sygitka21
27.07.09, 11:04
Edek jest u nas od maja. Wzięliśmy go z działek. Miał wówczas ok. 7
miesięcy. Kocio musiał zostać porzucony, ponieważ od początku u nas
korzystał z kuwety i wszystkich innych domowych "atrakcji". Na
działkach odkąd się pojawił (3 tyg przed przejęciem) też nie
zachowywał się jak dzikus, lecz był mruczącą przylepą. Przeszliśmy z
Edkiem różne przygody. Rozpaczliwą sterylkę (mieszkanko miało
kwarantannę na 2 tyg. Gości nie przyjmowaliśmy--> Smrodek obłędny).
SEDNO PROBLEMU. Kot mruczy, głaskany, no i nagle kąsa bardzo
boleśnie, mrucząc w najlepsze dalej. Cokolwiek jestem zdumiona.
Miewałam kiedyś dawno koty. Pamiętam namiętne ataki i zaczajanie się
na wyimaginowanego wroga. Sytuację rodzinną mamy taką, że kot widzi
swojego Pana i Władcę po g.16.00. Ja miewam dyżury 12 godzinne, ale
nie codziennie. Kochamy kociamberka. Tylko to kąsanie mnie
zastanawia...