Wzięłam dzisiaj. Siostrze się okociła kotka. Dwa oddane, z trzecim na razie nie wiedzieli co zrobić. Ma dwa miesiące. Wzięłam, bo moja siostrzenica niestety nie za delikatnie obchodzi się z kociakami. Na razie Kocio jest bardzo, ale to bardzo zdziwiony. I miauczy pod drzwiami pokoju, w którym zamknięty jest maluch.
Nie wiem, czy zostanie, nie wiem, jak to wszystko się uda... ale muszę być dobrej myśli. Mam już trochę więcej doświadczenia niż prawie rok temu, gdy wzięłam Kocia...
A to zdjęcia malucha (z komórki, jeszcze gdy zapadała decyzja

):