Dodaj do ulubionych

Maz chce sie zakocic...

29.03.16, 23:23
A dla mnie to za szybko sad. Nie pogodzilam sie z odejsciem mojego kociaka. Nie wyobrazam sobie, ze inny kocurek zajmie jego miejsce. Co prawda pojawila sie kotka, do ktorej mocniej zabilo mi serce, zostala wyadoptowana. Tak lepiej. Nie wiem czy innego kotka tak pokocham jak tego pierwszego. Boje sie, ze w pelni go nie zaakceptuje, a zaden zwierzak nie zasluguje na brak akceptacji. Maz mowi, ze rozumie, ale uwaza, ze jak wprowadzac kocurka to teraz, poki nie przyzwyczailismy sie do pustki w domu. Ja sie boje kolejnej straty. Nadal jestem w rozsypce. Wracam do domu i staja mi lzy w oczach. Wiem, ze czas spedzony z Totkiem byl wart kazdej minuty bolu, ktory przyniosla jego strata, ale nie wiem czy chce kolejny raz to przechodzic. Tak teraz czuje.
Kiedy to minie. Kiedy wroce do domu, wejde bez lez. Kiedy przestane omijac wzrokiem ulubione kocie miejsca sad
Obserwuj wątek
    • dzedlajga Re: Maz chce sie zakocic... 29.03.16, 23:43
      Nie wiem kiedy minie. Każdy całkiem inaczej to wszystko przeżywa. Ja po odejściu Tigerka nie potrafiłam wziąć nowego kota. Ale wzięłam psa, bo sama w pustym domu, po stracie przyjaciela po prostu bym zwariowała i zaryczała się na śmierć. Teoś dobił do nas dopiero 4 lata po odejściu Tigerka. Mógłby być wcześniej ale musiałam sobie w głowie poukładać sprawy logistyczno-wyjazdowe, bo nie mam samochodu, ale od czego plecak na kota?

      Nowy kotek na pewno nie zastąpi Totusia. Ale będzie nowym futerkiem do kochania i tulenia. Ale bardzo dobrze rozumiem, że to może być dla Ciebie za wcześnie. Może to głupie porównanie, ale po rozstaniu z chłopakiem też raczej na drugi dzień nie wpadałaś w objęcia kolejnego. Trzeba trochę czasu, żeby się wszystko w środku poukładało. I każdy potrzebuje innej ilości czasu. A Ty w dodatku zmagasz się z poczuciem winy.

      Nie wiem kiedy to minie, ale minie na pewno. Minie na tyle, że będziesz gotowa na przyjęcie nowego domownika. Na to, żeby kolejnemu stworkowi dać to wszystko co dostał od Ciebie Totuś. Ja myślę, że on by chciał, żeby jakiś kotek się jeszcze kiedyś Tobą zaopiekował. Ale wszystko w swoim czasie. Nic na siłę.

      Ale o jedno nie musisz się martwić. Jak się pojawi nowe futerko na pewno je pokochasz najmocniej jak to tylko możliwe. Bo każde futerko jest jedyne, wyjątkowe i niepowtarzalne. I każde potrzebuje naszej miłości i jakoś tą miłość odwzajemnia - choć czasem to bardzo bolesne uczucie wink Bolesne w sensie ran ciętych i szarpanych of kors.
    • aankaa Re: Maz chce sie zakocic... 29.03.16, 23:54
      Nie wiem czy innego kotka tak pokocham jak tego pierwszego
      ===
      tak samo nie pokochasz, pokochasz inaczej
      musisz zobaczyć tego jednego, jedynego
      jak zobaczyłam BiŚkę (post Barby) po stracie Sońki, Mieszka (apel Żaby) "do kompletu"

      to przyjdzie samo, nie ma co przyspieszać
      Totek wróci w innym futerku wtedy gdy będziesz na to gotowa
      • kkk Re: Maz chce sie zakocic... 30.03.16, 08:07
        ,,Totek wróci w innym futerku wtedy gdy będziesz na to gotowa''
        to prawda
        My szybko się dokociliśmy po stracie młodej Koli. Ta pustka, cisza była nie do zniesienia. Mój W. bardzo rozpaczał, to był ,jego' kot, jego ukochana Kola, zwariowana, szalona, mały diabeł, którego wszędzie było pełno... Ale dość szybko pytał, kiedy weźmiemy nowego kotka, że ta cisza jest straszna, że nie może siedzieć w domu bo ta pustka jest najgorsza... I choc mamy drugiego kota, moją 10 letnia Tigrę to wtedy jeden kot, to jakby pół sad a i Tigra szukała małej, czekała na nią, rozglądała się za koleżanką.
        To trzeba poczuć. Sami sobie powiedzieliśmy, ze jeśli sie trafi taki kociak, oczywiście, dośc przypadkowy, znajduch, sierotka, taki jakis biedny bezdomniak, któremu możemy dac dom - weźmiemy. I trafił się. Nie byliśmy pewni, nie byliśmy przekonani, daliśmy sobie czas i powiedzielismy, że jeśli tego nie poczujemy, nie weźmiemy jej. Okazało sie że maluch zawładnął naszym sercem, był pieszczochem, przytulakiem i tak sie w nas wpatrywał wielkimi czarnymi oczami... że mówiliśmy sobie, że ona chyba jest od Koli, wysłana dla nas zz TM... ze jest to tak apocieszka przytulanka, plaster na nasze serca... bo małe własnie taki ma charakter, słodkiej niesamowicie przylepy, która by z nas nei schodziła tylko się miziała smile
        I pomimo, że myslę o Koli codziennie, oglądam zdjecia, wspominamy, czasem płacze... to kochamy malucha bardzo smile nie zastąpi on tamtej kotki ale jest, jest nasza my teraz należymy do niego wink
    • zaba_300 Re: Maz chce sie zakocic... 30.03.16, 08:21
      Raczej może popatrz na to tak, że przez pamięć Totusia dajesz nowe życie jakiejś biduli?
    • anaiss Re: Maz chce sie zakocic... 30.03.16, 12:36
      Ach, rozumiem doskonale, bo ja też zastanawiałam się czy po śmierci mojego Myszkina brać kolejnego psa, ale wiedziałam, że jest pies w potrzebie, w kiepskim stanie, w schronisku, wiedziałam już jak wygląda jak ma na imię, i że ma małe szanse na adopcję. I stwierdziłam, że jego los jest ważniejszy niż moje poczucie straty i nie zastanawiałam się ani chwili, po kilku dniach załatwiłam sobie urlop, by móc na początku poświęcić mu więcej uwagi i od razu go zabrałam do domu smile
      • wiesia.and.company Re: Maz chce sie zakocic... 30.03.16, 17:39
        Mąż ma rację, że w pewnym momencie robi się zbyt wygodnie, bo nie myśli się, nie troszczy się o kociego domownika, człowiek do tej wygody przywyka i potem się boi "nowego" nowej sytuacji i nowego wyzwania czy też sprostania pewnemu wyzwaniu.
        U mnie najdłużej trwało 2 miesiące. Los ciskał mi na spotkanie jakiegoś bidulka, którego ratowanie, karmienie kropelkami z chusteczki, czy inna sytuacja jakoś wymuszały siłą rzeczy aktywne zajmowanie się kotem. I to mnie zajmowało, zajmowało myśli, taka walka o życie lub też walka o przysposobienie do życia domowego.
        I kocha się. Jeśli ten nowy kocio jest taki, że odpowiada na czułości, na troskę - to szybciej się człowiek kota uczy, poznaje, łatwiej zatem wpada bo odpowiada uczuciem wzajemności na kocie uczucia. Jeśli kot jest trudny... to często im więcej włoży się pracy, to jakby tym bardziej się docenia, jeśli da się zrobić chociaż malutki kroczek we wzajemnych relacjach.
        Miłość to uczucie, którego nie można wzbudzić na żądanie, na polecenie. Nie można też przestać kochać. Ale uczucia po prostu są. Przyjemne, nieprzyjemne. Ale one są. To tylko jakieś drgnienie, czasem nieuświadomione, ale poruszenie, jakie się odczuwa na widok... Jeśli Ci serce drgnie na widok jakiegoś pyszczka, oczu, czy odrzucenia, bólu... to jest ten sygnał. I ja się nie decyduję nigdy na zastąpienie kota identycznym prawie osobnikiem pod względem fizycznym. Bo wtedy to jakby chęć zduplikowania egzemplarza niepowtarzalnego, jedynego, nadawanie cech temu nowemu, chęć klonowania i także oczekiwanie (a czym jest oczekiwanie, jak nie żądaniem, życzeniem sobie) że będzie identyczny. A potem pretensja, że nowy kot nie spełnia oczekiwań/żądań. Niektórzy ludzie jeszcze nadają takie samo imię... tylko dodają numer II, III, IV. Znałam takie małżeństwo... I zawsze byli rozczarowani nowym kotem, nie dawali mu swoich dobrych uczuć, bo nie był taki...
        Pogadałam.
        Silje, pokochasz. Zobaczysz jakiegoś na swojej drodze (rozglądaj się, za chwilę będą się rodzić koty majowe), może teraz wejdzie Ci pod nogi (jeśli tak się zdarza, to jest to ten kot, którego Totuś Ci wybrał pod względem charakteru i Ci go wysłał). Lub jakieś zdjęcie Cię zauroczy. Ze zdjęcia kot spojrzy w Twoją duszę i serce.
        Zaglądam np. na FB na Kocią Łapkę lub na Kocią Strefę Adopcyjną, a tam....
        • wiesia.and.company Re: Maz chce sie zakocic... 30.03.16, 17:42
          A ta kotka wróciła z adopcji po roku, z zarzutem, że miauczy... No ludzie!... Jak można nie kochać takiej małej?
          https://fbcdn-sphotos-e-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xaf1/t31.0-8/10623495_1152135911515831_7871111422640142827_o.jpg
          To tylko przykład....
          • kkjp Re: Maz chce sie zakocic... 02.04.16, 21:52
            Tam jest więcej jej zdjęć. Te oczy są takie smutne... Jak można tak ponownie skrzywdzić kota? Dać dom i go zabrać. Straszne
          • andziulec Re: Maz chce sie zakocic... 05.04.16, 22:42
            Wygląda jak siostra Jimmiego..... Serce by chciało ale rozum i portfel protestują....
        • silje78 Re: Maz chce sie zakocic... 30.03.16, 18:35
          Dziekuje...
          Jestem w kontakcie z Pomorskim Kocim Domem Tymczasowym. Adoptuje wirtualnie jedno kocie. Kociej biedy tam duzo, jak we wszystkich organizacjach tego typu. Daje sobie czas. Moze faktycznie stanie mi na drodze male kocie zycie, jak Totek. Po prostu sie pojawil w moim zyciu. Mial byc na chwile, zostal na zawsze, i choc byl trudnym kociakiem to byl bardzo kochany. Nadal jest.
    • peonka Re: Maz chce sie zakocic... 31.03.16, 19:38
      U mnie lekarstwem na taki ból po śmierci psa był właśnie nowy pies. Na spacerach z jamnikiem brakowalo nam drugiego, "dużego". Patrząc na miske, miałam łzy w oczach. Kiedy pojawił się drugi pies, stanął przy tej misce, już wiedziałam, że to nie jest miska R, to już jest miska L. I tak bylo dobrze.
      Poza tym wiedziałam, że w czasie kiedy ja godze się ze swoim bólem i opłakuję R, jakis pies siedzi kolejny dzień w schronisku lub w DT, zajmując miejsce innemu biedakowi.. Wiec się spieszylam. Uwinelam się w 10 dni, tylko dlatego tak dlugo, że w międzyczasie wzięłam ślub wink
      Dojrzejesz. Albo daj działać mężowi!
      • kkk Re: Maz chce sie zakocic... 01.04.16, 08:13
        Miałam podobnie... nowy nigdy nie będzie taki jak poprzedni, nigdy, nie wolno porównywać, nie będzie tez ani gorszy ani lepszy smile U mnie Muffka kompletne przeciwieństwo Koli (TM) ale teraz wiem, że nigdy bym nie chciała jednego kota, musiał być drugi do pary.
        Kola otworzyła nam serca na nowo, inaczej patrzymy teraz na kocie życie. Któras z Was n aforum tak mi tu pisała jak rozpaczałam po jej stracie... ż e odeszła, ale otworzyła nam serca, przygotowała na Nowe...zwłaszcza mojemu W., ktory nnie był nigdy kociarzem, co wiecej, nigdy nie miał swoich zwierząt. Teraz bez sierściów nie wyobraża sobie życia.
    • jehanette Re: Maz chce sie zakocic... 05.04.16, 10:03
      Rozumiem Cię z jednej strony, ale z drugiej - czy w porządku jest czekać nie wiadomo ile, kiedy jest się zwierzoprzyjaznym domem a tyle bezdomnych zwierząt czeka na dom? Mnie mąż przekonał tym argumentem. Teraz już takie mamy założenie, że jeśli któremuś ze zwierzaków cos się stanie, nie będziemy się pogrążać w żałobie tylko zaoferujemy miejsce kolejnemu biedakowi.
      • aankaa Re: Maz chce sie zakocic... 05.04.16, 11:20
        taki tymczas na ziemi smile
        • jehanette Re: Maz chce sie zakocic... 11.04.16, 11:52
          Coś w tym jest smile Jak czytam "Testament kochanego psa" w poczekalni u weta to zawsze mi się oczy szklą...
          Mój teść tak przeżył odejście psa, że absolutnie nie chce kolejnego. I tak dom jest pusty już kilka lat sad
    • wadera3 Re: Maz chce sie zakocic... 05.04.16, 11:21
      Nasz Teofil po odejściu swojej mamy za TM tak posmutniał i tak szukał kociego towarzystwa, że zaczął na mnie wchodzić i przylepiać się jak na klej. I nie był już małym kocurkiem, miał ze trzy lata.
      W nocy spał mi na piersi, w dzień wchodził na kolana i tulił się do piersi nie dając się zdjąć. Na gwałt szukaliśmy kociaka do wzięcia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka