Dodaj do ulubionych

pilna sprawa

04.03.09, 23:33
przed chwilą wracałem z pracy i przy śmietniku udało mi się złapać
kotkę, ale ona nie uciekała, nie wygląda na chorą, i nie mam
pewności czy jest dzika, w domu nie chce nic jeść, chciałbym ją
zawieźć jutro do koterii na przebadanie ale się zastanawiam czy ona
gdzieś nie karmi młodych kociąt, jeśli tak to nie mogę jej zatrzymać
czy jest sposób żeby to sprawdzić,proszę o pilną poradę jak
postępować w takim wypadku
Obserwuj wątek
    • salma75 Re: pilna sprawa 04.03.09, 23:42
      Powinna mieć wycmokane cycuszki, nabrzmiałe trochę, łyse wokół.
      • paulina.galli Re: pilna sprawa 04.03.09, 23:50
        Teraz troche ciut za wczesnie na kociaki chyba? ...
        chociaż ... moze...uncertain
        • annb Re: pilna sprawa 05.03.09, 08:08
          niestety nie
          znajoma wlasnie na miau napisala ze panowie ochroniarze w jej firmie
          dali jej znac
          ze kota wyprowadzila kocieta
          szok
        • bezola Re: pilna sprawa 05.03.09, 22:06
          kociaki sa caly roksad moje byly wziete w te najwieksze listopadowe mrozy ze
          smietnika. kilkudniowe oseski, do dzis nie wiem, jak one przezyly i sa zdrowe.
      • macarthur Re: pilna sprawa 04.03.09, 23:54
        to chyba nie bo żadnych cycuszków nie widać, i chyba jest bardzo
        młoda i zdrowa, nie wiem czy jest sens ją wieźć do weta czy wypuścić
        z powrotem ??
        • macarthur Re: pilna sprawa 04.03.09, 23:59
          tak na moje oko nie ma jeszcze roku, ale gdyby była dzika to czy
          dałaby się złapać z drugiej jednak strony jako zatrzymana na
          śmietniku można by ją sterylizować jako bezdomną, co radzicie ??
          • gacusia1 Re: pilna sprawa 05.03.09, 04:16
            A nie ma tam jakiegos ogloszenia,ze kot komus uciekl? Albo w
            lokalnym biurze ogloszen? Przechowaj ja kilka dni i sam rozwies
            plakaty z fotka,ze znalazles takie cudenko. No a jak nikt sie nie
            zglosi...to juz nie wiem.
    • macarthur Re: pilna sprawa 05.03.09, 09:54
      przede wszystkim pisałem że nie mam pewności czy jest dzika, mało
      tego ona wogóle nie wygląda na dziką, dwa ja nie mam zamiaru jej
      zatrzymywać, trzy Warszawa walczy z populacją dzikich kotów a taka
      kotka jeśli nie jest wysterlizowana to dzika czy nie jest
      potencjalnym źródłem nowych kociąt,cztery ogranicznie populacji
      kotów w Warszawie i wogóle w Polsce robi się głównie dla dobra
      samych kotów to jest pierwszy krok do poprawienia jakości życia
      kotów wolnożyjących i wydłużenia jego długości, także sens
      wypowiedzi twojej Tralalumpku nie po raz pierwszy rodzi moje
      zdziwienie i niesmak,pięć jeśli kot nie ma obroży ani innych
      oznaczeń zawsze może zostać złapany przez kogokolwiek celem choćby
      identyfikacji
      • wladziac Re: pilna sprawa 05.03.09, 10:06
        bywają takie kotki z wolnożyjących że są dobrze oswojone z
        człowiekiem bo od maleńkości karmione przez człowieka mają do niego
        zaufanie,może znajdziesz jakąś panią karmicielkę i popytasz o
        kotkę,to może być kotka wolnożyjąca z pewnością bo do mnie też takie
        przychodziły że od razu dały się do siebie zbliżyć i głaskać,mimo
        ogłoszeń nikt się po nie nie zgłosił i teraz są u mnie w domu
        • macarthur Re: pilna sprawa 05.03.09, 10:14
          trudno byłoby mi dotrzeć do takiej osoby gdyż w pobliżu nikt takiej
          działalności w sposób stały nie prowadzi te wszystkie koty
          przychodzą z innych okolic więc identyfikacja jest prawie niemożliwa
          • wladziac Re: pilna sprawa 05.03.09, 10:22
            no to podobnie jak u mnie też w okolicy nie znam dokarmiaczy ale kot
            może przywędrować z dość dużej odległości,daj trochę ogłoszeń
            szczególnie przy przystankach i zobaczysz co będzie bo może jednak
            komuś uciekła a to tylko tak możesz sprawdzić
            • macarthur Re: pilna sprawa 05.03.09, 10:28
              postaram się dzisiaj jak mi się uda żeby obejrzał ją weterynarz,
              później się zastanowię co dalej robić
              • ashton Re: pilna sprawa 05.03.09, 10:30
                Kotka dogaduje się z Ramzesem?
              • r.kruger Re: pilna sprawa 05.03.09, 10:33
                karmiącą kotkę byś poznał, byłaby niespokojna - oderwana na zbyt długi czas od
                dzieci, sutki są wyciągnięte a gruczoły mleczne pełne - już po dwóch trzech
                godzinach wiszą jak worki z mlekiem u brzucha kotki
                po 12h kotka cierpiałaby z bólu...
                dla mnie kot dziki czyli bezdomny od wychodzącego różni się na pierwszy rzut oka
                futrem, zawartością pasożytów...
                • macarthur Re: pilna sprawa 05.03.09, 10:42
                  po zasięgnięciu języka wykluczyłem raczej to że jest karmiąca, jej
                  stan i zachowanie wskazywałoby na kota wychodzącego ale pozostaje
                  pytanie co do tego czy jest wysterylizowana a jak nie to czy bez
                  względu na jej przynależność nie należałoby tego zrobić, jeszcze ją
                  chwilę przetrzymam i zobaczę co dalej, z Ramzesem można powiedzieć
                  że się dogadują ale na razie nie przebywają na stałe razem
                  • wladziac Re: pilna sprawa 05.03.09, 10:48
                    jeżeli możesz to rzeczywiście podejście do weta pomoże wyjaśnić
                    przynajmniej stan zdrowia koteczki,sterylizowane koteczki
                    wolnożyjące mają nacięcia na uszkach lub tak jak u mnie po
                    wewnętrznej stonie ucha tatuaż w postaci zielonego kółka,może się
                    nie spiesz z wypuszczaniem a nóż widelec polubią się z Ramzesem
                    • macarthur Re: pilna sprawa 05.03.09, 11:54
                      po konsultacji telefonicznej z weterynarzem wyszło na to że kotka
                      najprawdopodbniej jest wychodząca a czy jest wysterlizowana to w
                      prostym badaniu określić się tego nie da, a Koteria w Warszawie
                      jeszcze nie działa, więc z myślą o ewntualnym martwiącym się
                      właścicielu wypuściłem kotkę w tym samym miejscu skąd ją wczoraj
                      wziąłem, nie jest ona strasznie piękna ale bardzo zabawna i
                      miziasta, przy okazji postaram się zamieścić w swoim katalogu jej
                      zdjęcie
                      ------------------------
                      koniec wątku z mojej strony
    • basset2 tralalumpku... 05.03.09, 14:01
      jakiego podejścia nie rozumiesz?
      gdyby Twoja wpadła w moje ręce i oprócz miziastości nie posiadałby
      jakiejkolwiek identyfikacji o właścicielu wysterylizowałabym ją
      powiem więcej, nie pytając o to forum(bez urazy)
      opiekun/właściel winien zadbać o to żeby jego zwierze posiadało
      idetyfikację, jeśli tak nie jest klasyfikuje sie jako zwierze
      bezpańskie

      i powiem równie dobitnie,w Twoim tonie
      że miałabym to gdzieś co byś mi zrobiła
      pozdrawiam
    • macarthur Re: tralalumpku... 05.03.09, 15:03
      nie próbowałaś chociaż częściowo przychamować z prochami ?
      • la.bruja Re: tralalumpku... 05.03.09, 18:23
        Macarthur,

        A jak się kotka zachowuje? Wiem, że to nie pies, więc potencjalnej
        tęsknoty nie będzie tak wyraźnie widać, ale może coś tam można
        dojrzeć ? wink
        Tak jak radzą inni - ogłoszenia są najlepsze. A jak się nikt po
        mizinkę nie zglosi, to może ją przysposobisz? wink Oczywiście jak masz
        warunki i ochotę. Nie , abym Ci na siłę kota wciskała smile

        pozdrawiam

        i chętnie zobaczę jak wygląda
        • macarthur wątek znów otwarty 06.03.09, 08:40
          wczoraj o 23-ej kotka znowu przyszła tym razem pod pod blok, można
          powiedzieć że na mnie czekała, tym razem widać że była głodna
          chociaż nie rzuciła się łapczywie na jedzenie ale zjadła dosyć sporo,
          wnioskuję więc że jednak jest bezdomna chociaż oswojona karmiąca
          raczej nie jest ale może być w ciąży bo taka raczej puchata chociaż
          nie ma tłuszczu
          • r.kruger Re: wątek znów otwarty 06.03.09, 10:30
            Wiesz co bym zrobiła? zaopiekowała się w stopniu podstawowym (tymczasem), dała
            do najbliższych weterynarzy ogłoszenie ze zdjęciem że taka a taka kotka znalazła
            tymczasowe schronienie
            Jeśli ktoś szuka - dobrze żeby mógł znaleźć. Jeśli nie szuka - znajdziesz dla
            niej dobre rozwiązanie.
            17lat temu moja wychodząca kotka wyszła z domu i nigdy nie wróciła. Nie wiemy co
            się z nią stało...swoją drogą przeszła za most.
            Kiedy jej szukaliśmy, mieliśmy nadzieję że ktoś wywiesi jakieś ogłoszenie.
    • basset2 Re: tralalumpku... 06.03.09, 10:10
      hmmm...mówisz Twoje podejście jest proste...smile
      faktycznie proste i wybiórcze confused
      ja twierdzę że Ci którzy udają że nie ma problemu mają obstrukcję
      wiedzy praktycznej dotyczącej bezdomności zwierząt w tym przypadku w
      POLSCE

      tą tzw nadgorliwość odnosisz do sytuacji w Polsce czy w Niemczech?
      bo jeśli nie widzisz różnicy to równie dobrze można zacząć wkładać
      majtki przez głowę

      wiesz jak jest skala bezdomności zwierząt w Polsce? Masz świadomość
      jak trudno wyadoptować kota w Polsce? no tak...nie
      czytasz "trudnych" wątków
      a masz wiedzę jak trudno adoptować zwierzę w Niemczech? pewnie
      nie...bo zapewne Twój "przykład z podwórka" kradzieży kota miałby
      sens

      piszesz że nie wchodzisz w smutne wątki, wiec zacznij je czytać to
      to są fakty...smutne realia bezdomności tych zwierząt
      i nie zabawiaj sie w hipokryzję(ponoć jej nie lubisz)
      schroniska w POLSCE są przepełnione ilością bezdomnych porzuconych i
      niechcianych zwierząt



      no prawie sie popłakałam czytając Twój "przykład z podwórka"
      bo moje polskie "przykłady z podwórka" to czarna rozpacz i nie
      przytocze bo... przecież nie przeczytasz tego
      wszak bedzie to smutne

      i Ty mi tutaj opowiadasz o psychozie kastracji zwierząt w POLSCE...
      jak już sobie przysposobisz wiedzę na tematy jw pogadamy
    • basset2 tralalumpku... 06.03.09, 11:20
      a gdzie Ty tu sie doczytałaś podobnego myślenia?
      czytaj ze zrozumieniem albo
      lepiej skup się na tym zebraniu smile
      pozdrawiam
    • basset2 Re: tralalumpku... 06.03.09, 12:52
      gdzie byś nie mieszkała, choćby w Honolulu sprawa dotyczy
      bezdomności zwięrząt w POLSCE

      jeszcze jak jesteś oderwana od rzeczywistości, Ty urwałaś sie z
      choinkismile

      no to szkoda nie znasz sytuacji w Niemczech bo w Austrii to czysta
      analogia
      to właśnie Austria rozpoczeła(od stycznia 2004r)wpowadzać ostrzejsze
      restrykcje w ustawie o ochronie praw zwierząt
      ponadto Niemcy wpisały ochronę praw zwierząt w swojej konstytucji
      Austria podpisała preambułę EKOZD w Strasbourgu która weszła w życie
      w 2000r

      i Ty mi tu wciskasz opowieści dziwnej treści, historie Twojego
      austryjackiego podwórka jak było i jak jest nie mając zielonego
      pojęcia z czego to wynika
      w Polsce widzisz "maniaków" kastracji ale nie masz pojęcia że w
      kraju w kórym bytujesz "maniacy" dawno problem rozwiązali
      obligatoryjnie przypieczętowujac to ustawą



      konkluzja
      jeśli nie masz ochoty "onanizować" sie tragediami to znaczy że
      g...no wiesz o sytuacji nadpopulacji a co za tym idzie bezdomności
      zwierząt w Polsce
      zresztą mimo że mieszkasz w Austrii też niewiele wiesz co do praw
      zwierząt w tym kraju smile
      więc dotąd nasza dyskusja bedzie jałowa dopóki Ty nie posiądziesz
      należytej wiedzysmile

      klepiesz w tą klawiaturę bo sie nudzisz na zebraniu?

      pozdrawiam
      • macarthur Re: tralalumpku... 06.03.09, 14:02

        rozumiem Tralalumpku że należysz do osób o tak twardej konstrukcji
        psychicznej że nawet jak w sąsiedniej wsi wróg będzie palił domy ty
        założysz białą sukienkę w czerwone grochy i pójdziesz łapać motyle w
        siatkę, w sumie to chyba powinniśmy ci zazdrościć w końcu nie twoja
        wieś nie twój problem
        • macarthur po wizycie u weta 06.03.09, 15:42
          właśnie wróciłem od weta, kotka ma około 1-1,5 roku,jest zdrowa,
          więc na razie została odrobaczona, jako bezdomna po ulgowej cenie,
          w przyszłym tygodniu wg planów ma ruszyć Koteria w Warszawie to może
          uda ją się wysterylizować bezpłatnie jako bezdomną
          • wladziac Re: po wizycie u weta 06.03.09, 15:55
            no i super,takie kotki bywają mocno zarobaczone co później
            przeszkadza w szybkiej sterylizacji,jak będzie po zabiegu może uda
            się znaleźć jej domek,trzymaj się
            • macarthur Re: po wizycie u weta 06.03.09, 16:00
              teraz trochę podjadła i poszła spać, wygląda na to że się zadomowiła
              smile
              • wladziac Re: po wizycie u weta 06.03.09, 16:18
                bardzo jestem ciekawa co na to Ramzes?
                • macarthur Re: po wizycie u weta 06.03.09, 16:30
                  wstępnie wygląda na to że koty się zaakceptowały, Sandra(robocze
                  imię kotki) trochę prycha ale głownie chyba dlatego że jest trochę
                  zestresowana nową sytuacją, Ramzes nawet jej łapkę polizał więc
                  chyba jest ok,
                  • wladziac Re: po wizycie u weta 06.03.09, 16:36
                    no to jeszcze raz super,imię przepiękne i niech zostanie
                  • basset2 macarthur... 06.03.09, 22:03
                    cieszę się że kotka zdrowasmile))i ma opiekęsmile
                    no ale Ramzesa jedynaka nie poznajęsmile))
                    • mist3 Re: macarthur... 07.03.09, 18:19
                      zazdroszczę macarthur - i popieram decyzję o sterylizacji.
                      My w naszej lokalnej kociej frakcji robimy tak - jak kotek uciekający, dziki,
                      karmimy, obserwujemy i jak tylko mamy kasę łapiemy i sterylizujemy, jak dochodzi
                      do siebie - wypuszczamy w miejscu gdzie ma swoje terytorium (chyba że jest tam
                      niebezpiecznie, to szukamy innego). Nawet jak ma właściciela, to niestety ja
                      wychodzę z założenia że wysterylizowanie/wykastrowanie takiego kotka sprawi, że
                      kocięta nie będą topione albo za parę miesięcy nie będę miała problemu że
                      zamiast jednego jest kilka kotów czekających na zabieg.
                      Jeśli kotek jest oswojony - to daję sobie tydzień na znalezienie właściciela.
                      Mam o tyle łatwiej, że w moim małym miasteczku jest ograniczona ilość miejsc,
                      gdzie można wywiesić ogłoszenia o znalezionym kocie. Jak się ktoś zgłosi, to i
                      tak go namawiam, by kota sterylizował (imho - trzeba być idiotą albo czymś
                      jeszcze gorszym, żeby wypuszczać na zewnątrz niewysterylizowaną kotkę - powinien
                      mnie taki człowiek po rękach całować, że chcę to zrobić, a nie wybrzydzać), a
                      jak się nie znajdzie właściciel - to sterylizuję tym bardziej.
                      Tak - ja jestem zwolenniczką opcji kastrować/sterylizować wszystko co się rusza
                      (mam na myśli psy i koty, a w marzeniach - niektórych ludzi). Marzę, żeby w
                      Polsce doszło do takiej sytuacji jak w jednym znanym mi kraju europejskim -
                      czyli, żeby schroniska dla zwierząt nie istniały a organizacje zajmujące się
                      pośredniczeniem w adopcji miały listy kolejkowe, przeprowadzały wywiady
                      środowiskowe, w czasie których potencjalni właściciele będą musieli udowodnić
                      jak świetne warunki zapewnią zwierzęciu.
                      Wierzę, że kiedyś doprowadzimy do tego - a stanie się to wtedy, gdy fanatycy
                      wysterylizują i wykastrują wszystkie psy i koty, które staną na ich drodze. Mam
                      nadzieję, że tego dożyję.
                      • macarthur Re: macarthur... 07.03.09, 18:35
                        dzięki za ten post widać wyraźnie po wpisach że niektórzy na tym
                        forum są oderwani od polskiej rzeczywistości
                        • mist3 Re: macarthur... 07.03.09, 18:41
                          a zazdroszczę tego, że Twój Ramzes jednak zaakceptował kicię.
                          Ja tak bardzo chciałabym się dokocić, ale jak tylko mamy kotka w domu (złapanego
                          de sterylizacji, albo dochodzącego do siebie po) to moja kotka przestaje jeść,
                          pić i załatwiać potrzeby fizjologiczne i całe dnie spędza pod łóżkiem> Nieważne
                          czy kotek jest od niej kilka razy mniejszy, czy boi się równie bardzo jak ona -
                          po 3 dniach załamana że moja kotka umrze ze stresu, głodu lub mocznicy oddaję
                          kotka nowym właścicielom i moje marzenia, że w końcu trafię na kicię, którą moje
                          zwierze zaakceptuje - znowu pryskają jak bańka mydlana.
                          • macarthur Re: macarthur... 08.03.09, 08:05
                            jeśli chodzi o stosunek Ramzesa do innych kotów to rzeczywiście
                            mógłby być wzorem do naśladowania, jak dotąd miał przyjacielski
                            stosunek do większości kotów które u nas gościły,co do Sandry tak do
                            końca nie wiadomo, na początku się wydawało że będzie ok ale teraz
                            jak Ramzes próbuje się zbliżyć to go przegania, chociaż walk między
                            nimi nie ma tak jak bywało pomiędzy Ramzesem i Rudym że sierść się
                            sypała.Co do Sandry jeszcze nie mam konkretnych planów ale mam
                            podejrzenia żeby sądzić że dla niej najlepszy byłby dom bez innych
                            zwierząt, a poza tym wygląda na to że kotka ma lekką depresję.
                            Zamyka się w łazience i prawie wogóle z niej nie wychodzi,czasami
                            tylko wyjrzy za drzwi i jak zobaczy Ramzesa to zaraz się gdzieś
                            chowa.Generalnie większość czasu udaje że nie istnieje, chociaż przy
                            głaskach trochę barankuje i mruczy.Dobrze że apetyt jej dopisuje i
                            kuwetkuje higienę trzyma zawsze po misce się myje,tak że kłopotu z
                            nią żadnego nie ma.Dietę co prawda preferuje zupełnie odmienną od
                            Ramzesa bo lubi mokrą karmę dla kotów i suchą Eukanabę której Ramzes
                            ni tyka,ona z kolei surowego mięsa nie tknie za które Ramzes by się
                            dał pokrajać.Gdyby nie to że wet wykluczył u niej większość chorób i
                            fizjologicznie żadnych objawów nie przejawia powiedziałbym że jej
                            coś dolega, ale jak nie to byłaby idelanym kotem dla osoby z
                            pedantycznym podejściem do porządku, zero psot, nic nie zniszczy nie
                            drapie mebli, nie zrzuca półek,aż dziwne.I wygląda na to że jej się
                            u mnie podoba bo nie widać u niej żadnych ciągot na zewnątrz.
                            Raczej na razie też jej nie wypuszczę bo podejrzewam że jednak jest
                            bezdomna a widzę że ona może mieć kłopot z życiem w kolonii kotów ,
                            bo chyba jest typem samotnika, wogóle to sprawia komiczne wrażenie
                            bo jak tylko coś jej nie pasuje to się chowa w kącie i zwija w
                            kłębek że tylko jej oczy widać.No ale może to się jeszcze wszystko
                            zmieni jak minie pierwszy stres,pożyjemy,zobaczymy.
                            • kena1 Re: macarthur... 08.03.09, 12:05
                              Hmmm, z tym nieniszczeniem niczego, super spokojem kotki i bycie idealnym kotem
                              dla pedantki, to ja bym na Twoim miejscu nie obiecywała sobie niczego na zapas.
                              Toffi zgarnięta z podwórka była takim kocim ideałem, leżała non stop na kolanach
                              i głęboko wpatrywała się w oczy... dopóki nie zapadła decyzja, że zostaje u mnie
                              na stałe. I wtedy jakby mały diabeł w nią wstąpił wink
                              Karmel też "na występach gościnnych" robi za kociego anioła. I wszyscy się
                              dziwią, że nazywam go vel "ruda wredota", ew. "gad paskudny" - bo przecież on
                              jest takim cudownym, słodkim i spokojnym kotkiem suspicious
                              • aaaguniaaa Re: macarthur... 08.03.09, 13:51
                                moj kot zachowuje sie podobnie. jak go sasiadka zabiera do siebie to pozniej
                                slysze jaki to kochany slodki kotek (a kot u niej codziennie jak nas w dmu nie
                                ma). ale w domu w ta ruda bestie jakis diabel wstepuje. a najlepsza zabawa jest
                                o polnocy bieganie po calym mieszkaniu. ciekawe kiedy sasiedzi sie zdenerwuja bo
                                wszedzie sa panele i to jest zdecydowanie za glosne
                                • macarthur Re: macarthur... 10.03.09, 16:41
                                  Kotka dalej jest bardzo płochliwa ale już wychodzi z łazienki,tak
                                  się zastanawiam czy ona przypadkiem nie jest w ciąży,Ramzes próbował
                                  jej dzisiaj lizać uszy ale go pacnęła łapką i się zraził, a to
                                  zdjęcie jak się uda wkleić

                                  fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ci/rb/aexa/vdL0ddg66eRWUjCaYB.jpg" border="0" alt="fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ci/rb/aexa/vdL0ddg66eRWUjCaYB.jpg">
                                  • macarthur Re: macarthur... 10.03.09, 16:43
                                    nie wiem czemu nie wyszło na podglądzie było ok, w takim razie link
                                    do fotki

                                    fotoforum.gazeta.pl/3,0,1697087,2,1.html
                                    • barba50 Re: macarthur... 10.03.09, 18:30
                                      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/ci/rb/aexa/vdL0ddg66eRWUjCaYB.jpg
                                      • r.kruger Re: macarthur... 10.03.09, 19:53
                                        ładna, podobna do mojej Grizli
                                        Nikt jej nie szuka?
                                        • macarthur Re: macarthur... 10.03.09, 20:35
                                          wydaje mi się że ona chyba została wyrzucona, ponieważ jest bardzo
                                          płochliwa i za żadne skarby nie daje się ruszyć z kąta
                                          • r.kruger Re: macarthur... 10.03.09, 20:39
                                            możliwe, chyba że tęskni
                                            pytam bo dziś czytałam stary wątek o zaginionym kocie i jego powrocie i
                                            przypomniało mi się jak ja kota szukałam
                                            tyle że jeśli ona daleko odeszła od domu to nie ma szans na odnalezienie
                                            mam nadzieję że wszystko dobrze się ułoży smile
                                            • macarthur Re: macarthur... 10.03.09, 20:43
                                              może trzeba stworzyć takie PCK dla kotów
                                      • ewik1976 Re: macarthur... 10.03.09, 20:44
                                        Bardzo ładna i zadbana się wydaje. Dziwne, że nikt jej nie szuka, może rzeczywiście została wyrzucona....sad Ech, niektórych właścicieli zwierzaków to bym potraktowała wałkiem do ciasta i na do widzenia kopniaka w zadek sad
                                        • ashton Re: macarthur... 11.03.09, 09:02
                                          Fajna puchatka - wygląda na domowego kota, może wystraszyła się czegoś i uciekła
                                          z domu? ale wtedy ktoś by jej szukał...
                                          • wladziac Re: macarthur... 11.03.09, 09:33
                                            ale jeżeli została wyrzucona to nikt jej nie będzie szukał,z taki
                                            kotami to zawsze zagadka
    • macarthur do r.kruger 10.03.09, 22:47
      jak masz zamiar kontynuować linię Tralalumpka to twoja sprawa, ale
      lepiej nie idź tą drogą
      • r.kruger Re: do r.kruger 10.03.09, 22:54
        o nie, nie taki miałam zamiar
        taką sobie hipotezę wymyśliłam w sferze gdybania czystego, przez myśl mi nie
        przeszło że można się oburzyć o to, tym bardziej Ty
        Bo przecież w gruncie rzeczy uważam że miło by było gdybyś mógł ją zatrzymać i
        żeby było ok.
        Milknę.
      • basset2 macarthur... 10.03.09, 23:07
        bardzo daleka bym była że r.kruger idzie linią trala lumpkasmile
        i podzielam zdanie
        akcja - pilnuj, oznacz, zarejestruj swoje zwierzę i twierdzę że to
        jest ta odpowiedzialność którym niestety często brakuje
        • macarthur Re: macarthur... 11.03.09, 15:53
          prwawdopodobnie kotka musiała mieć kiedyś dom co wskazuje jej
          garnięcie się do ludzi i zadbane futro, ale już bardzo długo musiała
          chyba się błąkać ponieważ przychodziła głodna i jest bardzo
          płochliwa, jak usłyszy jakiś głośniejszy hałas zaraz się chowa i
          widać że się czegoś bardzo boi, i chyba za czymś tęskni bo czasami
          jak na nią spojrzę to wydaje mi się że płacze, widać na jej
          przykładzie że chipy mają przyszłość
        • tralalumpek Re: macarthur... 11.03.09, 17:20
          basset2 napisała:

          > bardzo daleka bym była że r.kruger idzie linią trala lumpkasmile
          > i podzielam zdanie
          > akcja - pilnuj, oznacz, zarejestruj swoje zwierzę i twierdzę że to
          > jest ta odpowiedzialność którym niestety często brakuje
          >
          >

          moj nick to tralalumpek i obrazanie przyksztalcaniem na trala lumpek
          jest dowodem tylko na brak kultury u ciebie
          zobaczymy ktory post zostanie usuniety: towj za osobista wycieczke i
          przezwisko czy moj smile
          zobaczymy obiektywizm forum
          • macarthur Re: macarthur... 13.03.09, 11:00
            Sandra staje się trochę bardziej ośmielona na tyle że opuściła
            łazienkę i zaczęła obchód mieszkania
            https://tinyurl.com/btsshy
            ale jak zobaczyła Ramzesa to zareagowała jak gdyby zobaczyła diabła
            ( do tej pory się widywali ale przeważnie na odległość)
            i schowała się za regałem RTV skąd był problem ją wyciągnąć
            https://tinyurl.com/ben93m
            na szczęście po jakimś czasie sama wyszła.
            Wygląda na to że trzeba będzie jej szukać domu bez innych zwierząt,
            ja już wstępnie zrobiłem jej ogłoszenie i w przyszłym tygodniu ma ją
            domek wziąć na próbę chociaż mam wątpliwości bo oni nie mieli dotąd
            żadnego zwierzęcia i to będzie pionier a właściwie pionierka.
            Ale ona jest bardzo spokojna więc jestem dobrej myśli,najważniejsze
            że wygląda na zdrową i dorodną kotkę nawet wczoraj zaczęła już
            trochę drapać,niestety jako drapak wybrała dywan w pokoju sad.



            • wladziac Re: macarthur... 13.03.09, 11:07
              każdy kiedyś miał pierwszy raz kota,zachęć nowy domek do zadawania
              pytań na zakątku i niech sobie trochę poczytają w internecie jest
              dużo podanych wiadomości dla ludzi przygarniających koty pierwszy raz
            • ashton Re: macarthur... 13.03.09, 11:15
              Pięknie okablowany kot big_grin
              Szkoda że tak wieje przed Ramzesem... Oby znalazła dobry dom!
              • macarthur Re: macarthur... 16.03.09, 15:48
                Sandra: gdzie ten czarny demon może być ?
                https://tinyurl.com/clpe4u

                Ramzes: przecież ona się wogóle nie zna na żartach
                https://tinyurl.com/dn77rt

                Sandra do siebie: chyba teren czysty
                https://tinyurl.com/cfrkam


                • aaaguniaaa Re: macarthur... 16.03.09, 16:52
                  jakbym widziala koty rodzicow. poza tym ze kotka starsza(7lat) i mlodszy
                  kocur(2lata) to nawet kolorystycznie prawie takie same smile poniewaz mieszkaja w
                  domu wiekszosc dnia spedzaja na podworku. ale jak sa oba w domu to kotka
                  nietykalska ucieka przed wszystkimi i siedzi tam gdzie chce, byle jej nie tykac,
                  ale za szafkami i pralka juz jej sie nie podoba, woli siedziec na szafkach
                  kuchennych bo kocur ie umie na nie wejsc. a tak by chcial sie z nia pobawic,
                  kiedy moze to ja zaczepia. kot by na kolanach caly czas siedzial, kotka nie lubi
                  jak sie ja rusza i ucieka a jak sie ja na rece bierze to po chwili sie wyrywa.
                  ale nocami prawie zawsze laduje sie do czyjegos luozka, w zaleznsci od humoru.
                  to juz taki koci charakterek
                  • scrivo koci charakterek 16.03.09, 17:27
                    wypisz wymaluj moje kociaki, norka płochliwa, wyrywająca się z rąk, Franek dziarski młodzian, odważny. Widać kocie charakterki bywają podobnewink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka