Sluchajcie, dzisiaj prawie, ze nie dostalam zawalu.... i to z
samego rano. Otoz gowniak jeden lazil po naszym murku. Co jak co
rzecz normalna dla kotow..... tyle tylko, ze to bylo 1-wszy raz i,
ze Caracas, jakby nie bylo, to jeszcze gowniak i ma fiu-bziu w
glowie i ciagnie go do najwiekszego halasu ( samochody!!! ).
Wszystko byloby OK, gdyby poszedl sobie tylko na lake i jak
wiekszosc kotow z sasiedztwa, tam sobie hasal. Ale gdzie tam: juz
wyweszyl jak dojsc do bocznej drogi.... a z tamtad jest zaraz na
glowna gdzie sa samochody, autobusy i tramwaje!!
Oczywiscie jak go zobaczylam na tym murku, to go wolam, aby
zlazil.... a ten ma to w zadku i siup juz jest po 2-giej
stronie.Wiec ja w pedy glownym wyjsciem, zeby zobaczyc czy on sobie
chce trawki powachac, czy cos innego. Obkrazam dom sasiada, jeszcze
nie dochodze do siatki, a gowniak juz tam jest. Toz to 2 kroki od
bocznej ulicy. Oczywiscie on panika, ja panika. On smyk przez murek
do domu, ja przez dziure w siatce od 2-giej strony. Po drodze
mijamy pancia, ktory zdazyl juz zamknac wszystkie wyjscia i zagonic
gadzine do domu.W domu Caracas dostaje bure i szlaban na samotne
wyjscia do ogrodu....
I tak tez koty zostaly zamkniete na caly dzien w domu. Obrazone
wielce, ze wolnosc im skrocono.
I teraz mam takie pytanie: jak zabezpieczyc ten cholerny murek, aby
one przez niego nie wychodzily?
Murek ma ok 2 m wysokosci, ale z boku jest taka czesc murku gdzie
jest wypustka ( taki maly parapecik, na ktory koty moga
wyskoczyc ). Ta wypustka znajduje sie troche nizej niz w polowie
wysokosci muru. Wiec 2 skoki i juz sie jest na wierzchu. Droga
powrotna jest latwiejsza, bo od drugiej strony murek ma niecaly
metr ( jest tam gorka )wiec koty spokojnie moga przeskakiwac.
Wczesniej Caracas nie zajarzyl, ze tak mozna bylo wyskakiwac. Ale
odkad obce kocury zaczely lazic po murku, to temu tez sie
zachcialo. A on mlody, glupi.... no i marzec teraz. Pojdzie gdzies
na kobitki ( bo koty to w glowie maja a nie w jajach

i rozjedzie
go samochod lub cos innego.
Moze by jakas siatke zalozyc pod skosem? Tylko juz pytalismy sie o
metalowe prety wygiete..... a oni mowia, ze na takie cus czeka sie
miesiacami ( tez mi cos!).
Moze wy macie jakies pomysly? No bo gowniaka nie przywiaze do
kaloryfera.
Cessna nie wyskakuje, bo raz, ze jest ciezka

a po drugie nie
miesci sie na tej wypustce, bo jest za gruba..... ale jeszcze tego
mi brakuje: 2 zawaly na raz.