Dodaj do ulubionych

chora kicia :(

25.04.06, 20:14
Od dwóch dni nasza Kicia nad ranem wymiotuje. Wcześniej też to się zdarzało.
Pisałem o tym.Wczoraj byliśmy z nią u weta. Dostała dwa zastrzyki (W tym
jeden z antybiotykiem). Temp. 40*. Wczoraj ograniczone jedzonko. Dziś nad
ranem znowu. I znowu do weta. Znowu zastrzki i BEZO-PET. Są dwie opcje:
1. guz listwy mlecznej i przerzuty. I co dalej? ..... sad
2. bardzo dużo liże śierść (i kłaczy się mimo wyczesywania i szczotkowania).
Podejrzenie zaczopowania ukł. pokarmowego bezoarem. I co robić, jeżeli pasta
nie pomoże?
Jutro kolejna wizyta u weta. To dla Kici stres związany z wyjściem z
mieszkania i z jazdą (w dużym korku).
U weta zjadła 5 ml. Po południu w domu była walka o nakarmienie drugą porcja
pasty. Z trudem, ale jakoś na raty udało się nam ją nakarmić ze strzykawki.
Kicia jest wiekowa (11 lat) i po przejściach. Jesteśmy czwartymi z kolei
opiekunami (od Bożego Narodzenia). Zaakceptowała nas i jest strasznie
przymilna. W tej chwili śpi na swojej pani. A wcześniej wystarczyło dotknąć
twardego brzuszka i już kładła się na plecach wystawiając brzuszek do
masowania.
Nie mogę już słuchać proszenia o michę. Wcześniej dostawała "mokre"
(2xdz.) "suche" i śmietankę. Dziś tylko dwie łyżeczki pasty na cały dzień.
CXo będzie jutro? ... pojutrze? ...
Obserwuj wątek
    • anies81 Re: chora kicia :( 25.04.06, 20:58
      Trzymajcie się! Mam nadzieję, że pasta pomoże...
      Jakby jej nie przechodził jeszcze jutro może sprawdźcie diagnozę u innego weta?
      Może poda inne leki. Nie chodzi o to,zeby Kicia była królikiem
      doświadczalnym,ale moze warto spróbować.

      Trzymam kciuki za Waszą bidulkę, odezwij się co i jak idzie dalej

      Aga, Megi, Szogun
    • ewung Re: chora kicia :( 25.04.06, 21:03
      Głaski dla biednej kici. trzymamy kciuki razem z moimi kociczkami za jej
      zdrówko.
      Pozdrowienia
      Ewa i kotki trzy
      • misia007 Re: chora kicia :( 25.04.06, 21:14
        Bardzo wspólczuje i wam i biednej kici, wiem jakie to stresujące ten niepokój i
        wyprawy do weta.Trzymam kciuki, zeby sie jej jak najszybciej
        polepszyło.Pozdrawiam serdecznie z moja trojką.
        • pixie65 Anmar... 26.04.06, 09:08
          a czy przypadkiem w nocy Kocia nie podgryza kwiatków? Jeśli wymiotuje tylko nad
          ranem, w dodatku ma gorączkę to może skubie jakieś roślinki i podtruła się.
          Moje tak miały: w dzień nie tykały draceny, natomiast nocą skubały
          liście...Efekt wiadomy.
          • anmar123 Re: Anmar... 26.04.06, 13:33
            W nocy kicia śpi z nami w sypialni (na swoim posłaniu) W pokoju mam cyklamena i
            fiołki afrykańskie. Do Hoi nie sięgnie. Paprotka (którą podgryzała) jest już na
            balkonie.
            Lekarz wyczuł zgrubienie w brzuszku. Być może jest to kłąb sierści. Albo
            przerzuty z guza na sutkach.
            Dziś dostała znowu dwa zastrzyki i porcję pasty BEZO-PET. I może w niewielkich
            ilościach dostawać karmę. Po wizycie u weta dostała trochę mleka. Przed chwilą
            łyżeczkę Wiskasa. Jest osowiała, nie budzi nas rano, nie dopomina się
            specjalnie o żarełko. I cały czas twardy brzuszek. Czasami wystawia go do
            masowania.
            Następna wizyta u weta w piatek. Nie ma już gorączki (antybiotyk).
            • wiesia.and.company Re: Anmar... 26.04.06, 15:59
              Anmar... czy możesz odwiedzić innego lekarza? Ja myślę, że ten Twój lekarz
              powinien wyczuć palcami, czy nie ma korków kałowych w jelitach, ale też przede
              wszystkim powinien już wykonać zdjęcie RTG! Do piątku może być za późno!
              Poza tym jakieś środki przeciwbólowe lub rozkurczowe typu No-Spa też by się
              chyba przydały.
              Naprawdę uważam, że powinnaś dzisiaj jeszcze odwiedzić innego weterynarza.
              Ja zazwyczaj trochę przesadzam, ale wolę to niż żeby było za późno.
              Spróbuj wyprawy do innego lekarza.
              Pozdrawiam. Wiesia + szósteczka
              • 1966f Re: Anmar... 27.04.06, 09:47
                Witam.Moje koty też tak chorowały po zjedzeniu kwiatów.Dziwie się że weterynarz
                po prostu go nie prześwietlił ,tym bardziej jak coś wyczuł.Idzcie jeszcze do
                innego lekarza oni też czasem sie mylą.Trzymam kciuki za kotka.
                • anmar123 Po badaniu ... 27.04.06, 13:09
                  Przed chwilą wróciłem od lekarzy (małżeństwo wet.) USG wykazało rozległe
                  twory/guzy w brzuszku. Kicia dostała znowu antybiotyk i lek rozkurczowy z
                  p.bólowym. Strzyżenie brzuszka i badanie zniosła dzielnie. Gorzej z jazdą
                  samochodem w transporterce. Jutro znowu na badanie. Propozycje: otwarcie jamy
                  brzusznej w celu stwierdzenia co to jest. USG nie pokaże co to, tylko, że coś
                  jest i jak duże. Guz ma wym. 5x5cm. Kicia waży 4 kg. Czyli wg lekarza jest to
                  duża zmiana. Jelita prawdopodobnie są zaczopowane, gdyż są w nich też gazy.
                  Druga propozycja: operacja usunięcia zmian nowotworowych - bardzo rozległa,
                  listwa mleczna, zmiany w jelitach, żołądku i węzły chłonne. I nie wiadomo, ćzy
                  to przeżyje?
                  • pixie65 Re: Po badaniu ... 27.04.06, 14:13
                    O kurcze...Tak mi przykro, ale rzeczywiście nie wygląda to wesoło...No, mogę
                    tylko trzymać kciuki za zdrowie Kiciuni...
                  • misia007 Re: Po badaniu ... 27.04.06, 15:08
                    Bardzo mi przykro, mam nadzięję, że weci potrafią kici pomóc.Pozdrawiam.
                  • mii.krogulska Re: Po badaniu ... 27.04.06, 23:24
                    Witam,
                    a co jej teraz zapisali?
                    Odwiedziłabym jeszcze weta innego dla konsultacji. Jak już kota otwierać, to
                    żeby to usunąć. Reszta może zaczekać, chyba, żeby to było nowotworowe, to i tak
                    węzły trzeba będzie wyciąć.
                    Dajcie znać co dalej, bardzo Wam współczujemy sad
                    Mii
                    • wiesia.and.company Re: Po badaniu ... 28.04.06, 14:10
                      Też tak sądzę jak przedmówczyni mii.krogulska: udaj się do drugiego
                      weterynarza, ale wcześniej radziłabym jednak zrobić RTG. USG i RTG dadzą lepszy
                      obraz całej sprawy. Skoro operacja może być konieczna, to się nie uniknie, ale
                      lepiej żeby wiedzieć więcej przed operacją, stąd jeszcze zdjęcie RTG i opinia
                      drugiego lekarza. Próbujcie, jeśli trzeba powalczyć, to nie zaniedbajcie żadnej
                      szansy. Na razie inny lekarz i RTG - tak ja to widzę.
                      Trzymm kciuki i pozdrawiam. Wiesia z szósteczką
    • jul-kot Re: po badaniu ... 28.04.06, 16:07
      Witam!
      Bardzo przykro mi to pisać, ale nie jest dobrze. Jeśli kotka ma takie zmiany
      jak opisałaś, moim zdaniem może lepiej jej nie męczyć. Zmiany są wszędzie,
      najprawdopodobniej nowotworowe. Kotka nacierpi się po operacji, a jej wynik
      jest bardzo niepewny. Jak długo kotka przeżyje potem, też nie wiadomo, myślę że
      raczej krótko. Mogą być nawroty i znowu cierpienia.
      Ja bym potwierdził jeszcze tę diagnozę, chociaż moim zdaniem nie będzie nic
      nowego. Jeśli mieszkasz w Warszawie lub okolicy, albo możesz dojechać, polecam
      doktora Jagielskiego z lecznicy na Białobrzeskiej. Albo najpierw napisz do
      niego, lub lepiej zadzwoń i porozmawiaj, dane są na stronie internetowej
      lecznicy:
      www.bialobrzeska.waw.pl
      Pozdrawiam, Juliusz.
      • anmar123 Re: po badaniu ... 28.04.06, 17:14
        Nie mieszkam w W-wie. Choć Kicia jest ze stolicy. Dziś znowu byliśmy u weta.
        Dostała syrop Lactulosum (na przewlwkłe zaparcia). Ostatnie wypróżnienie było w
        poniedziałek rano. USG nie wykazało poprawy. Dostała też karmę RC-veterinary
        diet Intestinal. W związku z tym, że pokarm nie przesuwa się w przewodzie
        pokarmowym (ucisk guza) dawałem po łyżeczce. Domagała się, aż zjadła pół
        saszetki. Dostała też zastrzyki. Teraz śpi w skrzynce (z ziemią) na kwiaty. To
        jej jedno z ulubionych miejsc. Jutro znowu do lekarza. I od rana na czczo.
        Znowu usg. Ale wiadomo już, że to są przerzuty z guza listwy mlecznej i tak
        rozległa operacja będzie zbyt dużym obciążeniem dla tak małego organizmu i może
        tego nie przeżyć sad
        Dzięki za słowa wsparcia1
        • misia007 Re: po badaniu ... 28.04.06, 18:45
          Przykro mi,bo z tego widać, ze trudne chwile przed wami.Jedno mogę doradzić,bo
          podobną sutuacje mam juz za sobą.Zwierzę nie jest stworzone do cierpienia, dla
          niego nie liczy sie długość życia a jakość.Czasem lepiej jest pozwolic mu
          odejść, z godnośćia , bez bólu.Trzymajcie się.
        • anmar123 Re: po badaniu ... 28.04.06, 21:25
          No! Trochę lepiej! Kicia zrobiła po ponad czterech dniach. W mieszkaniu było
          cicho, żeby nie jej przeszkadzać. Trzeba było potem mocno wietrzyć
          mieszkanie.Prawdopodobnie pomogły zastrzyki rozkurczowe i dzisiaj dwie dawki
          syropu Lactulosum.
          To dzisiaj będę chyba spokojniej spał!
          • madzieks2 Re: po badaniu ... 28.04.06, 22:05
            tak mi przykro, że kicia chora sad. najważniejsze to jej dobro... zanim
            pojemiesz jakąkolwiek decyzję skonsultuj się z innym lekarzem. Zyczę dużej
            wytrwałości i tzrymam mocno kciuki za kicię smile
            ---
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=631&w=33654270&a=36444056
    • anmar123 Ponoć jest lepiej 29.04.06, 13:58
      Wróciliśmy od lekarzy (małżeństwo). Stwierdzili, że jest trochę lepiej (po
      wczorajszym wypróżnieniu). Kicia dostała znowu zastrzyki. Następna wizyta za
      trzy tygodnie. Wtedy zostanie określone, jak zachowują sie zmiany nowotworowe.
      Kotek mimo wzystko ma apetyt. Dziś miała być na czczo i specjalnie nie wołała.
      Tylko cały czas biegała do pustej michy. Po wizycie u wetów dostała pół
      saszetki dietetycznej, którą gdyby mogła, to zjadła by razem z miseczką. Przez
      ostatni tydzień trochę zmniejszyła się jej waga (z 4,15 na 3,95 kg). Ale może
      będzie dobrze.
      • salma75 Re: Ponoć jest lepiej 29.04.06, 14:56
        No może ja się nie znam, ale....Na co czekać??? Trzy tygodnie??? Aż zmiany
        nowotworowe sie cofną????
        • anmar123 Re: Ponoć jest lepiej 29.04.06, 16:06
          salma75 napisała:
          > No może ja się nie znam, ale....Na co czekać???

          Zmiany nowotworowe na pewno się nie cofną. Ale za trzy tygodnie będzie wiadomo,
          co się z nimi dzieje. To mamy już zadecydować o uśpieniu kici?
          Na razie ma apetyt i dalej jest strasznie przymilna. Może jeszcze pożyje.
          • salma75 Re: Ponoć jest lepiej 29.04.06, 16:19
            Dalej nie pojmuję....
            A co ma się ewentualnie z nimi dziać za te 3 tygodnie????
            Jakie są opcje??
            Trzeba działać!
            3 tygodnie to baaardzo długo...Za długo by bezczynnie czekać nie wiadomo na co....
            • jul-kot Re: Ponoć jest lepiej 30.04.06, 02:36
              Witam!
              Salmo przeczytaj cały wątek. Kotka ma sporo lat i rozległe zmiany nowotworowe.
              Operacji może nie przeżyć, a jeśli nawet przeżyje, nie da się całkowicie usunąć
              zmian. Nacierpi się, a jej stan nie poprawi się trwale, zwykle się szybko
              pogarsza. Lekarz, który w takiej sytuacji proponuje operację jest dla mnie
              zwykłym naciągaczem.
              Czeka się po to, żeby sprawdzić, czy to ostatnie pogorszenie wynikło z
              przypadkowych czynników, czy z szybko postępujących zmian nowotworowych. W tym
              drugim wypadku kotka ma niewiele życia przed sobą.
              Przy troskliwej opiece kotka ma szanse jeszcze pożyć, może nawet dosyć długo. A
              jeśli już w sposób widoczny zacznie cierpieć, wtedy lepiej te cierpienia
              skrócić. Zaśnie spokojnie, na kolanach, bez stresu, można nawet wezwać lekarza
              do domu. Moim zdaniem dla niej jest to najlepsze rozwiązanie.
              Pozdrawiam, Juliusz.
              • 1966f Re: Ponoć jest lepiej 01.05.06, 20:32
                Witam.Pisz mimo wszystko /co jakiś czas/ co się dzieje z kicią.A jak będzie Ci
                bardzo zle to pamiętaj, że nie ważne jak długo kot żył ale jakie dobre to życie
                miał.Pozdrawiam.
                • anmar123 ... 02.05.06, 09:11
                  Wczoraj sześć razy Kicia zwracała. O 17.oo byliśmy na zastrzyku u weta. Dziś za
                  pół godz. znowu jadę do przychodni. Od wczoraj kicia nie może jeść pokarmu (RC -
                  zapisany przez lekarza). Co zjadła, to zwróciła. Dziś rano prosiła o
                  śmietankę. Nie mogłem słuchać jej próśb i dałem łyżeczkę. Zobaczymy, co będzie
                  po śmietance. Trzymajcie kciuki!
                  • mii.krogulska Re: ... 03.05.06, 01:14
                    Witam,
                    strasznie mi przykro, bądźcie dzielni!

                    Pozdrawiam, Mii
    • 1966f Re: chora kicia :( 02.05.06, 22:58
      Witam.Zaglądam-a tu znowu zle.Jak ostatnio pytałam mojego weta ile żyją koty to
      powiedział że na Śląsku to tylko 10 lat.Wasz ma aż 11 nie męczcie siebie no i
      Kici,bo wszyscy z bólu oszalejecie.A jutro znowu wolny dzień -jak go
      przetrwacie?Myślami jestem z Wami -jak wielu na tym forum.
      • anmar123 Re: chora kicia :( 03.05.06, 09:00
        Witam! Weci nawet w dzień wolny na telefon przychodzą do gabinetu. Z kicią
        codziennie jeździmy do gabinetu na zastrzyki. Dziś jesteśmy umówieni na
        dziewiętnastą. Od tzrch dni jest trochę lepiej!
        Wczoraj musiałem wyjechać na cztery godz. Kicia była po zastrzyku i niweielkiej
        porcji karmy. Po przyjedzie zastałem kicię czekającą przy drzwiach i miauczącą
        z wyrzutem: dlaczego tak długo byłam sama? Dostała zaraz następną porcję
        żarełka i prawie całe popołudnie spała na mnie. Widać, że po tym leczeniu mniej
        cierpi. I dostaje karmę często w małych ilościach.
        A wg przeliczników, to Kicia ma dopiero 60 ludzkich lat. Człowiek w tym wieku
        jest jeszcze bardzo aktywny.
        Dzięki za wsparcie!
    • anmar123 Re: chora kicia :( 06.05.06, 19:50
      Witam!
      Wczoraj Kicia dostała ostatni zastrzyk (12). Zrobiła się bardziej żwawa. Nie
      wymiotuje. Prowokuje nas do zabawy (berek). I ma strzaszny apetyt. Może
      dlatego, że dostaje żarełko małymi porcjami co 3-4 godz. RC Intestinal i RC
      Sensitiviti. Choć gdy zobaczy mnie w kurtce i w butach, chowa sie pod stołem
      lub pod łóżkiem. Od dziś dostaje po pół tabletki. Dziś "stoczyliśmy walkę" aby
      wlać strzykawką do mordki 2ml rozpuszczonej tabl. Pyszczek zaciskała, że nie
      można było wkroplić płynu. Pokazała, że nie jest taka Łagodna, jak nazwała ja
      pierwsza jej Pani. Guz w brzuszku jest nadal wyczuwalny (przez weta), choć na
      razie nie daje niepokojących objawów.
      Dzięki wszystkim za głaski!
      • ameli133 Re: chora kicia :( 07.05.06, 02:07
        CIESZE SIE - OBSERWOWAŁAM WASZĄ WALKE O ZDROWIE KICI - TU NA FORUM milo jest
        widzie pozytywne skutki - chocby maiły trwac chwile warto - mam nadzieje, ze
        kicia bedzie dlugoooo zdrowa i pełna energii na kolejne zabawy...
        wink powodzenia
        • jul-kot Re: chora kicia :( 07.05.06, 02:46
          Witam!
          Anmar, podawaj rozkruszone tabletki nie w wodzie, tylko w kleistym wywarze z
          siemienia lnianego (gotuje się siemię kilkanaście minut z wodą). Koty chętnie
          to piją, bo nawet gorzki proszek zawieszony w tym kleju ma słabo wyczuwalny
          smak.
          Pozdrawiam i życzę powodzenia, Juliusz.
          • anmar123 Re: chora kicia :( 07.05.06, 15:26
            Dzięki za radę z siemieniem. Spróbujemy wieczorem. Jedna porcja siemienia się
            moczy, a druga ugotowana (są różne szkoły przyrżadania tego "specyfiku").
            Wczoraj Kicia mnie strasznie zaskoczyła: bardzo dzielnie broniła swego
            terytorium/mieszkania przed psem sąsiadki, którego zobaczyła na balkonie (przez
            szybę). Ogon trzy razy grubszy, sierść najeżona i warczenie jak u psa. Byłem
            zdziwiony co to jest. A siedziała na parapecie obok mnie. Ja przy kompie.
            Myślałem, że to wróble, które czasami sie drażnią z Kicią, a ona na nie
            wirtualnie poluje. Trwało to do czasu aż pies (ponad cztery razy cięższy)
            poszedł z balkonu do mieszkania.
            Wygląda z tego, że leki na razie pomogły! smile
            • kirke18 Re: chora kicia :( 08.05.06, 09:22
              Czytam ten watek prawie od początku i trzymam kciuki, pisz co z kocią i pisz,
              że się poprawiło smile pozdrawiam.
              • 1966f Re: chora kicia :( 08.05.06, 10:07
                Witam.Ciesze sie tak jak inni że jest lepiej.A co do tabletek to jak jest
                nieduża to może lepiej zawinąć w surowe mielone mięso.Pozdrawiam
                • misia007 Re: chora kicia :( 08.05.06, 14:52
                  Cieszę się, ze kici lepiej, oby tak dalej. Trzymam kciuki
                • anmar123 Re: chora kicia :( 08.05.06, 21:29
                  Przed chwilą była znowu walka o podanie strzykawką tabletki rozpuszczonej w
                  wodzie. Połowa porcji na moich spodniach i rękawie mojej Pierwszej Połowy.
                  Wcześniej rozpuściłem w śmietance, która kiedyś uwielbiała. Polizała ze dwa
                  razy i odeszła.
                  Mięska nie dostaje. Śmietanę też ma zakazaną. Dostaje tylko saszetki RC-
                  veterinary diet ze względu na wcześniejsze dolegliwości ukł. pokarmowego.
                  Suchego też nie może jeść. Na RC zbankrutuję - dwie saszetki dziennie co 3-4
                  godz. po łyżeczce.
                  Ale stan zdrowia narazie jest dobry. Kicia wesoła i ciagle by jadła.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka