Dodaj do ulubionych

Moj kolega dzis zegna sie z psem...

29.07.09, 18:51
Wiem, ze kocie forum, ale...

Pies ma 12 lat, nalezy co prawda do jego dziewczyny.

Psinka ma problemy z watroba.
Miala ropomacicze, przeprowadzono operacje.
Niestety z kazdym dniem bylo coraz gorzej.
Kroplowki...
Wczoraj nawet po kroplowce zwymiotowala, jakas ciemna wydzielina.

Juz zaczyna wymiotowac strasznie.
Nie siusia... Organizm zatruty.

Jest mi strasznie przykro, nie wiem jak pocieszac, powiedzialm tylko, by sie
trzymali.


Trzymajcie za nich kciuki... Jego dziewczyna pol zycia byla z psiakiem...
Obserwuj wątek
    • ona-50 Re: Moj kolega dzis zegna sie z psem... 29.07.09, 20:06
      Nasz pies odszedł w tamtym roku. Kochany, wierny staruszek. Już
      cierpiał, a nam pękały serca jak na to patrzeliśmy. Przyszedł moment
      że wszyscy zgodnie podjeliśmy decyzję o uśpieniu. Wiem że była
      słuszna, ale cięzko mi z tym do dziś.
      Pomogła mi najlepsza przyjaciółka. Miała cierpliwość godzinami
      słuchać mnie i mojego płaczu. Jak ma sie komu wyżalić to jest lżej.
      Koledze dużo siły życzę, Tobie dużo cierpliwości.
      • paulina.galli Re: Moj kolega dzis zegna sie z psem... 29.07.09, 20:31
        Nie wiem jak pomóc.
        Mi pomogła - jak usypiałam kota Felusia - myśl ze liczy się JAKOŚĆ zycia a nie
        jego DŁUGOŚĆ.
        Druga to taka ze nie mogę być tak samolubna by przedłużać życie zwierzęcia DLA
        SIEBIE , bo na pewno nie jest to działanie DLA NIEGO.
        Pies, kot nie ma świadomości upływu czasu, końca życia i myśli filozoficznych co
        będzie z nim jak umrze. I co jest po śmierci.smile
        Dla zwierzęcia komfortem życia jest pełny brzuszek, poczucie bezpieczeństwa
        czasem miłość i towarzystwo człowieka smile i brak bólu.
        A nie "egzystencjonalne" poczucie istnienia we wszechświecie.
        Dopóki zwierze nie cierpi bardzo, dopóki jest szansa na uratowanie, dopóki widac
        wole życia - warto walczyć.
        W innych wypadkach - należy sobie odpuścić - bo to będzie działanie samolubne i
        egoistyczne, robione dla ochronienia siebie i własnej psychiki która nie może
        sobie poradzić ze strata zwierzęcia a nie dla dobra zwierzęcia jako takiego.

        To oczywiście moje prywatne zdanie.
        A dla przyjaciół należy mieć czas by wysłuchać jak będą zwierzaka wspominać i
        np. popłaczą sobie przy nas. To bardzo dużo i bardzo często pomaga.
    • lu221 Re: Moj kolega dzis zegna sie z psem... 29.07.09, 20:16
      Koniec świata, Tyle wiem na ten temat.
      Koniec świata...
      ...
      .
    • mary4 Re: Moj kolega dzis zegna sie z psem... 30.07.09, 08:41
      Znam ten ból, mój pies w ciezkiej chorobie i starości zasnał u weta
      przy mnie 1.5roku temu, płacze jeszcze prawie każdego dnia za nim,
      smutek i tesknota...
      • madziulec Re: Moj kolega dzis zegna sie z psem... 30.07.09, 08:54
        Psinka pozegnala sie z wlascicielami...
        Ostatkiem sil wczoraj wstala, po czym szukala sobei miejsca.. Pieerwszy raz byla
        w lazience....

        Byli przy niej, bardzo to u nich doceniam.

        Ehhh...
        Smutno mi razem z nimi
    • the_dune Re: Moj kolega dzis zegna sie z psem... 30.07.09, 11:35
      wiem, jak to boli...
      przytulam mocno...
      pocieszeniem jest tylko uwolnienie Psa od bólu i cierpienia.
      po prostu bądźcie z Psem do Końca jego ziemskiej drogi, odchodzenie w poczuciu
      bycia kochanym jest chyba bezcenne...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka