Dodaj do ulubionych

Mam na kolanach...

12.10.06, 20:30
a nie, nie, nie - nie kota! Mam na kolanach świeżutką, pachnącą
drukarnią książkę o KOTACH naszej Yangismile))
www.znak.com.pl/book.php?id=1798
Co Wam będę mówić, trzeba samemu przeczytać. Mnie wystarczyło otwarcie
na chybił trafił i znalazłam to:
Anonim
Kot potrafi zejść z drzewa bez pomocy straży pożarnej czy innej
podobnej instytucji. Najlepszy dowód w tym, że nikt jeszcze nie
znalazł na drzewie kociego szkieletu.
smile))
Nadmienię też, że w przedmowie jest podziękowanie "wirtualnym znajomym
z forum "Koty" w portalu www.gazeta.pl". Nooo...
Dziękuję Yango za książkę i wszystko - Ty już wiesz za co...
Obserwuj wątek
    • misia007 Re: Mam na kolanach... 12.10.06, 21:05
      Cenna informacja i o ksiązce(uwielbiam czytac o kotach) i o autorce, której
      gratulacje sie należą ogromne , bo raz, ze pracę wykonała pożyteczną niezwykle a
      dwa, ze range naszego forum podniosła i dedykacja i swym uczestnictwem.Wiec
      przyłaczam sie do podziekowań Barbry ,awansem trochę , bo jeszcze nie posiadam
      ale to chwilowe.Pozdrawiam równiez w imieniu mojej trójkiWacka, Czarka i Janiny.
      P.s Barbra, Pepkowi powiedz, ze trzymamy, koty tez maja przykazane i donos jak
      sie czuje.
    • yanga Re: Mam na kolanach... 12.10.06, 22:00
      W powitalnym wątku na tym forum opowiedziałam o "Kotce, która umiała czytać".
      Okazało się wtedy, że jedna z naszych wirtualnych koleżanek pamięta moje
      opowiadanie "Natalia", które ukazało się wiele lat temu w "Kobiecie i Życiu -
      właśnie o tej kotce. No i potem tak wiele osób prosiło mnie o przesłanie go, że
      zdecydowałam się włączyć je do tej antologii. Przy okazji otrzymałam wiele
      miłych słów wspierających mój pomysł, którego realizacja przebiegała z dużymi
      trudnościami. Książka przeleżała się najpierw kilka lat w innym wydawnictwie,
      miałam na nią podpisaną umowę, więc nie mogłam jej zaproponować innym, mimo że
      już po roku zapowiedziano mi nieoficjalnie, że rezygnują z wydania ze względu
      na duże koszty i konieczność zawierania wielu odrębnych umów z autorami
      poszczególnych utworów (a są wśród nich bardzo wybitni pisarze, w tym
      nobliści). To wszystko nie odstraszyło jednak Znaku i chociaż losy książki
      ważyły się bardzo długo, to gdy decyzja zapadła, wszystko ruszyło z kopyta.
      Potem jeszcze tylko rok opóźnienia, bo z powodu śmierci papieża Znakowi
      przewrócił się cały plan wydawniczy - no i w tym roku wreszcie się doczekałam.
      Jeśli się weźmie pod uwagę, że materiały zbierałam i opracowywałam ponad
      dwadzieścia lat, to możecie sobie wyobrazić, jak się cieszę. Niestety, jak
      napisałam w przedmowie, wydania książki nie dożył jej współautor Jeremi, kot
      tak mądry, że nawet potrafił udawać głupka.
      Wszystkim, którzy wspierali mnie duchowo, bardzo serdecznie jeszcze raz
      dziękuję. Pieranko, gdzie się podziewasz? Te słowa są także do Ciebie...
      • barba50 Aj, aj, aj..... 12.10.06, 22:30
        Poszukałam i znalazłam. To był "List z tamtego świata". Od niego się zaczęło.
        Przeczytajcie cały wątek:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10264&w=28823516&a=28823516
        Widzisz Aga - napisała!!!
        • yanga Re: A jednak 12.10.06, 23:00
          ten list był późniejszy. Ale od niego zaczęła się moja znajomość z Tobą.
          • barba50 Re: A jednak 12.10.06, 23:24
            Źle się wyraziłam. Właśnie chodziło mi o znajomość z Tobą. W czasie kiedy
            pisałaś o Natalii ja nie wiedziałam, że jest takie forum, prawie nie wiedziałam
            co to jest internet... Czy to w ogóle możliwe, że tak było???
        • nessie-jp Re: Aj, aj, aj..... 12.10.06, 23:02
          Poczytałam i... usmarkałam się z rozczulenia, trochę ze smutku, że Jeremiego już
          nie ma, a trochę ze śmiechu.
    • yanga Re: O, tu... 12.10.06, 23:03
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10264&w=10353528&a=10353528
      • yanga Jeszcze jedno 12.10.06, 23:17
        List z tamtego świata i wspomnienie o kocie J. można przeczytać tylko w wątku
        przypomnianym przez Barbę, w książce tego nie ma, to byłoby nadużycie, na ktore
        współautor nigdy nie wyraziłby zgody.
        • mama007 Re: Jeszcze jedno 13.10.06, 10:08
          pamieeeeeeeeetam, olsnilo mnie dopiero jak zobaczylam tamten watek o kocie J wink
          bo wczesniej nie moglam sobie uswiadomic gdzie mi dzwoni smile)
          jak zobaczylam watek to natychmiast mi sie przypomnialo yangi ''na milosc
          boska, czego ryczycie wariatki???' smile)))))))))))))))))
          i pamietam jak siedzialam i chlipalam czytajac to, ze wzruszenia smile)

          pozdrawiam mocno i jak tlyko dostane nastepna wyplate lece szukac ksiazki smile

          kiedy autografy bedziesz rozdawac??? moze z tej okazji zrobimy jakeis wspolne
          party smile)))
    • mierzejka czy ktos zamówił tę książkę z wyd.Znak?? 26.10.06, 13:35
      zamówił i otrzymał??? Czekam już dobrze ponad tydzien na przesyłkę, liczac od
      daty przelewu. Na obu numerach telefonicznych w wydawnictwie albo zajęte, albo
      nikt nie podnosi, na maile brak odzewu... Jakaś ściema po prostu. A miał to byc
      prezent dla męża na urodziny w te sobotę, chyba musze wymyślić prezent
      zastępczy, bo czarno widzę tę przesyłkę ze Znaku.
      • biljana Re: czy ktos zamówił tę książkę z wyd.Znak?? 26.10.06, 14:23
        ja mam zamiar zamowic w Merlinie. Wysylke bede miec za darmo, no i szybo
        dostarczajasmile
      • yanga Re: czy ktos zamówił tę książkę z wyd.Znak?? 26.10.06, 15:18
        Ja sama zamówiłam, bo po egzemplarzach autorskich nie ma już śladu. Zadzwoniłam
        i na trzeci dzień kurier przyniósł. Może warto jeszcze zadzwonić - tam jest
        bezpłatna linia.
        • yanga Re: czy ktos zamówił tę książkę z wyd.Znak?? 26.10.06, 15:25
          Zresztą zawsze ze Znaku dostaję bardzo szybko. A teraz widzę, że obniżyli ceny.
      • mierzejka Re: czy ktos zamówił tę książkę z wyd.Znak?? 26.10.06, 21:22
        jednak dzis póżnym wieczorem dostałam wreszcie zamówioną ksiązkę, paczka szła 9
        dni z Krakowa do W-wy!
        • graz.ka Re: czy ktos zamówił tę książkę z wyd.Znak?? 27.10.06, 00:16
          Ja dostałam bardzo szybko - 5,6 dni chyba.
    • sherman-doberman Re: Mam na kolanach... 26.12.06, 12:47
      Ja czekałam znacznie dłużej, bo najpierw na zakupienie w Warszawie, przesłanie zagranicę - strajk
      poczty polskiej akurat wypadał, a potem do Gwiazdki- a warto było.
      Ta pozycja była bardzo potrzebna. Mogłam zweryfikować moj własną znajomość kociej literatury.
      Stwierdziłam żałosny brak wykształcenia w zakresie poezji. Ucieszyłam się na widok wierszy słynnych
      poetów obcojęzycznych, bo nigdy nie widziałam ich po polsku.
      Brakuje mi jednak dat przy poezji polskiej. To ważne wiedzieć, kiedy napisała Osiecka, kiedy Tuwim itd.
      Zwłaszczas jeśli chodzi o wiersze z ostatnich 50 lat.
      I drobna uwaga: Bajkę o kocie, myszy i kogucie napisał La Fontaine, Trembecki tylko przetłumaczył -
      a zrobił to tak świetnie, że można prawie przyjąć za literatur polską.
      Chyba teraz udam sią na poszukiwanie owej amerykańskiej antologii, wspomnianej przez szanowną
      autorkę we wstępie.
      Oglądam i studiuję miłośnie nieomal ten znakomity tomik lektury obowiązkowej dla miłośników kota
      składam wielkie dzięki jego autorce. Może spotkamy się kiedyś choćby wirtualnie, gdyż miłośnicy
      kotów i literatury łatwo się rozpoznają.
      • yanga Re: Mam na kolanach... 26.12.06, 14:33
        Dzięki za konstruktywną krytykę. Dat nie umieszczałam, bo trzeba by to zrobić
        konsekwentnie przy wszystkich utworach, a szanowni autorzy nie zawsze raczyli
        podać. Natomiast dział "Po kocich tropach przez literaturę" starałam się ułożyć
        w miarę chronologicznie. Masz jednak rację - dla mojego pokolenia (a nawet
        pokolenia mojej córki) różnica czasu między Tuwimem a Osiecką jest oczywista,
        dla mojego wnuka już nie. Co do Trembeckiego też masz rację, ale szanowny autor
        nie raczył się przyznać, że tylko przełożył tę bajkę (cytowałam wg XIX-
        wiecznego zbiorku), a ja nie byłam pewna, czy to oryginalny La Fontaine czy
        Ezop, czy może jednak ST. Ten proceder nieobcy jest i współczesnym autorom:
        Danuta Wawiłow przetłumaczyła (znakomicie) niektóre Nursery Rhymes, ale
        opublikowała je w autorskim zbiorku pod własnym nazwiskiem, to samo robili
        Marianowicz i Kern.
        • sherman-doberman Re: Mam na kolanach... 26.12.06, 17:26
          Dziękuję za wyczerpujące wyjaśnienie. Widzę, że praca nad tym tomem musiała być czasami nieco
          frustrująca. Szkoda, że kot Jeremi tego nie dożył!
          Pozwolę sobie wykorzystać uzyskane cenne informacje o kociej poezji na innym prywatnym kocim
          forum, gdzie też istniej dział literatury. Jeżeli masz czas i ochotę, zajrzyj do nas - goście mile widziani:
          mojekoty.zh.pl
        • sherman-doberman Re: Mam na kolanach... 26.12.06, 17:39
          Chciałam jeszcze dodać, że szczególnej radości -jako że rzuciłam się w pierwszej kolejności na
          poezję- dostarczyły mi wersje "wlazł kotek na płotek" wg stylu Leśmiana i Broniewskiego.
          Pod Broniewskim znalazłam ntkę: Wlazł kotek na płotek czyli poezja polska w przekroju."
          Czy to znaczy, że takich przeróbek literackich tej piosnki jest więcej?
          • yanga Re: Mam na kolanach... 26.12.06, 19:55
            O tak. Tylko po pierwsze nie zdołałam wszystkich udokumentować, a po drugie
            musiałam dokonać WYBORU. Dwie umiem na pamięć, ale znów: nie wiem, czy
            dokładnie. Spróbuję tu zacytować gwoli uciechy.
            Gałczyński:

            Muza moja, Natalia, rozwija nitkę zwrotki,
            Sześć słów się nawinęło,
            Gdy powiedziała dość:
            Zaczarowany kotek,
            Zaczarowany płotek,
            Zaczarowany gość.
            No i cóż w tym dziwnego -
            Rzekłby tu Ben Akiba -
            Kot z płotem zaczarować?
            Wiadomo, kot nie ryba,
            Rzecz to krótka, niedługa,
            Wnet kot zaczarowany
            Na płotku mu odmruga.
            Natalia lśni jak emalia,
            A ja śpiewam na złość:
            Zaczarowany kotek,
            Zaczarowany płotek,
            Zaczarowany gość.

            Wojciech Bąk (zapomniany dziś poeta z kręgu tzw. "pisages catoliques"):

            Ten kot, co pośród ruin na starym usiadł płocie,
            To nie kot, tylko moja zabłąkana dusza,
            Która [...] straszliwej martwocie
            Woła gruzom na przekór:
            A jednak się rusza!
            Bo są takie mrugania, jak święte przeczucia,
            Co w straszliwym zwątpieniu dodają mu mocy -
            I widzę mrugające oczy
            Życia.

            Nawiasem mówiąc, w wersji Broniewskiego bardzo mnie rażą wersy "I znowu
            kotek/siądzie na płocie". Tak było w książce, ale ja od -dziestu lat pamiętałam
            inaczej: "I znowu kocie/ siedzisz na płocie". I tak się zawsze mówiło do
            naszych kotów...
            • sherman-doberman Re: Mam na kolanach... 26.12.06, 21:21
              Yango.
              Twoja wiedza powala na kolana.
              Wydrukowałam sobie te teksty czym prędzej.
              • sherman-doberman Re: Mam na kolanach... 26.12.06, 21:29
                Dumna byłam niezmiernie z moich zbiorów kociej literatury,
                ponad 200 pozycji, ale widzę, że nie umywają się one do Twoich.

                pozdrawiam serdecznie Ciebie i koty
                b.
                • yanga Re: Mam na kolanach... 26.12.06, 23:01
                  Ależ ja o samych kotach tyle nie mam! Owszem, zawsze starałam się kupować
                  nowości, ale antologia powstała głównie z wydłubanych fragmentów książek wcale
                  nie kotom poświęconych. U nas najwięcej pozycji o kotach przeznaczonych jest
                  dla dzieci, a mnie zależało, żeby to była lektura dla wszystkich. Tych parodii
                  nie mam niestety na własność - przepisywałam je z egzemplarzy Biblioteki
                  Narodowej. Ostatnio wpadło mi do rąk coś, co mnie powaliło na kolana (też
                  pożyczono mi to tylko): "Poetry for Cats - The Definitive Anthology of
                  Distinguished Feline Verse" Henry'ego Bearda. Są to wiersze kotów sławnych
                  pisarzy, np. Roberta Frosta: "Sitting by the Fire on a Snowy Evening".
                  Specjalnie dla Ciebie, Dobermanie (ha! I Prawo Kota J., co?)przepisuję
                  zakończenie, bo na pewno pojmiesz, w czym rzecz:

                  His chair is comfy, soft and deep
                  But I have got an urge to leap,
                  And mice to catch before I sleep.
                  And mice to catch before I sleep.

                  Niestety w Amazonie mi odpowiedziano, że wygasła licencja na sprzedaż i nigdzie
                  się już tego nie kupi, chyba w antykwariacie. To samo dotyczy "Cat Scan",
                  niektórzy próbowali szukać.
                  • vauban Re: Mam na kolanach... 26.12.06, 23:25
                    "Księżniczka Sissi" - żonie książka się bardzo podobała, stwierdziła, że autorka
                    dokładnie zrelacjonowała tam szkolenie człowieka przez kota - racja, racja wink
                    • ewung Re: Mam na kolanach... 29.12.06, 17:51
                      vauban napisał:

                      > "Księżniczka Sissi" - żonie książka się bardzo podobała, stwierdziła, że
                      autorka dokładnie zrelacjonowała tam szkolenie człowieka przez kota - racja,
                      racja wink

                      Cieszę się ze książka się podobała smile i muszę przyznać że coś w tym szkoleniu
                      jest - w każdym razie chyba tylko kociarz może w pełni docenić urok opisów
                      odnoszac to do swoich kocich doświadczeń smile
                  • sherman-doberman Re: Mam na kolanach... 27.12.06, 00:29
                    Oj. niedobrze. Znaczy należało by wybrać się do Stanów albo do Londynu i przeczesywać antykwariaty?
                    Mogła by to być przyjemna wyprawa, ale nic z tego. Kot zachorował na nerki, a pies odmawia
                    jedzenia w hotelu. Jestem od dłuższego czasu dosłownie uwiązana do domu.Chyba że znowu internet
                    przyjdzie z pomocą.
                    • yanga Re: Mam na kolanach... 27.12.06, 12:31
                      "Księżniczkę Sisi" też sobie kupiłam na stoisku "Galaktyki" w czasie wystawy
                      kotów. Niestety musi poczekać w kolejce, ale bardzo się na nią cieszę.
    • sherman-doberman Re: Mam na kolanach... 29.12.06, 17:17
      Nacieszyłam się właśnie słownikiem języka polskiego pod red.prof.Jeremiego Kota
      i teraz szalenie jestem ciekawa jednego: Yango, sama na to wpadłaś pod wpływem Jeremiego, czy może
      wpadł Ci w rękę prastary - 1968 r. wydania - tomik satyryka francuskiego Sine, który składa się w
      całości z takich właśnie inwencji ozdobionych dodatkowo odpowiednimi ilustracjami, pt Je ne pense
      qu'a chat?
      Ha, ha: kotwa i kotwica, nikotyna , turkot - wspaniałe.
      • yanga Re: Mam na kolanach... 29.12.06, 18:48
        Nie, nie znałam tego tomiku, a w 68 roku nie miałam szans go zdobyć. Ja po
        francusku słabiutko, wyklucza mi się z angielskim, a to z angielskiego żyję.
        Natomiast autor "Poetry for Cats" napisał jeszcze "French for Cats", ale nie
        widziałam tego na oczy, też pewnie dawno wyczerpane.
        • sherman-doberman Re: Mam na kolanach... 29.12.06, 19:46
          Tomik Sine dostałam w prezencie od sąsiadki- też z kotem - kiedy jeszcze mieszkałam w Genewie,
          jakieś 15 lat temu. Kupiła go prawie za nic w takim domu kościoła protestanckiego, gdzie były
          rozmaite używane rzeczy. Sama tam cząsto się obsprawiałam, nawet w meble.
          Znajomość francuskiego do tego niepotrzebna, to tylko pojedyńcze słowa plus rysunki - świetne.
          Bardzo sobie ten tomik cenię.
          Francuski dla kotów mam, nie wiem, czy to ta sama książka.
          Wydana jest pod nazwiskiem Henri de la Barbe, w nawiasie Henry Beard.
          French for Ctas. All the French Your Cat Will Ever Need, - oczywiście ilustrowana
          wydane w Nowym Jorku A John Boswell Associates Book
          Villard Books
          1991 Random House
          Przywieźli mi w prezencie zaprzyjaźnieni Amerykanie gdzieś pod koniec lat 90tych, bo już do Francji.
          Pewnie da się gdzieś znaleźć.
          • yanga Re: Mam na kolanach... 29.12.06, 20:07
            Tak! To właśnie ten autor! W "Poetry for Cats" nazwisko jest w wersji
            angielskiej (tak samo w copyright). Zazdroszczę...
            • sherman-doberman Re: Mam na kolanach... 29.12.06, 23:49
              Jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś to nie było.
              Raz do roku bywam w Polsce.
              Jeśli nie możesz tego znaleźć, mogę zrobić kserokopię i przywieźć.
              To przecież na prywatny użytek.
              • yanga Re: Mam na kolanach... 30.12.06, 18:28
                smile)))))) ?
                To by było wspaniale! Pozwolisz, że podziękuję Ci z góry - zajrzyj za chwilę do
                poczty gazetowej. Zresztą i tak chciałam Ci to wysłać, bo wczoraj znalazłam na
                dysku, szukając czego innego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka