Dodaj do ulubionych

chory kot?

15.08.06, 22:31
no wlasnie nie wiem...dwa dni temu wrocilam z urlopu i zauwazylam, ze furio,
ktory byl sam w domu dokarmiany przez dobrych ludzi, kicha ale poza tym oczy
czyste, apetyt wilczy...dzisiaj jakby kicha mniej ale przespal caly dzien
(potwornie deszczowy) i jakis taki jest "wyciszony" no i od porannej saszetki
juz go miska nie interesuje..ani zaden z przysmakow przy ktorych normalnie
obgryza mi paznokcie jak za dlugo rozrywam opakowke...nie wiem, leciec do
weta czy jeszcze go jutro poogladac? problem w tym, ze mnie w miedzyczasie
dopadl jakis okropny nerwobol w plecach i ledwo sie ruszam (we dwoje
spedzilismy ten dzien pod koldra) musialabym kogos specjalnie prosic o pomoc
co robic? nie berdzo sobie moge pozwolic na dzialanie w panice i pod wplywem
emocjismile
Obserwuj wątek
    • biljana Re: chory kot? 15.08.06, 22:39
      poobserwuj go chwilke. przytul sie do niego i posluchaj jak oddycha i czy nie
      jest goracy. ja tak wykrylam tajemnicze przeziebienie naszego Guciusia, bo
      cholernik nawet apetytu nie stracilsmile
      zobacz jak jutro bedzie sie sprawowal i najwyzej idz z nim po poludniu do weta.
      czasem chorobsko przechodzi niepostrzezenie, a u Gucia skonczylo sie to
      zastrzykami.
      ale moze tylko kicha - sama znasz najlepiej wlasnego kota. wiesz, czy zachowuje
      sie normalnie.
      pozdr.
      • mama007 Re: chory kot? 16.08.06, 07:44
        minelo? dzis normalny dzien, bedzie latwiej sie dotoczyc do lekarza jakby co.
        ale mam nadzieje, ze minelo
        • boe_ Re: chory kot? 16.08.06, 10:37
          wyglada na to, ze minelo! rano zjadl swoja porcje, napadl na mnie zza drzwi i
          probowal zgwalcic moj sweter, czyli wszystko w normie smile dalej troche kicha,
          ale moze sam sobie poradzi...ja z drugiej strony ciagle ruszam sie jak
          terminator sad
          przyznam wam sie do czegos..to bedzie strasznie trudne wyznanie ale moze
          czesciowo wytlumaczy moja trzesawke nad kocim kichaniem
          kiedy zamieszkalam z moim mezem on wniosl w posagu pieknego kocura z ktorym
          mieszkal od 10 lat..kochali sie strasznie, ale tak po mesku, bez zbytnich
          czulosci...bolster nie miewal obcinanych pazurkow i czesanego futra, czasem
          znikal na 3 dni po czym wracal z urwanym uchem, ale za to z jakas padlina w
          prezencie...poniewaz moj maz ostatni raz byl u lekarza jako niemowle na
          obowiazkowych szczepieniach i sam przelazil przez kazde chorobsko, mial takie
          samo podejscie do swojego kota...i tak sobie zyli w pelnym zdrowi przez 10 lat
          do czasu az bolster sie strasznie rozchorowal..to byl pierwszy kot w moim zyciu
          i nie bardzo wiedzialam z czym to sie je...w koncu kiedy nabralam pewnosci ze
          jest z nim cos nie halo i zawiozlam go do weta, bylo juz za pozno sad bolster
          mial ostra niewydolnosc nerek i trzeba go bylo uspic..moj maz strasznie to
          odchorowal, na tyle, ze nowy kot pojawil sie w naszym domu dopiero 4 lata
          pozniej, ale czesto mysle z ogromnym wstydem, ze to byla nasza wina, ze go
          zaniedbalismy i pozwolilismy mu cierpiec....gdyby trafil do weta pierwszego
          dnia kiedy zauwazylam ze cos sie z nim dzieje, moze udaloby sie go wyleczyc
          dlatego okropnie trudno mi byc obiektywna i zachowac zimna krew kiedy moje
          kocie na pol dnia straci apetyt
          • misia007 Re: chory kot? 16.08.06, 11:34
            Boe niepotrzebnie sie obwiniasz, nieraz naprawde trudno poznać, ze kotu cos
            dolega.Czasem nawet weci lekceważa nasze obawy i nie potrafią postawic właściwej
            diagnozy.Doskonale rozumiem Twój lęk o Furia ale moze da sobie sam radę z tym
            kichaniem.Mój Wacus po przebudzeniu nieraz wydaje z siebie całą kanonadę kichów
            i jest ok.Pozdrawiam z moją trójką.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka