kapitan_marchewa
01.07.12, 09:17
Zepsuł się właśnie czajnik niejakiej firmy Philips. Elektryczny, drogi. Przecieka.
Oto domniemana rozmowa w zakładzie produkcyjnym Philips w sierpniu 2010:
- Szefie, ta uszczelka ledwo się wciska, te poprzednie były lepsze
- Jasiu nie narzekaj(Jaś to pracownik sezonowy z Polski), Sasza nie narzeka, wszystko wciśnie(Sasza to pracownik sezonowy z Ukrainy)
- Ale szefie, te uszczelki pękają już przy wkładaniu
- Jasiu, nie po to setki specjalistów w kilkunastu krajach to projektowało przez 12 lat, żebyś ty chłopcze narzekał
- Szefie, ale te poprzednie gumowe uszczelki łatwiej się zakładało
- Jasiu, głąbie jeden, te poprzednie gumowe by nawet ciebie przeżyły. Teraz jest mieszanina gumy, psiej sierści, mysich bobków i specjalnie sprowadzanego ptasiego guana z Ameryki Południowej. Naukowo opracowane, że ta uszczelka MUSI pierd..ąć na miesiąc przed upływem dwuletniej gwarancji.
- No tak szefie, a ci klienci co wierzyli w solidność marki Philips to idioci?
- A jak Jasiu, a jaaak111 I wężykiem......