Witam

Mamy 3-miesięczngo kocurka znalezionego na poligonie wojskowym. Wygląda na
domowego kiciaka, jest z nami od dwóch tygodni i doskonale się przystosował
do domowych warunków. Oczywiście został odpchlony i odrobaczony, teraz
leczymy świerzba (kot wykazuje anielską cierpliwość przy zakraplaniu uszu).
Ale... kocur nie miauczy tak jak kot, wydaje z siebie coś na
kształt "skrzeku", albo miauczy bezgłośnie. Wygląda to dosyć zabawnie, ale
jest niepokojące. Wetarynarz sprawdziła mu gardło i stwierdziła, że jest OK.
Uszy też sprawdziła, ale z powodu pokaźnej ilości wydzieliny niewiele mogła
dostrzec. Czy Waszym zdaniem istnieje możliwość, żeby kot był głuchy???
Sprawdziliśmy domowymi sposobami jego słuch i dosyć głośno trzeba krzyknąć,
żeby zareagował...
Co Wy na to?
Pozdrawiam