Od dwóch dni nasza Kicia nad ranem wymiotuje. Wcześniej też to się zdarzało.
Pisałem o tym.Wczoraj byliśmy z nią u weta. Dostała dwa zastrzyki (W tym
jeden z antybiotykiem). Temp. 40*. Wczoraj ograniczone jedzonko. Dziś nad
ranem znowu. I znowu do weta. Znowu zastrzki i BEZO-PET. Są dwie opcje:
1. guz listwy mlecznej i przerzuty. I co dalej? .....

2. bardzo dużo liże śierść (i kłaczy się mimo wyczesywania i szczotkowania).
Podejrzenie zaczopowania ukł. pokarmowego bezoarem. I co robić, jeżeli pasta
nie pomoże?
Jutro kolejna wizyta u weta. To dla Kici stres związany z wyjściem z
mieszkania i z jazdą (w dużym korku).
U weta zjadła 5 ml. Po południu w domu była walka o nakarmienie drugą porcja
pasty. Z trudem, ale jakoś na raty udało się nam ją nakarmić ze strzykawki.
Kicia jest wiekowa (11 lat) i po przejściach. Jesteśmy czwartymi z kolei
opiekunami (od Bożego Narodzenia). Zaakceptowała nas i jest strasznie
przymilna. W tej chwili śpi na swojej pani. A wcześniej wystarczyło dotknąć
twardego brzuszka i już kładła się na plecach wystawiając brzuszek do
masowania.
Nie mogę już słuchać proszenia o michę. Wcześniej dostawała "mokre"
(2xdz.) "suche" i śmietankę. Dziś tylko dwie łyżeczki pasty na cały dzień.
CXo będzie jutro? ... pojutrze? ...