Dodaj do ulubionych

tak brak mi Mrufki :(

30.12.06, 19:37
NIe mogę sobie poradzić ze smutkiem i żalem po stracie ślicznej Mrufki. Była
takim ślicznym, wesołycm i radosnym kociakiem. Dała nam tak wiele radości !
Była cały czas przy nas - siedziała na kolanach, wskakiwała na szafki w
kuchni i zaglądała nam przez ramię co robimy; piła ze swojego kubka wodę - bo
tak lubiała. Gdy mąż siedział w nocy i pracował, to trącała go głową i kazała
się brać na kolana. łapała długopis gdy pisaliśmy, albo wskakiwała nam na
klawiaturę, a potem na kolana i była z nami. Chodziła za nami jak psiak.
Slicznie się przciągała wyciągając raz jedną, raz drugą łapkę i rozcapierzała
pazurki. Była naprawdę urocza!!!!!!!!!!!!!!!!1 Fatalny zbieg niekorzystnych
okoliczności sad Gdy zwymiotowała w sobotę to mysleliśmy, że się czymś struła -
czasami tak bywało. Była dalej radosna, tylko mniej jadła i piła wodę. Potem
prawie nas nie było w domu - wigilia, wyjazdy do rodziny. W 2 dzien świąt
pojechaliśmy do lekarza - ale on zasugerował się tym, że drugi kot kichał i
nie badając kotka stwierdził, że ma to samo - kroplówka, antybiotyk. Pomogło -
ale na chwilę. Całą noc kot był z mężem - spał z nim. 27 pojechał do innego
weterynarza - nie udało się uratować ślicznej Mrufki sad Szara też jest
smutna; szuka kotka po domu. Jak poradzić sobie z żalem?? Nie potrafię na
razie. Mam żal do siebie, że za mało zrobiłam.
Obserwuj wątek
    • kejt35 Re: tak brak mi Mrufki :( 30.12.06, 19:50
      Przykra historia, bardzo Ci współczujęsad Żal kotki...
      Ale czy wiadomo, co jej było? Dlaczego nie udało się uratować?
      Na smutek drugiej kociny ( a i Twój też) najlepszy byłby drugi kotek. Mrufka
      była przez Was kochana i napewno zostanie na zawsze w Waszej pamięci, ale nowy
      kociak w domu ukoi ból. Wiem, co mowię.
      Trzymaj się!
      • bez44 Re: tak brak mi Mrufki :( 30.12.06, 20:00
        pierwszy weterynarz się pomylił; kotka była już za bardzo odwodniona i złapała
        najprawdopodobniej wirusowe zapalenie jelit - nie dopytywałam męża, a on chyba
        też nie pytał weta; za bardzo przeżył ratowanie Mrufki (prawie 2 godziny u 2
        weta). Zaraz pojechał z Szarą - na szczęsscie jej nic nie jest. A drugi kotek?
        dzisiaj przyweiźliśmy kotkę ze schroniska - też dorosła; nikt jej nie chciał.
        Bardzo podobna do Mrufki - mąż nawet myślał, że to jej zdjęcie jest na stronie
        schroniska. teraz kolejne wyzwanie przed nami - oswoić kotkę (Mrufka też była
        ze schroniska i też jej nikt nie chciał). Wolontariuszka, zabranie nowego
        kotka , okresliła w granicach "cudu". Ale brak m Mrufki sad Kot ma 7? żyć. Może
        odrodzi się w nowym kotku?? Dzięki za ciepłe słowa.
        • biljana Re: tak brak mi Mrufki :( 30.12.06, 20:03
          współczuję Ci bardzo ale jednoczesnie gratuluje decyzji o nowym kotku.
          Jest taki piekny wiersz Franciszka Klimka o stracie kota. I tam jest taka
          pointa, ktora idealnie pasuje do waszej sytuacji. Ze wystarczy sie schylic
          czasem pod nogi i kotek ktory odszedl wroci - tyle ze w innym futerku.
          A wasza Mrufka wrocila nawet w takim samym smile
          • barba50 Bardzo, bardzo mi przykro, że 30.12.06, 22:21
            Mrufka odeszła. To takie trudne pogodzić się z myślą, że nasz futrzaczek odszedł.
            To że jest z Wami kolejna kocia bida to wspaniałe.
            Biljano - pozwolisz, że wkleję cytowany przez Ciebie wiersz. Jest tak piękny i
            daje nadzieję.
            To fragment wiersza Franciszka Klimka:

            On w r ó c i

            Zapłacz
            kiedy odejdzie,
            jeśli Cię serce zaboli,
            że to o wiele za wcześnie
            choć może i z Bożej woli.

            Zapłacz
            bo dla płaczących
            Niebo bywa łaskawsze
            lecz niech uwierzą wierzący,
            że on nie odszedł na zawsze .

            Zapłacz
            kiedy odejdzie,
            uroń łzę jedną i drugą,
            i – przestań
            nim słońce wzejdzie,
            bo on nie odszedł na długo.

            Potem
            rozglądnij się wkoło
            ale nie w górę
            patrz nisko
            i - może wystarczy zawołać,
            on może być już tu blisko . . .
            . . . . . . . . . . . . . . . .

            A jeśli ktoś mi zarzuci
            że świat widzę w krzywym lusterku
            to ja powtórzę :
            on w r ó c i .
            Choć może w innym futerku . . .
            --
        • kejt35 Re: tak brak mi Mrufki :( 30.12.06, 20:49
          Jak fajnie, że macie już drugą kotkę!!! Mądra decyzja.
          Napisz coś więcej o swoich kotkach i przede wszystkim o tym, jak na siebie reagują.
          Pozdrawiam Cię serdecznie!
        • annb Re: tak brak mi Mrufki :( 30.12.06, 21:26
          bez44 to przykre co spotkalo Muffke, ale z drugiej strony-dalas dom kolejnej
          kotce smile
          trzymaj sie
        • seniorita_24 panleukopenia? 31.12.06, 15:08
          Bez44 jeśli to wirusowe zapalenie jelit czyli panleukopenia wprowadzenie do domu
          kota, który nie jest zaszczepiony na ta chorobę jest dla niego śmiertelnym
          niebezpieczeństwem. Czy Szara i nowa kotka są zaszczepione??
          forum.miau.pl/viewtopic.php?t=18810
    • katg1 Re: tak brak mi Mrufki :( 30.12.06, 20:24
      płaczę jak zwykle, gdy czytam takie historie. Jak mnie to spotka to nie wiem,
      co zrobię. Najlepsze antidotum to zajęcie się kotami. Pozdrawiam !
      • witek3327 Re: tak brak mi Mrufki :( 30.12.06, 23:05
        jakie to szczęśćie w nieszczęściu ,ze byl drugi kot.mnie opuscila kotka, ktora
        miala 20 lat.wątroba,nerki, sam robilem jej kroplowki itd. nie cierpiala, usnela
        u mnie na kolanach.tez sobie zarzucalem, ze moze moglbym cos wiecej itd.ale
        jesli nawet, to moze kilka miesiecy pozniej trzeba byloby ja uspic.Lepiej nie
        myslec.Nie mam dla ciebie dobrych wiesci. to bylo rok temu a jeszcze teraz
        trudno mi pisac. Nowy adoptowany kot bardzo pomógl.od razu.specjalnie mial byc
        do nie niepodobny. ma tez inny charakter.ten powrót w innym futerku to jednak
        chyba prawda.od tygodnia mam w domu koteczkę,ktora trafila do mnie w tym samym
        wieku i okolicznosciach jak moja Pusia. bedzie dlugo smutno.Ale nie daj sie.nowy
        kot da ci zajęcie. smile
        • misia007 Re: tak brak mi Mrufki :( 31.12.06, 11:17
          Bardzo Ci współczuje, niestety bedziesz czuła smutek i zal jeszcze długo.Gdy
          myslę o moich ,ktore odeszły ciągle czuję ból.Zrobiłas najlepsza rzecz jaką
          mogłaś.Nowa kicia pomoze Tobie tak jak Ty jej.Cierpimy po odejściu naszych
          zwierzaków bo je kochamy.Taka jest cena ale warto ją zapłacic.
          • witek3327 Re: tak brak mi Mrufki :( 31.12.06, 13:43
            a poza tym przecież zwierzaki , które odeszly, w pełni zasługują na nasz
            smutek.Jak mogloby być inaczej? Powoli będzie coraz mniej żle,to świetna decyzja
            z adopcją kotki.Znam ludzi, którzy po stracie zwierzaka długo nie mogą sie
            zdecydowac na innego, ale przez to trudniej im dojść do siebie, ponadto jakis
            zwierzak pozostaje bez pomocy. Trzymaj sie! Wszystkiego dobrego wszystkim!
    • scrivo Re: tak brak mi Mrufki :( 31.12.06, 14:18
      Bez, serdecznie ci współczuję i ściskam ogromnie bo bardzo bliskie jest mi twoje cierpienie. Uratowalismy Norkę w wigilijną noc chyba cudem i wielkim sercem i wiedza mądrych lekarzy ale tak niewiele brakowało by ten cud się nie stał. Norka bardzo podobna do Mrufki, wedle twego opisu, taki "spsiony" nieco kociak o niezwykle silnej potrzebie kontaktu z człowiekiem.
      Ja w chwilach gdy już traciłam nadzieję najbliższa byłam myśli o natychmiatowym wzięciu drugiego kota gdyby...
      Nie byłam w stanie wyobrazic sobie pustego, odkoconego domu. Ty masz jeszcze Szarą i ona też, w swoim smutku, czeka na więcej od was miłości.
      Cudowna jesteś ześ podjęła taką szybką decyzję o przygarnięciu nowego przyjaciela. Bo miłość do nich, którą mamy w sobie, nie moze czekać i być zmarnowaną.
      Z całego serca życzę ci pocieszenia, ukojenia żalu i wiele radośći i od nowego kociaka i od dobrych wspomnień tego, który odszedł.
      • joanna.c Re: tak brak mi Mrufki :( 31.12.06, 21:27
        Codziennie widziałm tytuł tego watku, ale bałam się otwierać-wiedziałam,że jest
        smutny i zaraz bede płakać. Ale wiem, jak sama czekałam na słowa otuchy na tym
        Forum po stracie Mruczka rok temu.
        Koteczek będzie Cię nawiedzał we wspomnieniach, będzie Ci "głowę zawracać"smile
        Podziel się wspomnieniami z nowym kotkiem, pewnie będzie zdziwiony,że czasem do
        niego mówisz i płaczesz, ale będziecie wszyscy szczęśliwismile
        Bawcie się wsyzscy razem, niech nowy rok i nowy kotek przyniesie Wam więcej
        radości, więcej nieprzespanych nocy z powodu tupania i zabaw całej gromadki
        futrzakówsmile)))))
        Pozdrawiam
        Joanna z trzema


    • bez44 Re: tak brak mi Mrufki :( 01.01.07, 16:11
      Dopiero teraz mogę odpisać, bo siadł mi net. dziękuję za ciepłe słowa kiss Szara
      na szczęscie została przebadana i nic jej nie jest, a nowa kicia jest
      zaszczepiona. Na razei tylko ja widzialam nowgo kotkasmile bo caly czas się chowa.
      Mówimy do niej spokojnie, mimo, że jej nie widzimy. Ale już zjadla. Leży
      schowana na kanapie - jak patrzymy na nią i mówimy do niej to widać tylko
      ogromne oczy i proste wąsy - wygląda jak Krecik smile Mam nadzieję, że się
      zadomowi. A Mrufka caly czas jest ze mną. Nawet mialam wrażenie, że ją
      widziałam jak siedzi pod stołem i patrzy na mnie. A wiem, że to tylko
      zludzenie - ale taki miłe. Pozdrawiam wszytskich i życzę mruczenia od naszych
      kociaków.
    • karus100 Re: tak brak mi Mrufki :( 02.01.07, 19:13
      Popłakałam się.

      Ale z drugiej strony pocieszające jest to, że Twój kotek miał szczęśliwe życie i
      Ciebie, a teraz kolejny kotek ma szansę na szczęście.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka