pluszowa
11.02.06, 17:39
moje dwa koty o zawsze kręciły nosami na sucha karmę. Mimo tego ja nie
przestaje starac się, żeby ją wreszcie polubily, wiadomo, sucha karma ma
wiele zalet.
Ogolnie dieta moich kociąt to trzy regularnie o tej samej porze podawane trzy
posilki mokre (rano, po poludniu i wieczorem). mokre, bo suchego jeśc nie
chcą. do tego zawsze miseczka z suchym stoi cala dobę, czasami zdaża im sie
chyba podjeść, bo czasem w misce ubywa.
Ponieważ jednak chciałabym, żeby jadly suche z mokrym mniej wiecej pól na
pól, od kilku dni zastosowałam taką metodę: zmniejszyłam ilość mokrych
posilków do dwóch (rano i późnym popołudniem), za każdym razem do mokrego
dosypuję po parę chrupkow,zeby koty przyzwyczajały sie do jego smaku i
zapachu. Ponadto nadal miska z suchym stoi caly czas. Zauwazylam, ze trochę z
niej ubywa, ale kiedy przychodzi pora mokrego posiłku koty sa niemilosiernie
głodne, czyli chyba się tym suchym nie najadają tylko czekaja na mokre.
I teraz moje pytanie: czy moja metoda ma jakiś sens? czy robię kotom krzywdę
odbierając im ulubione mokre? prosze o jakąś poradę/opinię, bo juz sama nie
wiem co robić? twardym byc i dalej na suche przestawiać? czy ta metoda nie
jest za bardzo barbarzyńska? bo w sumie koty chyba chodzą głodne miedzy tymi
dwoma mokrymi posilkami. czy jest wogole szansa, że w koncu sie na suchą
przestawią?
dodam, ze koty to 3,5 i 4,5 miesięczne kociaki