Od dawien dawna nam wiadomo ,że kocie swoje lęki
mają.Odkurzacz,suszarka,otwierana parasolka i np szeleszcząca reklamówka...to
słowem wstępu

Dostałam piękny bukiet tulipków ładnie zapakowany w przezroczystą
folijkę.Ponieważ ów kwiatki nie cieszą się takim samim uwielbieniem przez
mojego kota,chcąc nacieszyć się kwiatami folii nie zdejmowałam.I tak kwiatki
stały sobie kilka dni.Ale jak to bywa z ciętymi kwiatkami padły i trzeba było
je wyciepać.Operacja "Tulipan" została przeniesiona do kuchni.Elmo z wielką
lubością obserwował jak "śmierdochy" lecą do kosza.Niestety folia przy tym
mocno szeleściła i kocie uciekło.Wpadłam na szalony i może troche podły
pomysł.Otworzyłam lodoweczke.Ten odglos byl silniejszy niz strach i ELmo
biegiem przyleciał.Wzielam kabanoska więc juz wogole euforia ze papu
bedzie.Odgryzlam kawaleczek i ....wrzucilam do folijki...Mięsko zwyciezylo!!
Potem drugi kawałek, trzeci.Elmo właził już do folijki bez oporu.Potem zaczeło
się jeżdżenie na folii,bieganie za ogonem,wyciąganie zabawek

I tak o jednego
stracha mniej

Pozdrawiam wszystkie płoszki.Nie taki straszny diabeł