"instrukcję" humorystyczną znam. Ale pytam serio

Burkowi się nie da... jaki ten kot jest problemowy to przechodzi ludzkie pojęcie. Plus, gryzł, drapał, rzygał, a na koniec jeszcze się zlał (oczywiście na moje spodnie...). Potem wymyśliłam, że muszę rozpuścić tabletkę to strzykawką wleję mu w pyszczek. Gdzie tam.... wypluł, wyślinił, wyrzygał (za przeproszeniem...).
da się jakoś inaczej? wrr, następnym razem biorę od weta tylko zastrzyki, mój kot jest nietabletkowy, wrr
Aga