szprotaard
27.09.04, 12:40
Siedzielismy sobie wczoraj na Czacie Dinozaurów (jednak poszedłem, ale
wtopa! - aard) i od niechcenia przysłuchiwaliśmy się rozmowom Konwentu
Seniorów, gdzie prym wiedli Kropka i Yaa. Rozmowa, mimo że wesoła i okraszona
dowcipami toczyła się na cholernie poważne tematy - urzędy, rachunki z TP SA,
dzieci, problemy z ich przedszkolanką i tym podobne.
Patrząc, jak wszyscy zdają się być zafrapowani tymi NUDAMI przyznaliśmy sobie
nawzajem poczucie takiego cudownego wyobcowania aka splendid isolation. My
naprawdę nie rozumieliśmy jaki jest sens w ogóle o czymś takim rozmawiać! I
nadal nie rozumiemy.
Dlatego dziś, na spokojnie pozwalamy sobie skonstatować, że my się wciąż
czujemy dziećmi i stąd nasza - wielokrotnie nie tylko przez szprotaarda
artykułowana niechęć do: małżeństwa, posiadania własnego potomstwa, Poważnych
Spraw i innych tego kalibru zagadnień. Nas to po prostu ni hooya nie roosha!
My zwyczajnie jesteśmy kompletnie niedojrzali! Może zgoła nieprzystosowani?
Czemu?
szprotaard
PS. I czemu nam się to tak cholernie podoba? :-)