Dodaj do ulubionych

Choroba Pepka

29.09.06, 21:54
Kocina mi zachorowała - jakieś dwa tygodnie temu okulał na prawą łapkę.
Wydawało się, że miał jakiś uraz /spotkanie z innym kotem?/, dostał serię
antybiotyków. Wydobrzał. Po kilku dniach okulał na lewą łapę /bez żadnych
zewnętrznych przyczyn/. Taki stan i ogólne złe samopoczucie utrzymywało się
jakiś czas więc kolejna wizyta w lecznicy, kolejna dawka antybiotyku. Tyle,
że nie było poprawy, stan jego pogorszył się, źle stawał na tylne łapki.
Wysoka temperatura. Dziś zrobiliśmy badania krwi i są niedobre. Bardzo dużo
leukocytów /3-krotnie przekroczona norma/, za dużo erytrocytów, za wysoki
poziom hemoglobiny, zły hematokryt. Wyniki wskazują na silny stan zapalny,
ale czego - nie wiadomo. Dziś dostał kroplówkę, zmieniony został antybiotyk,
bo tamten nie działał. Jutro jedziemy na rtg stawów barkowych i ew. klatki
piersiowej i jamy brzusznej. Do tej pory błądzimy po omackusad((
A kocina jest bardzo słaba. Położona w jednym miejscu leży, nawet nie zmienia
pozycji. Karmimy go na leżąco podstawiając żarełko pod pyszczek. Do kuwety
jest zanoszony...
Martwię się bardzo. Taka cierpiąca mała /na dodatek chuda/ kocia bidasad((
Obserwuj wątek
      • mirmunn może to zapalenie stawów? 29.09.06, 22:46
        Po przeczytaniu objawy skojarzyły mi się z "ludzkim" zapaleniem stawów - taki
        przebłysk. moze to jakiś trop???
        Trzymamy kciuki za bidulka. Niech wyzdrowieje. głaski- głaski.
        Mirka , Max i Mini
            • barba50 Już piszę 30.09.06, 16:35
              Dalej nic nie wiemysad Zdjęcie nie dało odpowiedzi co to jest.
              W obręcie stawów barkowych jedynie niewielkie zwężenie szpar stawowych bez
              zmian kostnych, czyli nie to. Wszystkie narządy w obrazie klatki piersiowej i
              jamy brzusznej bez uchwytnych zmian, serce, wątroba, nerki, trzustka i co tam
              jeszcze dało się zmieścić na zdjęciu...
              Dostał kolejny zastrzyk. Trochę łazi po domu, w większości leży, ale biedak
              wymęczył się bardzo jazdą na rtg /w okolice Wyścigów jechałam z Konstancina
              wszelkimi możliwymi objazdami przez Wilanów, Puławska dziś w remoncie, wracając
              nie odważyłam się wbijać w Puławską, choć jechałam do weta w Piasecznie, ale
              przy Poleczki już był korek - pojechałam więc z powrotem tak samo tzn. Wilanów,
              Konstancin do Piaseczna/. Płakał mi całą drogęsad((
              Ja też się umęczyłam, a najbardziej stresujące jest to, że nie wiadomo co mu
              jest i jak go w związku z tym leczyć. Weterynarz chyba też nie wie...
              • pixie65 Re: Już piszę 30.09.06, 16:47
                Barbo, a czy Pepek nie miał kontaktu z kleszczem? Tak mi się kojarzy, że znajoma
                psica miała podobne objawy...Ale nie wiem, co wychodzi wtedy w rtg, czy jak
                "normalne" zapalenie stawów, czy inaczej...Trzymam kciuki!!!
      • barba50 Niestety jest źle 01.10.06, 13:33
        Wróciłam przed chwilą od weta. Dał kroplówkę, antybiotyk, ale doszliśmy do
        wspólnego wniosku, że ten przypadek ich przerósł. Trzeba szukać pomocy gdzie
        indziej. Jutro przed południem jadę więc do Multiwetu, dowiadywałam się kto
        będzie miał dyżur. Martwi mnie tylko, że dodatkowo przysparzam mu cierpienia
        tymi kolejnymi jazdami. Ale nie mogę go zostawić samego sobie...
        Źle mi z tym wszystkim straszniesad((
        • misia007 Re: Niestety jest źle 01.10.06, 13:52
          Barbra , tak mi przykro.Żadnych słow pociechy nie znajduje,ale trzymam z calych
          sił za chudzinkę.I wyjśc mi nie moze z glowy co go tak nagle dopadło.To młody
          kot, silny organiżm, powinien dac sobie rade z ta franca, tylko żeby wiedzieli
          jak go leczyc.Trzymaj się i bądz dobrej mysli, mimo wszystko.
        • gatta_gatta Re: Niestety jest źle 01.10.06, 14:41
          Barba, bardzo mi przykro, ze Twoj kotek jest chory.
          byc moze i te podroze do lecznicy nie sa tym co Pepek lubi najbardziej, ale
          przeciez robisz to z intencja, zeby przywrocic go do zdrowia, a nie zeby
          przyspozyc mu cierpienia. i to jest najwazniejsze.
          pozdrawiam Cie serdecznie
          Pepka prosze poglaskac ode mnie

          Gatta
          Sprytek&Franka
    • mierzejka Re: Choroba Pepka 02.10.06, 10:30
      moj kotek tez nagle okulał, bez powodu, dostał gorączki, w ogóle ne chciał
      chodzić w tym okresie. Takich ataków było ze 3, 2 x dostawał antybiotyk i serię
      innych zastrzyków, pomagały na chwilę. Za 3 razem za porada innego weta po
      prostu przechorował bez leków, gorączka poszła sobie sama precz i nozki wróciły
      do normy. Diagnoza była: kaliciwiroza. Może warto ten trop podsunąc wetowi?
      Mój kotek po tamtych epizodach jest całkiem zdrów (może oprócz nadwagi), czego
      zyczę także dla twojej kociny i trzymam kciuki.
        • barba50 Po wizycie w Multiwecie 02.10.06, 12:50
          Pomimo wizyty u bardzo dobrego weterynarza dalej nie wiadomo jaka jest
          przyczyna Pepkowego stanu. Znów gorączka, bolesność kości lub mięśni, zły
          ogólny stan. Wykluczył jednak kilka chorób - nic odkleszczowego, nie trutka,
          nie białaczka i coś tam jeszcze. Była konsultacja ortopedyczna - ortopeda też
          nie stwierdził nic co by powodowało takie objawy.
          Więc tak - teraz nadal leczenie objawowe - podana kroplówka, zmiana leków /na
          niesterydowe/, odstawienie antybiotyku, który był całkowicie nieskuteczny.
          Po lekach ma być widoczna poprawa, zobaczymy, obysmile
          A że to zdecydowanie trudny przypadek na czwartek umówiona konsultacja
          specjalistyczna /na szczęście zwolnił się termin, bo ktoś zrezygnował/. Acha -
          dostałam leki do podawania w tabletkach, nie muszę go codziennie wozić i
          mordować jazdą.
          To tyle. Trzymajcie kciuki dalej, żeby nie było jakiegoś wirusowego paskudztwa,
          bo o tym też była mowa, a to w większości przypadków niewyleczalne...
            • wiesia.and.company Re: barba, trzymam kciuki, oczywiście 02.10.06, 13:57
              Dobrze, że masz tabletki (to też lepiej i dla Pepka, że nie musi się stresować
              dojazdami i u lekarza, bo podasz mu Ty, i w znanym otoczeniu, oszczędność czasu
              dla opiekuna i jednak taniej niż przy tych codziennych wizytach). Świetnie, ze
              do profesora dostaniecie się z marszu, bo zapisy są co najmniej na trzy
              tygodnie z wyprzedzeniem.
              Co to za świństwo, że tu i doktor z dużą praktyką i dużą wiedzą, i ortopeda
              nie mogą dać rady? Tfu, tfu, Uranek miał po wirusie takie kłopoty z chodzeniem,
              ale bez temperatury, bez takich wyników badania krwi.
              Profesor powinien pomóc, jest jednym z niewielu o takiej ogromnej wiedzy. Ja
              przynajmniej jestem pod wrażeniem (i Bartuś, i Felutek i Uranek też by mogli
              potwierdzić).
              Trzymamy kciuki. Pepek, czy Ty wiesz, ile osób ma zaciśnięte kciuki, a ile
              pazurów jest zwiniętych, kochaniutki, nos i ogon do góry, musisz pilnować
              podwórka i swoich dziewczynek. Chłopaku, daj odpór chorobie!
              Pozdrawiam. Wiesia + 8
            • barba50 Z pewną nieśmiałością donoszę, że... 03.10.06, 11:43
              jest lepiej. Dużo lepiej. Kot ożył, je, łazi, wskakuje zgrabnie na sprzęty, drze
              gębuchę, że on chce na dwór, że to dyskryminacja - kocice mogą, a on nie? Były
              nawet siostrzano-braterskie zapasysmile Oj jak mi brakowało tego widoku...
              Niestety mam świadomość, że to trafione leki zadziałały na objawy. Przyczyna nie
              została znaleziona i tym bardziej usuniętasad
              A donoszę z nieśmiałością, bo taka huśtawka jego stanu zdarzała się już
              wcześniej /co prawda nigdy nie był aż tak ożywiony/ następnie zły stan wracał
              jak zły szelągsad((
              Nic - staram się myśleć pozytywnie - zaordynowane leki rano podałam, siedzę w
              pracy i myślę o mojej chudzince...
              We czwartek wizyta u profesora. Miejmy nadzieję, że coś wymyśli. Bo jak nie on
              to kto???
              Nadal prosimy o trzymanie kciukówsmile))
              Baśka z Pepkiem /trochę lepszym/ i kocicami
                    • wiesia.and.company Re: Pepuś! 03.10.06, 15:49
                      No i tego byśmy chcieli, Pepek! Do dzieła, pokaż kto to ma zęby i pazury.
                      Tak trzymać! I mamy nadzieję, że pan profesor odczyta wyniki i powie, że to
                      banał, bo to np. jakiś owad ugryzł albo jakaś trucizna na myszy albo krety.
                      Oby już za nami!
                      Pozdrawiam. Wiesia + 8
                          • barba50 Peputek ma się dobrze, ale... 05.10.06, 11:39
                            dziś konsultacja profesorska w Multiwecie. Trochę się denerwujęsad
                            A po zachowaniu Pepka nie widać, że coś mu jest... Jak "ożył" po
                            poniedziałkowej zmianie leków jest jak nowy kot. Je, łazi, biega, wskakuje na
                            wszelkie możliwe sprzęty i tylko drze niemiłosiernie gębuchę, że nie jest
                            wypuszczany na dwór.
                            No i właśnie taka naszła mnie refleksja - gdyby nie były zrobione badania krwi
                            /które wykazały jakiś silny stan zapalny/ to po podaniu odpowiednich leków kot
                            by wydobrzał i uważalibyśmy, że został wyleczony... Do głowy by nam nie
                            przyszło, że zostały zlikwidowane objawy, a do przyczyny nawet nie dotarliśmy.
                            I tak prawdopodobnie dzieje się w wielu przypadkach, również w leczeniu
                            ludzi...
                            Nic, cały czas sobie powtarzam, że trzeba myśleć pozytywnie. Do wizyty jeszcze
                            kilka godzin, zobaczymy, może się wyjaśni i nie będzie to TO złe...
                              • barba50 Wróciliśmy od pana profesora 05.10.06, 20:23
                                Więc tak - pan profesor podał dwie prawdopodobne przyczyny niedomagań Pepka.
                                Po pierwsze zapalenie rdzenia kręgowego dające większość objawów, które miał
                                Pepek. Kulawizny, osłabienie, powłóczenie łapkami itd. Leczenie kontynuujemy
                                bez zmian, bo jest poprawa. Czyli nie stawy, nie mięśnie, a rdzeń kręgowy.
                                Po drugie jest możliwe, że nabawił się wtórnej żywieniowej nadczynności
                                przytarczyc - strasznie mądra nazwa, a generalnie chodzi o stosunek wapnia do
                                fosforu. Za dużo jest fosforu, więc całkowicie odstawiamy mięso. Ale nie
                                rezygnujcie w żywieniu z mięsa /może jedynie ograniczcie jeśli podajecie dużo/.
                                Taka sytuacja może się zdarzyć, ale muszą być jakieś dodatkowe czynniki. Kocice
                                mogą mięso dostawać, im się nic nie dzieje. Siłą rzeczy zmniejszę jedynie
                                ilość.
                                Dalej podajemy leki, dalej szlaban na wychodzenie. W poniedziałek telefon do
                                p. profesora z raportem o stanie zdrowia, a jeśli by nie było całkowitego
                                wyleczenia to dostałam receptę na dexamethason, który wtedy dopiero wykupię.
                                Na temat białaczki i zapalenia otrzewnej też była mowa. W każdym razie póki co
                                idziemy w kierunku jak wyżej, te będziemy diagnozować /tfu, tfu/ jeśli nie
                                będzie efektu.
                                To tyle. Pan profesor jest wspaniałym lekarzem, ze znakomitym podejściem do
                                zwierząt, wymaga od opiekunów dogłębnej wiedzy na temat pupili. A że Pepek nie
                                był po wyjściu z lecznicy zestresowany niech świadczy fakt, że zaczął miauczeć
                                w samochodzie dopiero w połowie drogi /do lecznicy mamy ok. 25 km/ i to
                                bardziej mu się chyba nudziło siedzenie w transporterzesmile))
                                Dziękujemy za zainteresowanie i kciuki
                                Baśka i Pepek
                                • misia007 Re: Wróciliśmy od pana profesora 05.10.06, 21:27
                                  No to warto jak widac do profesora po rade sie udac, bo jasniej to wygląda. i te
                                  choroby tez na uleczalne wygladają.o tym ,ze miesa za duzo kocurom nie mozna
                                  dawac , słyszałam od Sumińskiej i swoim daje 2 góra 3 razy w tygodniu.Na radość
                                  chyba jeszcze za wczesnie, tym bardziej, ze szlaban na wychodzenie Pepek dalej
                                  ma i pewno sie będzie awanturowal ale jakieś swiatełko w tunelu i plan leczenia
                                  jest.trzymam więc dalej, zeby te profesorskie kuracje Pepka uleczyly calkowicie.
                                  Pozdrawiam z moja trójką.
                                • adrzewoj To dobrze 06.10.06, 08:27
                                  Czy profesor mówił, jak unikać zapalenia rdzenia kręgowego, czy na takie
                                  przypadłości nie ma siły?
                                  Bo rozumiem, że ograniczenie mięsa to sposób na nadczynność przytarczyc.
                                  Dalej trzymam kciuki za Pepka.

                                  Pozdrawiam
                                  • wiesia.and.company Re:Dobrze,że jest diagnoza i leczenie w konkretnym 06.10.06, 08:59
                                    kierunku. Pan profesor poprowadzi i co prawda choroby niebanalne, więc może się
                                    okazać, że leczenie będzie długotrwałe, a może do końca życia zmiana nawyków
                                    żywieniowych (tzn. biedny Pepku będziesz musiał jeść i polubić to, co ci nie
                                    szkodzi).
                                    Zapalenie rdzenia kręgowego zapewne może być spowodowane rozmaitymi czynnikami,
                                    na które nie mamy wpływu, ale też i wirusowe, po przeziębieniach, takich prawie
                                    banalnych. (Mówię z własnego doświadczenia tzn. przypadku Uranka, u którego
                                    wirus usadowił się w rdzeniu w odcinku tylnym i powodował uciski na nerwy, a
                                    więc postępujący bezwład tylnych nóżek - taki przypadek, ale wcale tak nie musi
                                    być u Pepka i u innych kotów. Uranek miał pecha, że ten wirus nie ugiął się
                                    nawet przy intensywnym leczeniu). To jak opryszczka, może przycichnąć albo się
                                    nasilać, albo już się nie ujawnić, ale istnieje i sprzyjające warunki mogą ją
                                    uaktywnić. Pepku, ty jesteś mocnym kotem, dasz sobie radę z wirusem, Twoja
                                    opiekunka barba50 już o to zadba z panem profesorem. Ty tylko masz teraz jeść
                                    to, co dostaniesz i nie pyskować.
                                    Pozdrowionka. Wiesia + 8 (przepraszam, jeśli się wymądrzałam na temat choroby,
                                    ale co przeszliśmy z Urankiem, to wiadomo...)
                                            • barba50 Misiu - niestety:((( 08.10.06, 12:31
                                              Jeśli bym zrobiła dziś zdjęcie Pepusiowi nie byłoby ono "ku pokrzepieniu
                                              serc"... Już sama nie wiem, było lepiej, dzisiaj leży /znaczy rano trochę
                                              zjadł, zrobił sio/ i minę ma bardzo smutnąsad(( Patrzy tymi wielkimi żółtymi
                                              oczyskami i nie ma łazikowania po domu, zaglądania do miseczek, wołania o
                                              wypuszczenie na dwórsad((
                                              Martwię się, bo przecież już wcześniej bywała taka huśtawka - ożywienie potem
                                              znów apatia...
                                              Mam jutro zatelefonować do pana profesora. Myślałam, że będę mogła powiedzieć,
                                              że jest ok, że nie trzeba podawać kolejnego leku /dexamethason, mam receptę/,
                                              ale w tej sytuacji...
                                              Aż mi się płakać chcesad((
                                              • misia007 Re: Misiu - niestety:((( 08.10.06, 12:42
                                                Boze, tak mi przykro.To okropne patrzec jak ukochany zwierzak cierpi.Najgorsza
                                                jest bezradność i strach co dalej.A koty cierpia w milczeniu i to jest chyba
                                                najgorsze, ze trudno sie tak naprawde zorientować co im jest.Ale nie płaczmy nad
                                                Pepkiem, trzeba wierzyć, ze ten profesor mu pomoze i kocina wróci do
                                                zdrowia.Barbra trzymamy kciuki, za biedaka i za Ciebie, zebys miala siłe przez
                                                to przejść.Pozdrawiam z moja trójka.
                                                • wiesia.and.company Re: Zdrowiej, Pepku! 09.10.06, 09:17
                                                  Tak, tak. Zdrowiej. Zdjęcia widziałam, Pepek przeuroczy, mina dziarska. I tak
                                                  trzymać.
                                                  A co do Dexamethasonu, to na całe szczęście jest tani, malutkie tableteczki
                                                  kosztują ok. 1,50 zł. Jest to steryd, Bartusiowi ratował życie. Wykupić go
                                                  można, bo to żaden wydatek. Może jednak wczorajszy dzień to nie był Pepusiowy
                                                  raźny dzionek, każdy ma spadki energii... Myślę, że profesor poleci jeszcze
                                                  obserwować, bo steryd, to steryd i po jego podaniu efekty krótkotrwałe są
                                                  często bardzo widoczne, ale to są "fajerwerki" a nie codzienność. Zobaczymy...
                                                  A jak dzisiaj Pepek?
                                                  Pozdrawiam. Wiesia + 8
    • yanga Re: Choroba Pepka 09.10.06, 10:47
      Basiu, dopiero teraz (po powrocie) przeczytałam cały wątek. Jestem całym sercem
      z Wami, a MacDaemony ślą pozdrowienia dla Choraska. Multiwet to znakomita
      lecznica, tam pracują sami cudowni ludzie - od recepcjonistki po - jak widać -
      profesorów. Trzymajcie się!
      Btw.: Książka już jest w księgarniach smile
      • barba50 Po rozmowie z p. profesorem 09.10.06, 12:34
        Uff - przed chwilą rozmawiałam z prof. i tak: wczorajszy dzień był gorszy, ale
        tak jak i człowiek może czuć się raz lepiej, raz gorzej tak samo i kocię.
        Lekarstwa odstawiamy i obserwujemy. Jeszcze przez dwa dni /no - krakowskim
        targiem półtora dnia to słowa profesorasmile/ nie wypuszczamy na dwór. Jeśli będzie
        dobrze to dobrze, a jeśli nastąpi pogorszenie wtedy mam wykupić dexamethason i
        podawać wg zalecenia. Mam dawać znać co się dzieje /w tygodniu smsem, bo prof.
        wyjeżdża zagranicę/, a jeśli będzie dobrze to mam zatelefonować w niedzielę po
        powrocie profesora i zdać relację.
        Swoją drogą bardzo mi się podoba forma kontaktu i życzliwe zainteresowanie
        pacjentemsmile))
        Dziś Pepul niezły, w nocy nawet usiłował się z panem bawićsmile
        • misia007 Re: Po rozmowie z p. profesorem 09.10.06, 13:35
          Czyli masz Pepka obserwowac a my mamy obserwowac co Ty zaobserwujesz.Duza
          odpowiedzialnośc, bo wiesz ile osób mocno sie zdenerwuje, gdy czegos nie
          dojrzysz albo zobaczysz za duzo.Mam nadzieję, ze nie obrazisz sie za te żarciki
          ale jakos tak myslę, ze juz będzie dobrze i chcialam rozładować atmosferę.Głaski
          dla Pepka
          P.s mam nadzieję, ze siostra pomagala go pięlęgnowac.
            • wiesia.and.company Re: Ha, cieszymy się bardzo, że lepiej 09.10.06, 16:05
              A forma kontaktu stosowana przez pana profesora jest bardzo użyteczna, tyle że
              sobie profesor odbiera czas prywatny. Ale to jest naprawdę święty człowiek.
              I lekarze w Multiwecie też często udzielają porad telefonicznych. Wcale tu
              bowiem nie chodzi o wizytę pacjenta i wyciągnięcie pieniędzy, tylko pomoc
              cierpiącemu zwierzaczkowi i zagubionemu ludzkiemu opiekunowi. To jest bardzo
              dobra metoda.
              Pepek, śliczną główkę do góry, popatrz, ile osób się Tobą interesuje. Możesz
              zadzierać nosa, no i zdrowieć.
              Pozdrawiamy. Wiesia + 8
              • barba50 Niestety choroba wróciła:((( 10.10.06, 22:46
                Po dobie od odstawienia lekarstw. Rano został wypuszczony, bo nic nie
                wskazywało, że coś złego może się dziać, pokręcił się koło domu, załatwił swoje
                potrzeby i przed naszym wyjazdem do pracy wrócił do domu, co już było złym
                sygnałem, bo normalnie to by poszedł w sobie tylko wiadomym kierunku. Teraz
                wieczorem jest już znowu źle, chodzi na sztywnych łapach, jak przysiądzie to
                jedną łapkę trzyma w górze... Zdecydowanie jest nie w formiesad Teraz już
                poleguje. Po rozmowie z mądrą Wiesią podałam przeciwbólową tolfedine, a jutro
                wykupię steryd. Profesor wyjechał, kontakt /jutro/ jedynie smsowy, decyzję o
                podaniu leków bedę musiała podjąć samasad((
                Bardzo potrzebne kciuki i ciepłe myśli o Pepsionie!
                A Lolka przed chwilą troskliwie wylizała mu łebeksmile))
      • boe_ Re: Choroba Pepka 13.10.06, 16:57
        barba, trzymak sie, takie neurologiczne schorzenia maja to do siebie ze dlugo
        sie je leczy i niestety powracaja, ale sa do wyleczenia.;wiem bo sama przez to
        przeszlam z jamniczkiem
        urazy rdzenia kregowego sa u nich bardzo czeste, ze wzgledu na ten dlugi tulow,
        czesto dochodzi do jakichs uciskow no a w efekcie stanu zapalnego
        moj pies mial identyczne objawy, paraliz tylnich lap, okropne oslabienie,
        apatia, brak apetytu, widac bylo ze go boli i dodatkowo strasznie plakal
        a ja latalam do weta i plakalam tam...spac nie moglam w nocy, serce mi pekalo
        przez to skomlenie...prawie miesiac trwalo zanim z tego wyszla, ale
        wyszla..potem jeszcze raz miala nawrot, ale znowu sie wygrzebala...a sunia byla
        bardzo slaba i chorowita bo jako male szczenie, juz po szczepieniu
        przechorowala parwowiroze, z ktorej teoretycznie sie nie wychodzi
        twoj pepek napewno sobie poradzi, wiem ze takie patrzenie na cierpienie swojego
        zwierzka jest dobijajace, ale on sobie poradzi, dobrze ze masz dobrego lekarza
        sciskamy
        boe & furio & gizmo
          • barba50 4 i pół godziny strachu 13.10.06, 22:15
            Nie - to nie było gwałtowne załamanie stanu zdrowia. To było niezauważone
            cichutkie zniknięcia z pola widzenia... Wypuściłam dziś go do ogrodu, bo pogoda
            ładna, słoneczko świeciło, poza tym ma opory z załatwianiem się do kuwety.
            Leżał sobie biedak pod świerkiem, wygladałam na niego co i raz, aż w pewnym
            momencie okazało się, że go nie ma. Na spokojnie zaczęłam systematycznie
            zaglądać pod wszystkie drzewa i krzaki, ale nigdzie go nie byłosad Wróciłam do
            domu, obeszłam wszystkie miejsca w których mógł się zaszyć. Nie ma. Zaczęłam
            się denerwować, bo pomimo, że był bardzo słaby i ledwo chodził w jakiś
            niewyjaśniony sposób wyszedł poza teren. Teren ogrodzony, dla zdrowego kota nie
            problem przeskoczyć siatkę, ale dla takiego chorutka??? Objechałam rowerem pół
            osiedla, pytałam sąsiadów i nic. Zbliżała się pora podania leku, a jego nie
            było. Głupie myśli zaczęły przychodzić mi do głowysad(( Wrócił mąż z pracy,
            zjedliśmy coś i znowu wyszliśmy szukać. Przyszedł... Gdzie był - nie wiadomo.
            Najważniejsze, że jestsmile Zjadł suty posiłek, dostał lekarstwo /które nota bene
            chyba na niego nie działa, ale dawka musi być podana do końca/, teraz leży na
            honorowym miejscu na kanapie.
      • wiesia.and.company Re: Basiu, zadzwoń w razie czego do dr Smolaka 16.10.06, 15:37
        i popytaj go (albo do dr Turosa albo dr Gójskiej) czy możesz na razie
        kontynuować steryd.
        Oni to powiedzą, bo to w końcu szkoła pana Profesora, a i doświadczenie duże.
        Ja bym jednak koniecznie spróbowała bioenergoterapii. Żałuję, że tego nie
        zrobiłam przy chorobie Uranka. Dr Barbara Sieradzan i chyba jest do niej
        kontakt podany w przedostatnich Kocich Sprawach lub ostatnich kocich sprawach.
        Albo w googlach.
        Basiu, trzymamy kciuki! Wszyscy! Wiesia + 8
        • ewung Re: Choroba Pepka 17.10.06, 11:20
          ja tez codziennie sprawdzam co u niego. Ta mordeczka piekna ze zdjęcia w
          sygnaturce tkwi mi przed oczami. Trzymaj się Pępku. Moje kicie i ja ślemy dobre
          myśli.
            • mirmunn Re: trzymam kciuki 17.10.06, 18:31
              Basiu, odezwij się... bardzo chcę przeczytać , ze jest poprawa - i moje 2
              kocieje też... i my wszyscy na forum. Trzymamy kciuki i łapki, prosimy
              Franciszka o pomoc.
              • barba50 Wiem, że wszyscy trzymają za... 17.10.06, 22:47
                Pepulka kciuki i chcieliby jakiś dobrych wieści. Ale stan Pepka jest niestety
                kiepski. Teraz po podaniu kolejnej dawki leków przeciwbólowych troszkę jest
                lepszy, mąż masuje mu grzbiecik co sprawia mu chyba ulgę, bo mruczy głośno i
                ociera pyszczek o nasze ręce.
                Jedziemy jutro na pobranie krwi. O wynikach zaraz napiszę.
                Dziękuję
                ja i Pepek
                • smillaaraq Kurczę :/ 17.10.06, 23:27
                  wiem, wiem, że Pepul jest pod opieką lekarzy, ale... może spróbuj skonsultowac
                  jeszcze z którymś z wetów na Białobrzeskiej? Oni tam naprawdę mają bardzo dużo
                  trudnych przypadków (leczą sporo bezdomniaków, kotów po przejściach, w ciężkim
                  stanie), dr jagielska nie wiem czy przyjmuje teraz, ale jest jej mąż - bardzo
                  dobry specjalista. Może na coś wpadnie?

                  Trzymajcie się.
                • wiesia.and.company Re: Trzymamy... 18.10.06, 15:42
                  Wiesia + 8. Basiu, przepraszam czasu mi nie starcza, podłamać się można od tych
                  niedobrych wiadomości. Wczoraj robiłam kroplówkę 15-letniej kotce dalszej
                  sąsiadki. A sytuacja wygląda beznadziejnie. Wenflon wylazł z żyły, po popękała,
                  kotka nie je, nie wiem czy tam zrobią sąsiadki kroplówkę, a ja nie dam
                  rady.Beznadzieja.
                • agusiaaa666 Re: Wiem, że wszyscy trzymają za... 20.10.06, 14:34
                  Pepek szybciutko wracaj do zdrowia..widzisz jaka pani jest smutna??!Bo kto
                  będzie dokuczał Pani i skakał wszędzie??Noo..a pozostałe Futerka to co?Kto
                  będzie sie z nimi bawił??Trzymamy mocno kciuki i mocno całujemy!!!Gorące głaski
                  dla Pepka i pozostałych kocich futereksmile<mmrrr..>Ja z Moim księciemsmile
    • mia_stefan Re: Choroba Pepka 17.10.06, 23:54
      Witam serdecznie,
      Jestem nowa na forum właśnie z zapartym tchem przeczytałam wszystkie posty o
      Pępku, biedna kocina. Jestem myślami z Tobą Pępek, trzymaj się kociaku.
      Agi ze Stefanem i Mia
            • barba50 Re: TEST UJEMNY 18.10.06, 18:48
              Dzięki Pinosku za wyręczenie mniesmile
              Rzeczywiście test jest ujemny. Więc na całe szczęście nie białaczka, bo byłby
              to wyrok... Wyniki generalnie lepsze niż 3 tyg. temu. Oczywiście leukocytów
              dużo /24,6/, ale nie 36,5! Zobaczymy co powie profesor, zadzwonię do niego
              niebawem.
              Chociaż znowu jesteśmy prawie w punkcie wyjścia tzn. nadal nie ma diagnozy, a
              co za tym idzie nie wiadomo jakie leki by mu pomogły.
              No ale nie wisi nad nami ta wielka, czarna chmura...
              • adrzewoj Czyli 19.10.06, 07:52
                Mimo kłopotów jest nadzieja na poprawę?
                Jak można sądzić po lepszych wynikach analizy.

                Wciąż trzymamy kciuki za Pepka!
                Cała czwórka
              • megaego Re: TEST UJEMNY 19.10.06, 09:26
                bardzo, bardzo Ci współczuję!! Pepkowi też!! strasznie mi przykro! ja bardzo
                dobrze wiem, jak wygląda taka walka, tylko, że ja walczyłam z białaczką i
                weterynarzami półgłówkami - pierwsza dwójka z nich pomimo kompleksowych badań
                nie dopatrzyła się białaczki, straciłam przez nich wiele cennych dni! cały czas
                myślę, czy jak bym trafiła od początku do kogoś mądrego, to dałoby się coś
                zrobić...
                trzymam kciuki bardzo bardzo mocno!! życzę Wam szczęścia i Pepkowi zdrowia!!
                    • barba50 Re: czy są jakieś nowe wiadomości? 19.10.06, 20:05
                      Są, ale całkiem do d..ysad(( Następny kociak posądzany o FIP.
                      Rozmawiałam rano z profesorem. Po przekazaniu wyników postawił kolejną
                      hipotezę, że może to być FIP, tyle, że postać bezwysiękowa dająca dolegliwości
                      neurologiczne. Przez tydzień ma dostawać jedynie lek przeciwbólowy. W przyszły
                      czwartek jedziemy na konsultację.
                      Ja chyba oszaleję! Ciągle same czarne scenariusze... Ja wiem, że mam naprawdę
                      chore zwierzę, ale przecież od tego są lekarze, żeby postawić diagnozę i
                      LECZYĆ, a nie błądzić po omacku i za każdym razem snuć jak najgorsze
                      przypuszczenia.
                      A Pepsiun kiepski. Zjadł co prawda, ale do jedzenia nie przyszedł, trzeba było
                      podstawić miseczkę pod pyszczek. Poleguje. Widać, że bolą go łapki. Ulgę
                      przynosi mu masaż grzbieciku, więc co i raz jakieś chętne ręce go głaszczą.
                      • misia007 Re: czy są jakieś nowe wiadomości? 19.10.06, 20:24
                        Barbra nie wierzę, nie Pepek.To dopada chyba tylko małe kociaki.Nie trac
                        nadzieji, wyraznie widac, ze nie iwedzą co Pepkowi dolega.Przecież wyniki sa
                        lepsze i Pepek w lepszej formie.Modlę sie za niego do Sw.Franciszka codziennie i
                        za Ciebie, zebys to wszystko przetrzymała.TRzymajcie się.
                        • smillaaraq Re: czy są jakieś nowe wiadomości? 19.10.06, 20:29
                          Misiu, no niestety, FIP nie jest chorobą dziecięcą sad
                          Ale nie o to teraz chodzi.
                          Mam nadzieję, że to jednak nie to.

                          Basiu, może jednak rozważ jeszcze raz pomysł skonsultowania wyników Pepka z dr
                          Jagielskim. ALbo z jego żoną (to samo nazwisko, tylko nie wiem, czy ona teraz
                          nie jest na dłuższym urlopie. Jutro ma dyżur teoretycznie, to może zadzwoń tam
                          i zapytaj o taką możliwość? )
                      • boe_ Re: czy są jakieś nowe wiadomości? 19.10.06, 20:36
                        barba, lekarze niestety tez sie myla..ten nieszczesny jamniczek o ktorym
                        pisalam wczesniej, jako szczenie ciezko przechorowal parwowiroze ktora prawie
                        zawsze jest smiertelna..moze nawet przechorowalby ja latwiej, bez odwodnienia,
                        kroplowek i lewatyw, gdyby od razu byl na nia leczony a nie na..angine!!!
                        poza tym to tylko hipoteza, badz dobrej mysli...trzymam kciuki za pepka, a
                        ciebie serdecznie pozdrawiam
                      • adrzewoj Właśnie ta bezsilność 20.10.06, 08:31
                        Jest najgorsza, kiedy pomóc można jedynie glaskaniem, mimo najszczerszych chęci
                        leczenia kota. Ale nie wolno się poddawać i tracić nadziei.

                        Wciąż nasza czwórka trzyma kciuki za Pepka.
      • misia007 Re: Choroba Pepka 23.10.06, 14:52
        Barbra ,donoś o Pepku.Ciągle mam przed oczami jego smutny pyszczek, zresztą nie
        tylko ja, bo i mój mąz codziennie o niego pyta.A kciuki trzymamy z cała naszą
        trójką.
        • barba50 Re: Choroba Pepka 23.10.06, 16:10
          Kochani - nie piszę, bo to co mogę napisać ciągle jest mało optymistyczne.
          Jest może troszkę żywszy, nie leży nonstop na łóżku, zaczął bardziej aktywnie
          się zachowywać, łazi po mieszkaniu, ale łazi jak paralityk, chudy jest okropnie,
          w sobotę i niedzielę był po kilka godzin na słońcu, zerkaliśmy na niego z mężem
          co i raz, ale i tak udało mu się przeskoczyć siatkę i zalegnąć na ławce w
          ogrodzie sąsiada /widzieliśmy go, ignorował całkiem nasze wołanie, potem z
          własnej woli wrócił/.
          Jest w tej chwili tylko na środkach przeciwbólowych, w czwartek mamy wizytę u
          Profesora.
          Jedno pewne - jeśli tylko będą jakieś weselsze wieści będziecie pierwsi, którzy
          się o tym dowiedząsmile Oby były!!!
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka