mist3
18.12.06, 21:43
Dla wszystkich, którzy trzymali kciuki za moją Kicię z podejrzeniem białaczki
(która okazała się być infekcją przyniesioną prawdopodobnie przez kogoś z
domowników na butach) - kitka dochodzi do siebie. Dziś wrócił już jej normalny
apetyt - do wczoraj jadła ociupinkę i zaczęłam się zastanawiać nad
dokarmianiem jej na siłę. Ale rano wzięła się za jedzenie. Teraz jeszcze
czekamy na kupkę (sorki za obrazowość) - ostatnia była w zeszły wtorek. I
będzie ok.
Mały minus - trzeba jej codziennie dawać leki, więc Kicia przebacza mi dopiero
w nocy - nie ma praktycznie mowy o dziennych i wieczornych miziankach, ale coz
coś za coś
Jeszcze raz bardzo Wam dziękuję za wsparcie - dobre i pozytywne myśli,
pocieszenie, trzymanie kciuków, modlitwe
Jesteście naprawdę kochani