Taka dzisiejsza przygoda:postanowilam wyczyscic kuwetke.Oczywiscie moja Froukje towarzyszyla mi
w calej procedurze

Stary zwirek juz w smieciach,kuweta wrzatkiem wymyta,wlasnie papierem ja
suszylam gdy zadzwonil telefon.I stoje nad ta sucha juz kuweta,i gadam,i bezmyslnie sie patrze jak
Froukje coraz szybciej biega pod scianami,az w koncu w miejscu gdzie zwyczajowo stoi
kuweta....wali wielka kupke !!!
A ja gapie sie i gadam.....i nagle smrodek mnie otrzezwil.
Ups,ale glupia mama,powtarzalam do siebie szorujac kafelki

))
A swoja droga,nie mogla mi wczesniej zamruczec ze jej niedlugo sie do kibelka bedzie chcialo ?
Macie tez takie wpadki na koncie?
pozdr.