Od 2 m-cy mieszkamy (ja i kocury) w nowym (dla kotów) domu z dodatkowymi
zwierzakami mojej mamy (2 kotki i 2 psy). Moje kocury na pozór dobrze się
zaaklimatyzowały ale przyłapałam starszego kocura na obsikiwaniu sofy w
salonie. Wytłumaczyłam mu, że nie wolno (ręcznie;/ ale jego szczanie na nową
tapicerowaną sofę wyprowadziło mnie z równowagi) no i przestał. A około
tydzień temu w pokoju zabił mnie smród. Nalała menda na kable komputerowi, na
tv w moim pokoju (w pokoju, gdzie śpi ze mną i swoim bratem).
Co może być przyczyną takiego zachowania? Zdrowy jest, psychicznie raczej ok -
humor ma dobry, bawi się, lubi się miziać.
Stosuję psikacz ale ciągle znajduje sobie nowe miejsce obok tego popsikaniego.
Oblewa jeden kąt o pow. około 6m.kw. Jest to straszne a chcę unikać zamykania
go na noc w piwnicy z kuwetami, bo nie lubi tam siedzieć sam a na dzień raczej
zamykam pokój. Aha w nocy zostawiam uchylone drzwi, żeby koty miały dostęp do
kuwety. Młodszy kocurek (1,5 roku) korzysta z tego a starszy (5 lat) leje (ale
nie na podłogę tylko dość wysoko).
Mam nadzieję, że jasno opisałam sytuację, bo właśnie skończyłam myć dvd i
półkę ;/
Czy są jakieś inne metody sprawdzenia co kotu dolega? Jakoś koci psycholog? A
jeśli robi mi po prostu na złość udając jednocześnie miłego, kochanego kota to
jak mam go przekonać, żeby przestal

Koty chyba nie są takie perfidne.