Mam problem, a właściwie problem ma Lolka, choć zupełnie nie zdaje sobie z
tego sprawy. Efektem ubocznym intensywnego odkarmiania Pepka jest super ciężka
waga Lolki

(( Zawsze była "żerta", zawsze była pierwsza przy miskach,
czyściła wszystkie po innych kotach, ale teraz sytuacja robi się poważna.
Jeszcze jest bardzo sprawna fizycznie, daje sobie radę w każdej sytuacji, ale
może nadejść niespodziewanie moment kiedy na jakiekolwiek działania będzie za
późno

((
Bardzo dobrze zdaję sobie sprawę, że JA jestem temu winna, że to moja słaba
wola do tego doprowadziła i muszę coś z tym zrobić. Pewnie nie będzie to
łatwe, bo dalej trzeba dokarmiać w każdej wolnej chwili Pepula /na szczęście
je chętnie, poprawił się trochę, już nie sterczy mu grzbiecik, a do żeberek
trzeba go trochę pomacać/, Ksika jest wybredniuszka, często zostawia na misce
niedojedzone żarełko. A Lolce w to graj.
I teraz tak: czy na początek ograniczyć całej trójce posiłki do dwóch - rano i
wieczorem, a co zostaje zabierać? Czy od razu poszukać jakiejś karmy ligth i
przestawić Lolkę "z dnia na dzień"? Coś doradzicie?
Do tej pory jadły wszystkie RC outdoor, mokre whiskas, w niewielkich ilościach
mięso /domowy whiskas stoi jeszcze zapomniany w lodówce/.