07.03.08, 17:32
Sluchajcie, dzisiaj prawie, ze nie dostalam zawalu.... i to z
samego rano. Otoz gowniak jeden lazil po naszym murku. Co jak co
rzecz normalna dla kotow..... tyle tylko, ze to bylo 1-wszy raz i,
ze Caracas, jakby nie bylo, to jeszcze gowniak i ma fiu-bziu w
glowie i ciagnie go do najwiekszego halasu ( samochody!!! ).
Wszystko byloby OK, gdyby poszedl sobie tylko na lake i jak
wiekszosc kotow z sasiedztwa, tam sobie hasal. Ale gdzie tam: juz
wyweszyl jak dojsc do bocznej drogi.... a z tamtad jest zaraz na
glowna gdzie sa samochody, autobusy i tramwaje!!
Oczywiscie jak go zobaczylam na tym murku, to go wolam, aby
zlazil.... a ten ma to w zadku i siup juz jest po 2-giej
stronie.Wiec ja w pedy glownym wyjsciem, zeby zobaczyc czy on sobie
chce trawki powachac, czy cos innego. Obkrazam dom sasiada, jeszcze
nie dochodze do siatki, a gowniak juz tam jest. Toz to 2 kroki od
bocznej ulicy. Oczywiscie on panika, ja panika. On smyk przez murek
do domu, ja przez dziure w siatce od 2-giej strony. Po drodze
mijamy pancia, ktory zdazyl juz zamknac wszystkie wyjscia i zagonic
gadzine do domu.W domu Caracas dostaje bure i szlaban na samotne
wyjscia do ogrodu....
I tak tez koty zostaly zamkniete na caly dzien w domu. Obrazone
wielce, ze wolnosc im skrocono.
I teraz mam takie pytanie: jak zabezpieczyc ten cholerny murek, aby
one przez niego nie wychodzily?
Murek ma ok 2 m wysokosci, ale z boku jest taka czesc murku gdzie
jest wypustka ( taki maly parapecik, na ktory koty moga
wyskoczyc ). Ta wypustka znajduje sie troche nizej niz w polowie
wysokosci muru. Wiec 2 skoki i juz sie jest na wierzchu. Droga
powrotna jest latwiejsza, bo od drugiej strony murek ma niecaly
metr ( jest tam gorka )wiec koty spokojnie moga przeskakiwac.
Wczesniej Caracas nie zajarzyl, ze tak mozna bylo wyskakiwac. Ale
odkad obce kocury zaczely lazic po murku, to temu tez sie
zachcialo. A on mlody, glupi.... no i marzec teraz. Pojdzie gdzies
na kobitki ( bo koty to w glowie maja a nie w jajach smilei rozjedzie
go samochod lub cos innego.
Moze by jakas siatke zalozyc pod skosem? Tylko juz pytalismy sie o
metalowe prety wygiete..... a oni mowia, ze na takie cus czeka sie
miesiacami ( tez mi cos!).
Moze wy macie jakies pomysly? No bo gowniaka nie przywiaze do
kaloryfera.
Cessna nie wyskakuje, bo raz, ze jest ciezka smile a po drugie nie
miesci sie na tej wypustce, bo jest za gruba..... ale jeszcze tego
mi brakuje: 2 zawaly na raz.
Obserwuj wątek
    • orchidka77 Re: murek 07.03.08, 17:37
      Najpierw wykastruj - to zmniejszy jego chęć do podróży...
    • lu221 Re: murek 07.03.08, 17:57
      No to tak:

      pomysł nr 1:
      oddaj mi Caracasa - Cessnę też wezmę smile
      Odpada? no to...

      pomysł nr 2: betonowy klosz nad domem - inaczej nigdy nie jest się do końca
      pewnym smile

      pomysł nr 3: już bez uśmiechów. Siatka pod skosem to dobry pomysł (tak z metr
      tej siatki). A czy Twój najdroższy nie mógłby spróbować sam czegoś takiego
      zmajstrować? Ja mam Chłopa-Złotą -Rączkę, on zawsze daje radę mniejszym kosztem
      i równie dobrym wykonaniem.
      Mnóstwo listew, odpowiednio naciągnięta siatka, duużo gwoździków, prawdopodobnie
      trochę cementu też się przyda. Nawet, jeśli by to miała być prowizorka, to
      Caracas i tak się zniechęci, bo od siatki odpadnie.
      pozdrawiam, ściskam kociska i współczuję mocnych wrażeń
      • kromisia Re: murek 07.03.08, 18:30
        Orchidko, toz Caracas odjajczony od dobrych 6 m-cy.... inaczej
        Cessna powilaby nam male krowki smile

        Lu: pomysl nr1 kategorycznie odpada... nie, zebys zle sie nimi
        zajela, no ale wiesz, bez tych futer juz zyc nie umiem.

        Pomysl nr.2 raczej niewykonalny.
        Pomysl nr.3 moj Chlop to raczej zlota raczka nie jest, chociaz
        potrafi wiele rzeczy zrobic i juz raz ochronna siatke na balkonie w
        bylym mieszkaniu zainstalowal. Dzwonil z pracy powiedziec, ze caly
        dzien myslal coby tu jutro zrobic.... no bo zrobic cos trzeba i to
        szybko, bo nam kociska w buncie rozszarpia dom. No nie wiem, mamy
        narade wieczorem.
        Tak czy siak rano nabijal sie ze mnie, ze taka panike zasialam i
        przepychalam sie przez dziury w siatce...... a sam sie nie widzial
        jakiego dostal sprinta i z jaka szybkoscia wyskoczyl ze szlafroku w
        ubranie.

        Dodam, ze Caracas oczywiscie nic z bury sobie nie robi i znowu
        wykrecil mi numer, bo jak na pancie z kruchym sercem przystalo.....
        jakies 40 min temu mowie do gowniaka: " chodz, wsadzimy roze w
        ogrodku". Mysle sobie: bede w ogrodku, to nie wyskoczy.... no a
        poza tym przeciez"dopilnuje kicie"..... jeszcze drzwi za jego
        zadkiem dobrze nie zamknelam, a ten juz byl po 2-giej stronie muru.
        Dalej,to juz wiecie co moglo byc: okrazenie domu, dziura w siatce,
        Caracasa za fraki i szlaban.
        No nic, czekamy jak chlop do domu wroci.
        • kromisia Re: murek 08.03.08, 23:55
          no i JEEEST!!! Zawziol sie moj nie-maz, zakasal rekawy, zwolal ojca
          ( wielkiego przeciwnika kotow udomowiono-poduszkowych )i postawili
          siatke. Ostekali sie nie miara, wkretel( czy jak to sie z polskiego
          mowi )polamali troche, srub nawkrecali i po kilku godzinach piwem
          oblali. Caracas wyprobowal nowy patent zdziwiony, ze 2-dniowy
          szlaban tak szybko sie zakonczyl...... narazie pozostaje po dobrej
          stronie muru. Strasznie sie zaniepokoil, bo pacnal glowa w siatke i
          musial sie wycofac. no nie wiem czy to dobry system. Mam nadzieje,
          ze gowniak nie znajdzie sposobu na przedostanie sie na 2-ga strone
          ( skoro umie sobie otworzyc SAM kocie drzwiczki..... wczoraj to
          zrobil i szybciorem pobiegl na mur, a tam byl kocur i oczywiscie
          Caracas zamienil sie w wielka najezona szczote.... najbardziej na
          tym to JA ucierpialam, bo sciagajac go z muru podrapal mi rece uncertain).
          To jest taki maly spryciarz i do wszystkiego sam dochodzi. Moze
          zawiesze w rogu jakiegos kwiatka, zeby go nie korcilo tak?
          Milej nocy..... ide wyglaskac jubilata smile
          • lu221 Re: murek 09.03.08, 09:06
            Noo, w każdym mężczyźnie tkwi taka złota rączka smile
            Gratuluję, że i Twój nie-mąż ją odkrył u siebie.
            Oby teraz Caracas pogodził się z faktem istniejącej siatki smile
            • kromisia Re: murek 09.03.08, 17:28
              Caracas sie nie pogodzil..... uparl sie gnojek i obral sobie za cel
              dopadniecie tej siatki. Na razie nie potrafi sie podciagnac ( ale
              to tylko kwestia wyrobienia miesni )i zwisajac chwilke na siatce
              urywa sie. Dlatego jak na razie zostaja zamkniete w domu jak nas
              nie ma. Oczywiscie do czasu, az zostanie zacementowany murek ( t.zn
              trzeba zlikwidowac ten schodek, od ktorego sie odbija i ma blizej
              do siatki ). No a to bedzie prawdopodobnie zrobione we wtorek, bo
              trzeba kupic cement i czekac az ten cholerny deszcz przestanie
              padac.
              No gowniarz jeden zgotowal nam nie maly klopot!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka