Dodaj do ulubionych

Kot na wczasach w lesie-nocne wypady na bójki.

20.07.06, 23:27
Poradźcie bardziej doświadczone, co robić, kociej mój, wiek 11 miesięcy i pół,
po raz pierwszy doświadcza wolności , typowy mieszkaniowiec nagle ma do
dyspozycji wielką działkę w lesie, i nieograniczony teren poza działką
niestety wszystko w zasięgu łap uważa za swoje, wieczorem zamiast grzecznie,
hihihi, wrócić do domku udaje się na eskapady w celach wiadomych-wojowniczo
zaczepnych z miejscowym kocim społeczeństwem poszaleć. Jak go się uda złapać
wieczorem to płacze pod drzwiami, jak się ni uda to koło 3 nad raznem trza z
płotu odczepać, w kóry to wbija pazury wściekle wrzeszcząc na miejscowego
kocieja. Jak na razie ran nie ma, i jedynie na pyskówkach się kończy. Martwić
się czy nie? Więzić na siłę kiedy w te upały tylko nocą może pochasać, bo w
dzień jedynie ledwo zipie w najgłebszych cienistych zaroślach.
?????????????????????????????
Obserwuj wątek
    • mist3 Re: Kot na wczasach w lesie-nocne wypady na bójki 21.07.06, 08:50
      A jest wykastrowany?
      • pixie65 Re: Kot na wczasach w lesie-nocne wypady na bójki 21.07.06, 10:14
        A jest zaszczepiony na wściekliznę? A masz ze sobą "zestaw pierwszej pomocy"...???
        • joisana Re: Kot na wczasach w lesie-nocne wypady na bójki 21.07.06, 10:43
          Nie, nie jest wykastrowany (za radą lekarza, bo jeszcze rośnie ma rok bez dwóch
          tygodni, a że w genach main con to czekamy aż dobije do 7 kg, nie znaczy, nie
          molestuje nikogo i nic i nie wykazuje oznak dojrzałości poza rozmiarami jajecek
          i głębokim miaukiem wink).
          Szczepiony jest na wszystko według kalendarza szczepień, zestaw pierwszej
          pomocy, samochód na chodzie i namiary na całodobową lecznicę, niezbyt bliską
          ale jednak-mam. Pazurki niepoprzycinane, także obrona i ucieczka na drzewo jest
          możliwa. Wszystko rozbija się o mój irracjonalny strach, a przecie to wielkie
          kocisko, doświadczenie po miesiącu wczasowania jakie takie ma, rozumku też
          chyba dość, ze do krwawych potyczek nie dochodzi, a jedynie dzikich wrzasków w
          żadnym wypadku nie przypominających miauczenia, a zawodzenie z horroru wink. W
          dzień w te upały sobie nie poużywa na świerzym powietrzu, bo jak tu żyć w
          niemal 40*C, dopiero nocą może pozwiedzać.
          • angieblue26 Re: Kot na wczasach w lesie-nocne wypady na bójki 21.07.06, 11:57
            Asia,
            Ojej, to niedobrze, ze wykastrowany. Wscieklizna to jedno, ale gorzej, ze koci
            Fiv moze zlapac. Wlasnie w czasie bojek miedzy kotami najczesciej sie przenosi.
            Moim zdaniem powinnas ukrocic jego spacery, a juz szczegolnie nocne...
            pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki, bo domyslam sie, ze nie bedzie latwo
            wyperswadowac kotkowi, ze wieczor to nie jest dobra pora na wychodzenie z
            domu sad
            Ola
            • angieblue26 Re: Kot na wczasach w lesie-nocne wypady na bójki 21.07.06, 11:59
              PS Fiv (koci AIDS) nie gorszy od wscieklizny oczywiscie, ale latwiej sie nim
              zarazic. Szacuje sie, ze ponad 1/3 wolno zyjacych kocurow jest jego nosicielami.
              • seniorita_24 Re: Kot na wczasach w lesie-nocne wypady na bójki 21.07.06, 12:44
                FIP a przy okazji zapłodnic kilka kotek i powiększyc populację bezdomniaków. Nie
                boisz się, że jakis lis albo wałęsający sie pies go zagryzie lub pokiereszuje?
                Ja swoich balabym sie wypuścić samopas tymbardziej w lesie.
                • angieblue26 Re: Kot na wczasach w lesie-nocne wypady na bójki 21.07.06, 13:40
                  Fip to zakazne zapalenie otrzewnej :
                  www.vetmozga.com/artykuly/kotwirusowechoroby.php
                • joisana Re: Kot na wczasach w lesie-nocne wypady na bójki 21.07.06, 13:42
                  Oczywiście, ze się boję na dodatek kładowców, co w nocy rajdy sobie urządzają.
                  Ale bardziej bym się bała w mieście niż w lesie. Las jest głęboki, ze zwierząt
                  dzikich zostały 3 sarny na krzyż i gryzonie, samochodów nie ma, drzew do
                  ucieczki do wyboru do koloru. O zapładnianiu ewentualnym pisałam wyżej, wet
                  jest dobry wie co mówi, więc go w tej materii słucham.
              • joisana Re: Kot na wczasach w lesie-nocne wypady na bójki 21.07.06, 13:37
                Wolno żyjących tam nie ma są gospodarskie, po jednym na gospodarstwo (w sumie
                5) zadbane, pod opieką weta, do tego przyjezdne jak mój, ale to lelaki persy, i
                takie tam, co to za siatkę nie wyjżą, a szczepione zapewne też. Kotki są dwie z
                miejscowych, chodzą aktualnie w ciąży, więć nie zapłodni, zresztą lekarz wet,.
                przed wyjazdem na moje obawy mi tłumaczył, zwe takiemu młodzikowi to dorosła
                kotaka po pysku da a pokryż się nie da, jak ma miejscowych dojżałych amantów. A
                Rudolf nic w te klocki skłonności nie przejawia, mimo niemal roku według
                lekarza jeszcze nie jest dojrzały, ponoć po przodkach rasowcach należąćych do
                chyba najwięszych kotów domowych może dojrzeć w wieku 1,5 roku, puki co jak już
                pisałam, żadnych zachowań sexualnych nie ujawnia. DO żadnych krwawych zajść nie
                doszło, to od miesiąca tylko dzikie wycie na przeciwnika. No i kiedy na siłę go
                zatrzymuję też wyje i popłakuje pół nocy, i zaczyna od nowa o 4 rano .
                • angieblue26 Re: Kot na wczasach w lesie-nocne wypady na bójki 21.07.06, 13:47
                  Asia, rasowy czy nie, ryzyko zarazenia to samo niestety sad((
                  Ale jesli rzeczywiscie psulby wyciem wakacje, niech biega.
                  Sadze, ze mimo wszystko przed nastepnym wyjazdem warto byloby go wykastrowac,
                  chocby dla Waszego spokoju, bo bez klejnotow nie powinien sie tak rwac do
                  nocnych wedrowek.
                  Pozdrawiam, zycze udanej drugiej czesci urlopu smile))))

                  PS Ja nie czekalam na dojrzalosc Zurka, po pierwszych symulacjach zabaw, ze tak
                  powiem erotycznych z udzialem ulubionego pluszaka, poszedl pod noz, nie bylo
                  zmiluj sie smile
                  • angieblue26 Re: Kot na wczasach w lesie-nocne wypady na bójki 21.07.06, 13:48
                    Jesli tak jak piszesz nie ma tam zwierzat a koty pod opieka weta - puszczaj,
                    niech sie wybiega smile
                  • joisana Re: Kot na wczasach w lesie-nocne wypady na bójki 21.07.06, 14:05
                    A co mi tam wycie, ale wiesz jak on się zali jak cierpi zamknięty kiedy dwór w
                    zasięgu łapy sad. A kastrację zaordynował wet na równe półtora roku, chyba że
                    wcześniej przejawi gotowość, właśńei ma skok wzrostoy, łapy jak u tygrysa, małe
                    ciąłko, a karczycho jak u bizona, zaczynam wierzyć, ze będzie jak main coon wink.
    • hakdil Re: Kot na wczasach w lesie-nocne wypady na bójki 21.07.06, 20:45
      Ja mam podobny dylemat,bo przez cały sezon letni biore na weekendy lub czasem i
      dłużej mego Leosia.Ostatnio pojawił sie lis,a raczej lisiczka karmiąca
      młode,podchodziła bardzo blisko,rozrywala worki na śmieci,nie bała sie
      krzyków,hałasow...Bałam sie,ze moze upolowac Leosia,bo on jak zajączeksmile
      ale...koniec był taki,ze lisiczka zginęla bardzo straszną śmiercią...Druga
      sprawa,to uważaj,by sie Twoj kotek nie zagubił,bo osobiscie dokarmialam
      zagubionego kota letników i dopilnowalam szczesliwego fnału,gdy to zguba po 4
      tyg.,zdziczala ,wygłodniała ,trafiła do włascicieli.Mój Leon jest takim
      tchórzem,ze byle co go przeraza,zmyka wtedy prosto do domu,wiec o zagnięcie sie
      nie boje.Tez go zaszczepilam na rózne choróbska itp.
      Ale-ok.23godz.zamykam drzwi i koniec laby dla kota,bo nie zasnęlabym z
      nerwów,ze jemu moze cos sie stac.
      Pozdrawiamsmile))
      • aniabe13 Re: Kot na wczasach w lesie-nocne wypady na bójki 21.07.06, 23:35
        Temat dla mnie jak najbardziej aktualny. Moja kota (wysterylizowana,
        zaszczepiona) właśnie na wczasach jest, działka ogrodzona, kot tchórz i co
        chwila ucieka do domu ale na noc kota zamykam w domu. Pierwszy rok protestowała
        ale teraz najpóźniej 23.00 kot wraca sam i idzie spać. Co prawda rano o 6,00
        mnie budzi i domaga się otwarcia drzwi ale coś za coś. Nie zasnęłabym gdyby
        Misia nie wróciła. Dzikich kotów tam parę nocami chodzi i jak nic obiłyby pysk
        mojej Misi. Dlatego od rana do nocy kot hasa a na noc do domu.
    • joisana No i ciąg dalszy nastąpił, śmiać się czy płakać?! 03.08.06, 21:15
      Ledwo pisze jedną ręką, bo mój cudny poduszkowy Rudi wbił mi się wczoraj rano w
      obie dłonie i zrobił z nich pasztet, zadrapania pikuś, ale pazury dotarły do
      stawu i stan zapalny oraz ból wykluczyły chwilowo z użycia jedną dłoń. Zajście
      spowodowała moja próba ratowania życia mojemu i miejscowemu kotu, kiedy bitwę
      urządziły sobie na leśnej ale jednak uczęszczanej drodze, a akurat nadjeżdżał
      samochód. Oczywiście w amoku bitewnym Rudy zareagował normalnie czyli próbował
      mnie zabić wink. Po zaopatrzeniu własnych ran u miejscowego lekarza, obejrzałam
      dokładniej kocura (zaraz po bitwie wyglądał na okaz zdrowia i dobrego humoru)i
      okazało się , z epazurek w lewej łapie dziwnie sterczy, a nad lewym oczkiem
      jakieś zaczerwienienie ma miejsce, no to kota pod pachę i do weta, a tam klops,
      nad oczkiem ot nie zaczerwienienie, a rozcięcie na odcinku prawie 1 cm, nie
      kwalifikujące się do szycia zaordynowano antybiotyk w kroplach, a pazurek jest
      praktycznie wyrwany- i trzeba było dokończyć dzieła odcinając go. Zabiegi
      kociej zniósł z honorem nawet nie miauknąwszy. Na razie zakaz spacerów, tylko
      zakrapianie i czekanie, aż ranka po wyciętym pazurze sie zagoi. Całe szczęście,
      ze tylko na tym się skończyło, ale wet zwrócił moją uwagę na niby drobiazg,
      jaką siełę trzeba zastosować, zęby wyrwać pazur-ano dużą, to w jakim stanie
      jest przeciwnik, skoro u mojego w sumie takie drobiazgi? Otóż przypadkowo
      dowiedziałam się, że w kiepskim-mój młodzik praktycznie zmasakrował starego
      wygę. Tak a ja się bałam,że któryś ocur mu krzywde zrobi, a to on sam jest
      niebezpieczny, a jaki z siebie zadowolony, ech koty. Mam mieszane uczucia, w
      domu niewin iątko, choć włóczęga, a w starciu maszyna do zabijania, tylko czemu
      myszy nie łowi?
    • wrexham Re: Kot na wczasach w lesie-nocne wypady na bójki 03.08.06, 21:51
      ja ci tylko napisze na pocieszenie, ze moj rysiek robi dokladnie to samo z
      malenka, roznica: najpierw wrzeszczy, potem sie bije, a potem wpada do domku
      przez okno, chowa sie w posciel i robi okropna kupe ze strachu; tak wiec jak
      widzisz i tak masz lepiej smile))
      a sprobuj go nie wypuszczac, bedzie ryczal pod dzwiami calutka noc;
      och ilez kolder myslmy juz z mezem kupili nowych; na niezly osrodek
      wypoczynkowy by sie zebralo
      pozdro wrex.
      • joisana Re: Kot na wczasach w lesie-nocne wypady na bójki 04.08.06, 08:33
        A to się zgadza, kołdra w ramach zemsty zesikana dwa razy - właśnie piorę wink.
        • pixie65 A jak sie miewa "ofiara"..? 04.08.06, 09:19
          czyli współuczestnik bójki??? Czy z nim tez ktos popędził do weta, opatrzył
          rany, dał antybiotyk...?
          • wrexham cala pixie....:)))))))))))))))))))) 04.08.06, 10:49

            • pixie65 ?????? 04.08.06, 11:18
              no co........? smile)) Zapytałam z ciekawości, bo uważam, że jak "mojego biją" to
              niedobrze, ale jak "mój bije" to też ponoszę za to odpowiedzialność...Koty to
              nie psy i na śmierć się nie potłuką, ale w tym roku miałam sporo problemów z
              leczeniem takich właśnie przypadków. Koleżanka mi tłumaczy, że jak się tłuką to
              są głupie i same sobie winne, nie zmienia to faktu, że obrażenia mogą prowadzić
              do zakażeń i...Przecież "wszystkie koty są nasze"...smile))
              • wrexham Re: ?????? 04.08.06, 11:24
                nie no w porzadku smile)) tylko sie zawstydzilam przy okazji, ze mi to nie
                przyszlo do glowy sad a tobie przyszlo, wiec pomyslalam sobie i powtorze jeszcze
                raz: cala pixie smile)))))))))
                trzymaj sie
                wrex.
                • pixie65 aha....:-)))) 04.08.06, 11:41
                  ale swoją drogą...dalej jestem ciekawa, jak się miewa ofiara....
                  • angieblue26 Re: aha....:-)))) 04.08.06, 13:33
                    Napisze, bo wiem ze "sprawdzonych zrodel" smile (mam nadzieje, ze Joisana sie nie
                    obrazi smile)
                    Przeciwnik Rudolfa zostal okazany weterynarzowi i opatrzony.
                    Miewa sie dobrze smile
                    • pixie65 Re: aha....:-)))) 04.08.06, 13:37
                      No to całe szczęście...smile)) A może Agresorowi przydałby się...kaganiec...smile))
                      • angieblue26 Re: aha....:-)))) 04.08.06, 13:42
                        O ile wiem "wszczynacz bojki" pozostaje nieznany smile
                        • pixie65 Re: aha....:-)))) 04.08.06, 13:56
                          No wiesz, Angie...To w końcu pupilek Joisany jest na "gościnnych występach" smile
                          a Terytorium - Rzecz Święta....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka