A dla mnie to za szybko

. Nie pogodzilam sie z odejsciem mojego kociaka. Nie wyobrazam sobie, ze inny kocurek zajmie jego miejsce. Co prawda pojawila sie kotka, do ktorej mocniej zabilo mi serce, zostala wyadoptowana. Tak lepiej. Nie wiem czy innego kotka tak pokocham jak tego pierwszego. Boje sie, ze w pelni go nie zaakceptuje, a zaden zwierzak nie zasluguje na brak akceptacji. Maz mowi, ze rozumie, ale uwaza, ze jak wprowadzac kocurka to teraz, poki nie przyzwyczailismy sie do pustki w domu. Ja sie boje kolejnej straty. Nadal jestem w rozsypce. Wracam do domu i staja mi lzy w oczach. Wiem, ze czas spedzony z Totkiem byl wart kazdej minuty bolu, ktory przyniosla jego strata, ale nie wiem czy chce kolejny raz to przechodzic. Tak teraz czuje.
Kiedy to minie. Kiedy wroce do domu, wejde bez lez. Kiedy przestane omijac wzrokiem ulubione kocie miejsca