Dodaj do ulubionych

Maksio. Hilda.

18.03.21, 21:37
7 marca minęło 14 lat Maksia z nami.
Coraz bardziej staruszek z niego. Łazi z trudem i chyba głuchnie, ale
jeszcze się trzyma.


A córka wyjechała na studia (do Warszawy) i ma takie coś smile

Obserwuj wątek
    • wiesia.and.company Re: Maksio. Hilda. 19.03.21, 01:50
      Jeszcze kilku lat dla Maksia! Co tam, że zdrowie nie najlepsze, kto z nas nie narzeka na stare lata...
      O rety, co to jest na zdjęciu? Niby świnka wietnamska, ale ten długi ryjek... chociaż właściwie to golonkę przednią widzę, ale takie duże oczy? Hm... nie wiem, nie wiem... wink
          • wiesia.and.company Re: Maksio. Hilda. 23.03.21, 02:23
            Ach, nie, właśnie niespodziewanie... Fryga. Zaczęła więcej kaszleć (bo pokasływała zawsze) i to mnie zaniepokoiło. Okazało się, że jest przeziębiona, ale osłuchowo coś było nie tak w płucach. Wyniki badania krwi (od razu zrobione) wyszły doskonale, ale RTG wykazał masywne zmiany w płucach spowodowane nowotworem. Leczyłam zatem przeziębienie podając zastrzyki z antybiotyku i steryd. Nie zdążyłam zakończyć antybiotykoterapii, gdy dostała ataku duszności, nie mogła złapać tchu, dałam zastrzyk sterydowy... i umarła na moich oczach. Nie wiem, czy to trwało 20 minut, czy krócej, pewnie krócej, ale byłam w szoku. To Fryga, moja jednooczka, 15-letnia. sad
            Na dzień przed śmiercią Frygi moja Natalka dostała drgawek o 5.00 rano, zrobiłam badanie krwi - wyniki ma jak młoda dziewczyna. Ale ataki 20-sekundowe zaczęły się powtarzać 2 razy dziennie. Po objawach jednak doszliśmy, że to ataki padaczkowe. Tak więc Natalka dostała leki, które jej daję w niewielkiej dawce 2 razy dziennie. I na razie ufff.... Moja Natalka 14-latka zaczęła mnie nawet oblegać, leży mi na brzuchu i mruczy, daje się brać na ręce i przenosić (co w ogóle było nie do pomyślenia).
            Leosia 14-latka ma hipoplazję móżdżku, dwie operacje uszka i wycinanie gruczolakoraka, po narkozie ma nerki w znacznej przebudowie. Ma przewlekłą niewydolność nerek, kamień w woreczku żółciowym i szmery w sercu (jedna komora źle pracuje). Ale chodzimy już 1,5 roku na kroplówki 2 razy w tygodniu. Tfu, tfu, odpukać! Leosia jest bardzo dzielna! Teraz niestety doszły jakieś zmiany w drugim uszku, gdzie ma polipy. Bardzo bym nie chciała, by to był gruczolakorak, bo nie można jej podać narkozy, wycięcie nie wchodzi w rachubę. sad Ale na razie zakrapiam uszko dwa razy dziennie, trzy razy dziennie podaję leki różne, nasercowe i nerkowe, kroplówki. Ogólnie jest w bardzo dobrej kondycji (wiadomo, że nóżki się jej plączą, ale to hipoplazja, z którą żyjemy od 14 lat, więc co tam nam...! smile
            Dzieciak 4-latek czarny Gacuś zrobił się przymilny, udeptuje mnie, wchodzi pod pachę na chwilę na przytulanki. Brakuje mu Frygi, z którą sypiał w moich nogach.
            I tak sobie żyjemy... A kiedyś miałam dziewiątkę...
            • babcia47 Re: Maksio. Hilda. 23.03.21, 12:14
              O matko, sto pociech z tymi kociastymi ale i trzy światy. Moja staruszka raz gania jak młode kocię to znów zapada się ale też zrobiła się przymilna i rzadko jest rozdrażniona. Wyniki niby B dobre, dostaje apelkę i mimo to zdarzają się dni, ze wymiotuje choć dobrze je A odchody w normie . Moze to zmiany wywołane wiosną ale widzę, ze trzeba by ją znów sprawdzić. Jeszcze raz przytulam i przesyłam głaski dla stadka, bo utrata członka rodziny wszystkich boli
              • wiesia.and.company Re: Maksio. Hilda. 23.03.21, 18:50
                Tak, z kotami to jest tak, że nie chorują, nie chorują, nie chorują, ale bywa że jak już zachorują to się to komplikuje i zanosi na dłużej. Warto zrobić badanie - może najpierw zanieść kał (z trzech dni, małe próbki zbierane do woreczka foliowego i przechowywane w chłodziarce) i potem krew. To, że wymiotuje może być oznaką robaków, To nie jest tak, że kot niewychodzący nigdy nie będzie zarobaczony. Można przynieść jaja na własnych butach, na rękach którymi głaskaliśmy jakieś zwierzę, przynieść ze sklepu z art. dla zwierząt (zwłaszcza, jeśli karma sucha jest rozważana), na ziarnach lub wysiewanej trawie. Zwłaszcza glisty dają wymioty, bo wędrują nie tylko drogami pokarmowymi ale też oddechowymi i podrażniają krtań, stąd odruchy wymiotne. W kale się tego tałatajstwa nie zauważy. Nie każdy kot i nie zawsze zrobi nam uprzejmość i zwymiotuje ruszające się nitki. Mówię to z własnego doświadczenia z moimi domowymi kotami.
                • babcia47 Re: Maksio. Hilda. 23.03.21, 22:07
                  U nas te wymioty są na szczęście incydentalne i są związane z gorszym samopoczuciem lub nadmiernym rzucanie się na karmę. Potem kilka tygodni spokoju. Dziewczynka ma już prawie 18 lat i w sumie ma prawo do gorszych dni. Myślę, ze teraz ją dopadło zmęczenie wiosenne. Szafki dla odmiany dostają kociokwiku i szaleją w zabawach ( 3,5 i 9 lat) . Mam problem z człowiekiem kału, bo korzystają ze wspólnych kuwety ( 3 sztuki w porywach do 4) i choć w miarę na bieżąco je sprzątam to często jest tam zawartość 2-3 brzuszków. Kota wymiotuje albo tuż po jedzeniu z przeżarcia albo czasem treścią żoładkową ale to rzadko i wtedy wiąże się to ze złym samopoczuciem. Ja to raczej wiążę z wahaniem hormonów tarczycowych
                  • babcia47 Re: Maksio. Hilda. 23.03.21, 22:11
                    Szaraki nie szafki, czyli 9- letni Syberia Pusiol i jego ukochana Maleńtas/Werwa 3,5 lub 4 lata. Gdy mnie znalazła wyglądała na 6-8 tygodniowe kocię ale jest tak malutka, ze mogła być pół roku starsza. W sierpniu jako niby 3letnia kotka dążyła 2,5 kg i wyglądała na góra rocznika. Teraz zrobiła się z niej kluseczka po sterylce ale dalej malutka

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka