                    Ale o ile czytałam, izolacja na samym początku jest zalecana. Nie odseparowałam ich zupełnie, moga się oglądac przez szybe balkonową. Tyle że niech mały ma czas chociaż pokój obwąchać. A dalej się zobaczy...
                  • zielistka00 Re: Nowe futro w domu - postęp! 28.07.14, 11:25
                    Co nagle to po diable wink Myślę, że to dobrze że młody jest jeszcze w innym pokoju, Kocio musi się powoli przyzwyczajać do obecności nowego. Dopiero co to wszystko przeszłam na własnej skórze. Po paru dniach krótkie zapoznawanie, wymiana pokojów też może być, wtedy nawzajem będą węszyć swoje zapachy. Ja wprowadziłam podawanie jedzenia w pobliżu, najpierw kocice były oddzielone drzwiami, ale się słyszały i czuły, potem było jedzenie przy otwartych drzwiach, zawsze z asystą. Mamba rezydentka warczała jedząc smile Przez 1,5 miesiąca kocice były izolowane na czas nieobecności państwa. Teraz już zostają razem. Jest nieźle, chociaż nie idealnie. Nadal codziennie następują spięcia, jakaś kotłowanina krótka. Pixi dalej skacze Mambie na plecy czy głowę, wybierają oczywiście taki moment, kiedy Mamba zupełnie się tego nie spodziewa sad
                    Ale są też pozytywy, Mamba ostatnio polizała Pixi uszy. Spały obok siebie na kanapie. Nie przytulając się, ale bardzo blisko. Nie ma warczenia ani syków. Mamba powoli wraca do dawnych przyzwyczajeń, tzn. wskakuje na kolana, śpi z państwem w łóżku. Przez prawie 2 miesiące nie była w stanie na tyle się pewnie poczuć, żeby poleżeć na kolanach, teraz widać że już wraca stan spokoju.
                    Życzę powodzenia w dokoceniu smile
                • panna_beata Re: Nowe futro w domu - postęp! 28.07.14, 11:10
                  a.kudla5 napisał:

                  > Szkoda kotki ktora jest u siostry , bo zaraz beda nastepne mlode.

                  Też tak myślę. Ale uwierzcie mi wszyscy - NIC nie mogę zrobic w tej sprawie sad
                  • wiesia.and.company Re: Nowe futro w domu - postęp! 28.07.14, 12:29
                    Temat kotki u siostry - pominę. Sama wiem, jak to jest: nie ma się wpływu (przynajmniej ja nie mam) na myśli i czyny drugiej osoby, choćby nie wiem jak by człowiek się starał i tłumaczył.
                    Niechaj raczej odpowiedzialność ponosi ta właściwa osoba. Trzeba próbować - ale czasem trzeba się pogodzić z tym, czego nie da się zmienić. A poza tym wątek jest o nowym domowniku! smile
                    Świetny kocio! Minkę ma zdecydowaną, pewnie charakter też będzie miał też silny. smile
                    Ja jestem z tej opcji łączenia kotów, nie stosuję izolowania (moje dokocenia tego mnie nauczyły). Bo dla mnie jest tak: i tak najwięcej do powiedzenia na swoim terenie ma rezydent. Nowy kot wpada w tzw. sytuację zastaną, rutynę domową i zapachy, ustawienie mebli itd. Czyli jest jak gość w obcym kraju, w którym obowiązują pewne zwyczaje i musi się dostosować. Siłą rzeczy, taki maluszek doskonale ten stan rzeczy akceptuje. Mało tego, uczy się i obserwuje, gdzie duży chodzi siusiu, gdzie pachnie moczem, gdzie chodzi się jeść, uczy się rozkładu mieszkania. Małe jeszcze nie ma doświadczenia życiowego, jest bezstresowe, bo jeszcze nie doświadczyło niezadowolenia i twardej łapy nauczyciela smile Ale za to szybko się uczy.
                    Starszy, rezydent, jest słusznie zaniepokojony, bo koty nie lubią nowości (nawet nowych mebli), a tu ma materię ożywioną, nieznaną, zachowującą się niezgodnie z domownikami. Pachnie inaczej, rusza się inaczej. Zatem niech sobie rezydent ogląda (na razie z daleka, prychając, określając swoją granicę temu nowemu), niech sobie wącha zapachy, niech podejmuje decyzje, co robić z tym małym, zwrotnym, ciekawskim, innym.
                    Rezydent uczy się od samego początku pobytu małego, że teraz terytorium jest powoli obchodzone, wąchane, deptane przez kogoś innego. Czyli nie ma sztucznego podziału na Twoje terytorium i Moje terytorium - bo wtedy powstają jakby dwa oddzielne kraje, których suwerenność będą się starali obronić ich mieszkańcy. A tak wiadomo: mój kraj który odwiedził gość i będzie musiał stosować się do zwyczajów zastanych.
                    I naprawdę, koty sobie doskonale radzą: dorosły ćwiczy małego, czasem werbalnie wink czasem łapą pokazując, że mały nie powinien tego czy tamtego. A mały przyzwyczajony do rządzenia przez dorosłego kota (przecież mama taka była) elastycznie się dostosuje.
                    Dlatego ja kotów nie rozdzielam, nie tworzę sztucznych podziałów terenu, daję kotom wspólny dom, wspólny teren, za to jestem, doglądam, nadgorliwie nie ingeruję. Za to wypieszczam rezydenta/rezydentów. Mają wiedzieć, że żadnego uszczerbku na uczuciach do nich nie tracą. Wszystko jest takie samo jak było, mają mnie, mają też nowego uczniaka. Człowiek bardziej przeżywa dokocenie niż koty. Prychanie, odskakiwanie, poznawanie jest normalne, koty tak się komunikują (inaczej niż ludzie). To ich mowa.
                    Tu jest najlepsza sytuacja przy dokoceniu: stary i maluszek. I będzie dobrze. smile
                    • kotapsota Re: Nowe futro w domu - postęp! 28.07.14, 12:56
                      Śliczny koteczek. Trzymamy kciukasy za szybkie dogadanie sięsmile
                    • panna_beata Re: Nowe futro w domu - postęp! 28.07.14, 13:01
                      wiesia.and.company napisała:

                      > Temat kotki u siostry - pominę. Sama wiem, jak to jest: nie ma się wpływu (przy
                      > najmniej ja nie mam) na myśli i czyny drugiej osoby, choćby nie wiem jak by czł
                      > owiek się starał i tłumaczył.

                      Dziękuję za zrozumienie.
                      A poza tym wątek j
                      > est o nowym domowniku! smile

                      No właśnie! smile


                      > Ja jestem z tej opcji łączenia kotów, nie stosuję izolowania (moje dokocenia te
                      > go mnie nauczyły).

                      Wiesiu, ufam Twojemu doświadczeniu. I moja intuicja podpowiada, ze to najlepszy patent. Ale... nie wcześniej niż pójdę z małym do weta choćby na oględziny pod kątem pasożytów. Tak myślę... Zresztą, pierwsza doba jeszcze nie minęła, zobaczę co będzie się działo wieczorem jak się ochłodzi i koty się obudzą. wink

                      > Tu jest najlepsza sytuacja przy dokoceniu: stary i maluszek. I będzie dobrze. :
                      > -)

                      Dziękuję za dobre słowo. I kochana jesteś, że masz jeszcze siłę i chęc na udzielanie rad. Uściski! smile
                    • salimis Re: Nowe futro w domu - postęp! 28.07.14, 13:25
                      Żadne z moich kotów nie było izolowane po przyjściu do domu. Poza najmłodszą Prysią bo naczytałam się tu i ówdzie o izolacji . W przypadku gdy kotu coś dolega to trzeba wziąć to pod uwagę ale jak zdrowy ? To po co ? W środowisku naturalnym koty się nie izolują lecz dogadują w swoim tempie.
                      Rzucałam wszystkie na przysłowiową głęboką wodę. Były prychania a jakże. Co ja gadam, było wycie i buczenie, obchodzenie się z daleka szerokim łukiem, pacanie łapkami.
                      Będę powtarzać do upadłego, nie bierz na siłę rezydenta na kolana celem uspokojenia go czy dania mu poczucia bezpieczeństwa. Skutek będzie odwrotny od zamierzonego. Tak długo jak będzie podekscytowany obecnością nowego, nie jest to mu potrzebne, ba wywoła dodatkowy stres. Co innego gdy sam przyjdzie do Ciebie. Wtedy możesz go nagradzać miziankami do upadłego.
                      • panna_beata Re: Nowe futro w domu - postęp! 28.07.14, 13:27
                        No to chyba... się odważę i jak wrócę do domu, otworzę drzwi. Jak szaleć, to szaleć!

                        (Ale się boję... tongue_out)
                        • jottka Re: Nowe futro w domu - postęp! 28.07.14, 13:48
                          no bo to jest tak, że w tej chwili ty generujesz dla obu kotów Niepokojącą Sytuacjęsmile a jeszcze do tego pewnie się zachowujesz nieco nerwowo, no to oba wiedzą, że należy się bać...

                          jak pisze wiesia i salimis - na terenie prawowitego gospodarza pojawił się nowy i musi zostać nauczony reguł gry. a zamknięcie malucha w pokoju, który do tej pory był królestwem starszego, to już w ogóle powód nie tyle do niepokoju, co oburzenia. jakiś szczeniak panoszy mi się w Moim Pokoju! no pewnie, że rezydent będzie wściekłysmile

                          najlepiej przynieść malucha, postawić gdzieś w kącie i niech sobie radzi - ty "nie widzisz" (ingerujesz dopiero, gdy któryś usiłuje zagryźć tego drugiego i to wcale nie musi być ten większysmile moja paromiesięczna kocica przylała na dzień dobry większemu od siebie kilkakrotnie kocurowi, po czym poszła zwiedzać mieszkaniesmile kocur dochodził do siebie psychicznie dobrych parę minut, po czym poszedł z szacunkiem się zaprzyjaźnić. teraz to bym otworzyła drzwi, ustawiła się gdzieś z boku i przyglądała, co będzie. samo syczenie, a nawet podnoszenie łapy to jeszcze nie jest powód do ratowania kociej skóry, one się muszą dogadać, rezydent jest słusznie wkurzony, a maluch ma się nauczyć szacunku dla starszego kolegi. ale koty nie są dzikusami, normalny dorosły kot krzywdy dziecku nie zrobi (trzepnięcie łapą, żeby wiedział, to co innegosmile.

                          a co do pasożytów - i tak musisz teraz odrobaczyć obydwa, mieszkają w tym samym mieszkaniu, ty chodzisz wszędzie, norma. natomiast wetowi trzeba malucha jak najszybciej pokazać, bo powinien być zaszczepiony. bardzo piękny kicurek, do mojej kocicy podobnysmile
                          • panna_beata Re: Nowe futro w domu - postęp! 28.07.14, 18:43
                            jottka napisała:

                            > no bo to jest tak, że w tej chwili ty generujesz dla obu kotów Niepokojącą Sytu
                            > acjęsmile a jeszcze do tego pewnie się zachowujesz nieco nerwowo, no to oba wiedzą
                            > , że należy się bać...


                            Prawdę mówiąc, więcej panikuję tutaj, na Zakątku. wink Ale rzeczywiście trochę zmieniłam Kociowi obyczaje. Samej mi z tym niewygodnie. wink


                            >
                            > a co do pasożytów - i tak musisz teraz odrobaczyć obydwa, mieszkają w tym samym
                            > mieszkaniu, ty chodzisz wszędzie, norma.

                            Melduję, że zakroplone. Wzięłam od weta krople (advocat), oba dostały swoją porcję. Podobno działa na ew. pchły. A jak się małe trochę ogarnie i poczuje spokojniej, to pójdę do weta. Przy okazji szczepień dowiem się, czy to chłopak, czy dziewczyna. tongue_out
                    • zielistka00 Re: Nowe futro w domu - postęp! 28.07.14, 16:02
                      Wiem, że są różne podejścia do zaznajamiania kotów. Pewnie właściwe zależy to też od konkretnych futer, ich charakterów. Inaczej jest też, jeśli człowiek ma możliwość doglądania kotów w ciągu dnia. Ja bałam się zostawić moje razem na 10 godzin, widząc jak rezydentka warczy i syczy, a młoda z kolei rzuca się na rezydentkę bez respektu. Bałam się że zastanę po pracy poranione futra sad
                      U mnie w każdym razie stopniowe zapoznawanie miało raczej pozytywny efekt. Hmm przynajmniej tak mi się wydaje, bo nie wiem jak byłoby, gdyby kocice zostały rzucone na głęboką wodę.

                      Uspokajania rezydenta, brania na kolana itp. w czasie jak jest zestresowany faktycznie nie polecam, to nie człowiek, nie przyniesie dobrego rezultatu.
                      • panna_beata Re: Nowe futro w domu - postęp! 28.07.14, 18:45
                        zielistka00 napisała:


                        > Uspokajania rezydenta, brania na kolana itp. w czasie jak jest zestresowany fak
                        > tycznie nie polecam, to nie człowiek, nie przyniesie dobrego rezultatu.
                        >

                        Kocia, nawet jak jest spokojny, raczej na kolana się nie bierze. A co dopiero w stresie.

                        Ale będzie dobrze. Ja jestem dużo w domu. I widzę, że małe się zaczyna ogarniać, a Kocio... cóż. Też będzie musiał. wink
    • panna_beata Pierwsze koty za płoty 29.07.14, 22:29
      Po przeczytaniu wszystkich rad (za które z serca dziękuję!) i głębokim namyśle, wczoraj nastąpiło zapoznanie. Wzięłam zabaweczki i poszłam do pokoju, gdzie przebywa młode. Kocio oczywiście krok w krok za mną. Zaczęłam się bawić, młode ganiało, a Kocio obserwował, nawet dość spokojnie. Ale w pewnym momencie nie zdzierżył, zdenerwował się i pacnął małe łapą. Potem poparskali na siebie, pobiegali, ale wydawało się że jest ok. Nagle jednak, kiedy małe piło, Kocio mu przyłożył łapą i przegonił biedaka tak, że się małe po prostu zes.ało.
      Zabrałam szybko Kocia, choć nie było to łatwe, bo zakamarków ile chcąc. Ale jak już chwyciłam, to wyniosłam.

      Noc spokojnie, wszyscy spali, tak przynajmniej wyglądało rano. smile

      No a od rana full zabawa. Byłam w domu do późnego popołudnia, więc siedzieliśmy w Kociowym pokoju (tam ma miskę). Prychanie, syczenie, gonitwy - ale małe już spokojniejsze. Ba, samo paca - i to nieprowokowane. Kocio zaś pozwala mu się pobawić (samemu czy ze mną), małe natomiast nie pozwala bawić się Kociowi. W pewnym momencie Kocio odpadł, ze względu na upał i jednak dawno zapomniany wysiłek fizyczny tongue_out Małe dało radę jeszcze z godzinę albo i dwie. Potem upał i jego dopadł. Dzięki temu spokojnie wyszłam. Ale jak tylko wróciłam, Kocio natychmiast wstał i położył sie pod wiadomymi zamkniętymi drzwiami.

      A teraz gonią się po mieszkaniu - małe prycha i warczy, Kocio jęczy jak podczas polowań, oba co jakiś czas się stroszą - ale jest zdecydowanie postęp. Tak myślę.

      Mały przy okazji podżarł niezjedzoną do końca Kociową kolację.

      Noce planuję jeszcze osobno, najbardziej ze wzgledu na to, że JA chcę się wyspać.

      Kuwetę chyba ogarnął, poza tym wypadkiem przy gonitwie trafia z jednym i drugim. Ale nie zakopuje. I nie ma w ogóle takiego nawyku kopania.

      I jeszcze jedno. Piszę "małe", ale na 99% to dziewczyna. Myślę nad imieniem. Macie jakieś pomysły? Szukam takiego "tygrysiego" imienia. smile
      • emigrantkaaa Re: Pierwsze koty za płoty 30.07.14, 02:11
        > Myślę nad imieniem. Macie jakieś pomysły?

        Istnieje Koci Imiennik. Może tam coś znajdziesz.

        Ja radzę nie śpieszyć się z wyborem imienia. Przyjdzie samo, gdy bliżej poznasz maleństwo. Piszę to z doświadczenia smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka