Jutro zaczynam malowanie łazienki. Przypomina mi się historia juz
niezyjącego, najstarszego kocura Maćka. Malowałem duzy pokój, farbe
rozrabiałem w wielkiej misce. Ta mała łaciata gadzina tak się cieszyła że coś
sie w domu dzieje, że szok. Zaczął latać, brykać... I w efekcie wylądował w
tej misce z farbą. Umyłem go pod prysznicem, ale i tak się małpiszon
pochorował.
To w ogóle był model. Uwielbiał wylegiwac się na pokrywie od akwarium. Kiedyś
czyściłem dno. Pokrywe bywa zdjęta. A ten siup, i wleciał do wody. Pamietam,
jak opadał na dno. W ułamku sekundy odbił się od dna i wyskoczył

Dzis spoczywa sobie pod drzewem na naszej działce. Dozył gargamel jeden 18
lat

Pozdro
Krzysztof