Dodaj do ulubionych

strachy na lachy :)

11.05.05, 09:09
Od dawien dawna nam wiadomo ,że kocie swoje lęki
mają.Odkurzacz,suszarka,otwierana parasolka i np szeleszcząca reklamówka...to
słowem wstępusmile
Dostałam piękny bukiet tulipków ładnie zapakowany w przezroczystą
folijkę.Ponieważ ów kwiatki nie cieszą się takim samim uwielbieniem przez
mojego kota,chcąc nacieszyć się kwiatami folii nie zdejmowałam.I tak kwiatki
stały sobie kilka dni.Ale jak to bywa z ciętymi kwiatkami padły i trzeba było
je wyciepać.Operacja "Tulipan" została przeniesiona do kuchni.Elmo z wielką
lubością obserwował jak "śmierdochy" lecą do kosza.Niestety folia przy tym
mocno szeleściła i kocie uciekło.Wpadłam na szalony i może troche podły
pomysł.Otworzyłam lodoweczke.Ten odglos byl silniejszy niz strach i ELmo
biegiem przyleciał.Wzielam kabanoska więc juz wogole euforia ze papu
bedzie.Odgryzlam kawaleczek i ....wrzucilam do folijki...Mięsko zwyciezylo!!
Potem drugi kawałek, trzeci.Elmo właził już do folijki bez oporu.Potem zaczeło
się jeżdżenie na folii,bieganie za ogonem,wyciąganie zabaweksmile I tak o jednego
stracha mniej smile Pozdrawiam wszystkie płoszki.Nie taki straszny diabeł wink
Obserwuj wątek
    • wiesia.and.company Re: strachy na lachy :) 11.05.05, 10:18
      Dobra metoda!
      Moje uwielbiają taką szeleszczącą folię. Kubuś ją memła i memła, malutkie jej
      kawałki potem musi zwymiotować. Nic mu nie podpowiada doświadczenie. Tak też i
      memła grubszą folię. Tej nie udaje mu się zjeść. Ale i tak muszę natychmiast
      rozpakowywać siatki po przyjściu do domu. Bo albo są mokrawe, albo wręcz mają
      wygryzione od spodu dziury. A dziurawa siatka, zwłaszcza jak się tę dziurę
      zauważy następnego dnia zrobiwszy zakupy, dostarcza mi atrakcji. Kubuś podgryza
      też wstążki w bukietach (muszę bukiety pozbawiać tej ozdoby). Wynosi ze zlewu
      pojedyncze widelce, łyżeczki, znosi łyżeczki z odświętnie przybranego stołu.
      Chrupią potem pod nogami wklepane pod dywan. Ale na całe szczęście to tylko tak
      się pastwi (nade mną) Kubuś - a może to i dobrze, bo uczy mnie porządku i
      dobrej organizacji. Po powrocie z pracy rozbieram się w biegu, w międzyczasie
      rozpakowując siatki, do których dobiera się Kubuś. Czasem on jest szybszy. Oj!
      Pozdrawiam
    • dalija26 Re: strachy na lachy :) 12.05.05, 12:31
      juz zadnych komentarzy o kocich fobiach?? piszcie tak lubie czytać jak swoje
      kocie opisujeciesmile buziaki dla wszystkich :x
      • kj121 Re: strachy na lachy :) 12.05.05, 16:04
        Ja właśnie odkryłam, że mój rudy boi się...botwinki.Wczoraj płukałam na zupę a
        on patrzył przerażony a jak botwina chlapnęła na niego (bo była mokra) to
        czmychał jak wariat.Ale potem wracał.I tak przez pół godziny.Głuptasiek mójsmile
    • joannaxxx Re: strachy na lachy :) 13.05.05, 10:41
      Moje kocię uwielbia torebki szeleszczące, włazi do środka i stamtąd poluje na
      nas, bywa że poluje na tą samą torebkę na której przesiaduje, ach te
      szeleszczące dźwięki smile. Nie boi sie niczego ! Nawet spryskiwacza, którym to
      próbowałam kocię wychować, wracam wczoraj do domku a kotek wraz ze
      spryskiwaczem sobie na dywanie leżą smile. Jedynie odkurzacz stanowił wyzwanie,
      obecnie gdy nie działa a stoi koteczek łazi po nim w najlepsze, za to włączony
      uffff, na szafkę prędko zmyka.
      Pozdrawiam
      • wiesia.and.company Re: strachy na lachy :) 13.05.05, 11:02
        Mam składany wózek na kółkach (przytargać 2 żwirki do domu każdy po 10 kg, no
        albo chociaż jeden, do tego coś do picia dla mnie, puszeczki dla kotów, mięso
        dla kotów, ziemniaki dla mnie...). Niby już nie powinnam się podpuścić, a
        jednak... Wczoraj wypakowałam z wierzchu wózka siatkę, jedną, drugą, puszki,
        jeden żwirek, obróciłam po następny żwirek, sięgam ręką po worek w plastiku
        i co napotyka brutalnie penetrująca ręka?.... Miękkie, ciepłe, i ząbki...i
        oczka patrzące z wyrzutem, że tak śmiem ręką jak kafarem i zakłócam.... No to
        się wycofałam, przeprosiłam, żwirek wyciągnęłam póżniej. Co to dla mnie za
        różnica. A moje koty na zmianę bawiły się w chowanego i straszonego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka