Właśnie obudziałam się przygwożdżona 5,5 kg cielskiem kocim - ulubione miejsce
do spania to mój brzuch (Bolek). Zenon z kolei musi spać przytulony do mnie,
najlepiej pod kołdrą mimo że jest kotem mojego męża. Wyrzucanie z pokoju
pomagało do momentu aż młody nie nauczył się otwierać drzwi - muszę założyć
zamek jakiś

bo to terror - nie mam miejsca na naprawdę dużym łóżku.
Zastanawiam się czy to norma, bo mąż uważa, że jestem za miękka i powinnam je
wyrzucać brutalnie z łóżka.