ewa_anna2
09.12.14, 09:36
Mój Kajtuś miał zapaść. Był już na tamtym świecie. To się stało w nocy z soboty na niedzielę. Mama usłyszała, jak zaskowyczał 3 razy i znalazła go nieżywego. Ucisk klatki piersiowej pomógł, piesek powrócił.
Ja nie słyszałam - zamykam się z częścią stada w pokoju ze względu na potencjalne rebelie. Już raz poniosłam uszczerbek w nocy - zostałam drapnięta w czoło.
Tak sobie myślę, że w przypadku człowieka też może być tak samo. Szybka, natychmiastowa reanimacja ma wielkie znaczenie. Może zadecydować o czyimś życiu. A my boimy się pomagać. Ja chyba też bałabym się.