Dzisiaj jak gotowałam obiad w kuchni usłyszałam trzask, obróciłam się i nasz
mały kotek miał jakby atak padaczkowy. Cały się trząsł, posiusiał się, a
Fionka - starsza kotka stała nad nim i dosłownie wyła. Widok był okropny. Jak
drgawki ustały zauważyłam, że jest sparaliżowany od pasa w dół,
przestraszony, a kotka go lizała i myła pupie

. Zapakowałam go szybko do
nosidełka i do weterynarza. Lekarz zbadał krew, wyszły złe wyniki, stany
zapalne, czucia brak. Później 30 km dalej na prześwietlenie - i wyszło.
Pęknięcie kręgu wraz z przemieszczeniem

Nie wiadomo czy to świeże czy się
odnowiło po upadku z balkonu, co 3 m-ce temu spadł. Dostał zastrzyki
przeciwbólowe, przeciw zapalne. Po 2 godz. jakby zaczęły mu tylne nóżki
reagować na ukucia igłą, przynajmniej troszeczkę.
Nie wiemy co dalej, czy kotek z tego wyjdzie. Narazie biedaczek odsypia. Tak
strasznie się o niego martwimy